Misterium - spektakl, na który czekamy cały rok

Misterium - spektakl, na który czekamy cały rok

Co roku, mniej więcej o tej porze Grupa Misterium staje przed niezwykle trudnym wyzwaniem. Musi opowiedzieć tę samą historię, ale w taki sposób, żeby szczelnie wypełniający salę w Domu Katolickim widzowie w takim ujęciu usłyszeli i zobaczyli ją po raz pierwszy.

Nie ma co się oszukiwać, oczekiwania z roku na rok są coraz większe, bo fama o zespole aktorskim złożonym z amatorów, którzy grają jak zawodowcy obiegła już tylu ludzi, że na premierze spektaklu dostawki dla widzów były rozłożone na całej długości schodów, tylu ludzi chciało zobaczyć najnowszą wersję.

Można sobie tylko wyobrazić, jaka musi być skala tej burzy mózgów w tandemie Marcin Kobierski (scenariusz) - Piotr Piecha (reżyseria), żebyśmy na koniec mogli powiedzieć, że „znowu im się udało”, a przecież pole manewru mają za każdym razem mniejsze, bo to już było rok temu, tamto widzieliśmy dwa albo trzy lata wcześniej. Mogą zrobić spektakl „po literkach” idąc słowo w słowo za Ewangelią i mogą trochę odejść od kanonicznego tekstu. Tegoroczna teatralna Pasja zatytułowana „Zmartwychpowstanie” jest właśnie taka, swobodniejsza i chyba najbardziej współczesna z dotychczas prezentowanych. I na tym również polega jej siła.

Nie ma takiego emocjonalnego ciężaru, żebyśmy co i rusz musieli ocierać łzy z policzków (jakby nie patrzeć jest to przecież DOBRA NOWINA). Nie ma również tej dosłowności, bo sceny męki są zarysowane cienką kreską i w większym stopniu gra tutaj wyobraźnia widza niż rzeczywisty obraz. Mało tego, jest nawet miejsce na popkulturowe odniesienia, bo usłyszysz drogi widzu w bardzo zaskakującym kontekście fragment melodii z „Pulp Fiction”, czy też piosenkę Chrisa Izaaka. Jezus wcale nie musi być długowłosym, górującym na tłumem dryblasem. Rozpoznasz go i pójdziesz za nim na Golgotę czy też wyślesz do radia sms-a z dopiskiem „świr”, „wariat”, albo „ekstremista” w głosowaniu audiotele? A ty Szymonie, pomożesz nieść Mu krzyż nawet jeśli okaże się, że to zupełnie inny rodzaj krzyża i chociaż nie z drewna zrobiony, to być może znacznie cięższy? Weroniko, otrzesz Jego oblicze jeśli zobaczysz pooraną zmarszczkami twarz kogoś bliskiego i dalekiego zarazem? A wy - czy zdołacie powstrzymać Judasza, który być może przemyka się po korytarzach jakiejś korporacji? I kluczowa kwestia. Czy dacie się zwieść temu wygimnastykowanemu i świetnie tańczącemu przystojniakowi, który pojawia się zawsze tam, gdzie dzieje się coś niedobrego? Nic nie mówi, zasłania ludziom oczy i generalnie sprawia wrażenie, że nie istnieje. Za nim iść nie warto. On na końcu i tak dostaje łomot.

Co zaś się tyczy kierowanego przez Monikę Błachut zespołu aktorskiego to powiedzieć, że nie zawiedli, albo że stanęli na wysokości zadania, to nic nie powiedzieć. Widać, że wkładają w to, co robią tyle pracy, zaangażowania i talentu, że o żadnej obsuwie po prostu nie ma mowy. Poza wszystkim natomiast poszerzyła się kadra Misterium i każdy z nowych jej członków zanotował debiut, który zapadnie wam w pamięć.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).