Melpomenie się podobało
Wśród dotychczasowych gości cyklu „Grany Poniedziałek”, który od marca ubiegłego roku funkcjonuje przy Myślenickim Ośrodku Kultury i Sportu nie było kapeli o tak niskiej średniej wieku. Połowa składu Blessed By Melpomene to nastolatkowie, a druga połowa jest niewiele starsza.
Muzykę, którą grają najprościej byłoby przypisać do rockowego mainstreamu, ale tego trochę ambitniejszego. Biorąc jednak pod uwagę, że są ciągle na początku swojej drogi twórczej trudno dzisiaj przesądzać, w którą stronę „powiosłują” za dwa, trzy albo pięć lat. Skąd pewność, że będą wtedy jeszcze istnieć? Ano stąd, że o swoim muzykowaniu wypowiadają się bardzo jak na swój wiek dojrzale i zdają się być bardzo dobrze dogadującym się kolektywem muzycznym.
Bartek Fijał (gitara basowa), Bartek Sawicki (gitara), Jakub Hajduk (perkusja) i Justyna Tylek (wokal i teksty) to kwartet, który nie tylko fajnie się słucha, ale i ogląda (Melpomena zobowiązuje). Na koncertach są prawdziwym, energetycznym żywiołem.
Na razie jeszcze ciągle większość koncertowego setu to covery (Nirvany, Maanamu, Red Hotów, Muse czy Radiohead), ale i w powstającym właśnie repertuarze autorskim widać świeżość, talent, entuzjazm i po prostu radość z grania. Radość która udziela się słuchającym. Mają w sobie coś z wczesnego U2. Potrafią kilkoma nutami powiedzieć więcej niż inni lawiną dźwięków i nie robią ze swojego warsztatu muzycznego okazji do taniego popisu(a spokojnie mogliby to zrobić). No i potrafią o tym jeszcze ciekawie opowiedzieć, a to już naprawdę rzadkość. Nie spuszczajcie z nich oka, bo mogą zajść daleko.
RP
