Na tropie tajemnic AK

Region 10 lutego 2026 Wydanie 05/2026
Na tropie tajemnic AK
Dwór Targowskich w Tokarni. (Widok sprzed 1939 r.)

Armia Krajowa (AK) funkcjonuje przede wszystkim jako fundamentalny symbol walki o niepodległość, ostoja patriotyzmu oraz ofiarności. Stanowi wzór postaw obywatelskich, etosu żołnierza ochotnika. Jest ważnym elementem polskiej pamięci narodowej i tożsamości historycznej, a także inspiracją dla obronności. Znak „Kotwicy” oraz bohaterska historia żołnierzy AK są symbolem oporu przeciwko zniewoleniu i walki o wolność Polski, dlatego 14 lutego obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej.

Zakonspirowane siły zbrojne Polskiego Państwa Podziemnego (1942–1945), podporządkowane rządowi RP na uchodźstwie działały w czasie II wojny światowej w każdej, nawet najmniejszej miejscowości w Małopolsce!

Działalność konspiracyjna w dolinie Raby i Krzczonówki, wymierzona przeciwko okupantowi niemieckiemu narodziła się już jesienią 1939 roku. Zaczęło się od ukrywania broni i odbiorników radiowych. Potem zaczęto drukować własną prasę podziemną. W dalszej kolejności zaczęły powstawać zaczątki organizacji konspiracyjnych m.in. Związek Walki Zbrojnej przekształcony następnie w Armie Krajową. Członkowie ruchu oporu z Krzczonowa i Zawadki tworzyli struktury terenowe w ramach placówki ZWZ-AK Pcim wchodzącej w skład obwodu myślenickiego ZWZ-AK „Wrona”, „Murawa” (Kapral F. Pytlik zorganizował jedna z pierwszych drużyn w okolicy). W połowie 1943 roku u podnóża Kotonia powstał pierwszy oddział dywersyjny. Potem przyłączono drużynę Mieczysława Radonia „Mietka” z Tokarni. Natomiast latem 1944 r. część partyzantów zasiliła oddziały Zgrupowania partyzanckiego „Kamiennik” („Łysina”). Natomiast jesienią 1944 roku w Paśmie Koskowej Góry (tereny obecnej Gminy Tokarnia) stacjonowało kilka oddziałów partyzanckich z różnych ugrupowań politycznych.

Wtedy w Tokarni z 20 na 21 września wydarzyła się najbardziej spektakularna akcja partyzancka kończącego się lata 1944 roku! Żołnierzom Armii Krajowej brakowało broni, amunicji, odpowiedniego wyposażenia wojskowego, aby realizować dzieła na większą skalę. Dlatego mimo wielkiej ochoty oddział „Żelbetu”, działający m.in. na terenie powiatu myślenickiego, ograniczał się do zadań zaczepnych. Nadarzyła się jednak okazja dozbrojenia partyzantów. We dworze Targowskiego w Tokarni stacjonował kilkudziesięcioosobowy odział żołnierzy Wehrmachtu, z których część należała do organizacji TODT, która bezpośrednio nadzorowała kopanie okopów i rowów przeciwczołgowych. Budowle fortyfikacyjne rozciągały się od Krzczonowa poprzez Tokarnię i Skomielna Czarną do Bogdanówki. Pod nadzorem Niemców miejscowa ludność budowała także rowy strzeleckie w Skomielnej Czarnej, czy betonowe zapory przeciwczołgowe na drodze Pcim-Jordanów, przy granicy z Tokarnią.

Po rozpoznaniu terenu postanowiono zaskoczyć Niemców. Plan ataku został przygotowany przez ppor. Adama Żuławę „Gołębia”. Postanowiono jednak przed atakiem zmusić załogę dworku do kapitulacji. Do wypełnienia niebezpiecznej misji zgłosił się na ochotnika pchr. Władysław Kamski „Stryszawa”. Dwór został otoczony żelaznym pierścieniem partyzantów „Żelbetu”, a do Niemców na niebezpieczne negocjacje pomaszerował podchorąży. Gdy pochodził do drzwi wejściowych, został otoczony przez niemieckich wartowników i po chwili wprowadzono go do środka. Po upływie dziesięciu minut „Stryszawa” dał znać o kapitulacji załogi dworu. Wtedy wszystkie oddziały jednocześnie i zdecydowanie wkroczyły na teren wartowni aby zapobiec niepotrzebnemu rozlewowi krwi. Jak opisuje dowódca akcji ppor. Adam Żuława „Gołąb” : wartowników spędzono do dużej izby, gdzie zebrani byli pozostali Niemcy w trójkach z ich dowódcą hauptmanem( kapitanem) wydał komendę „Achtung” i zameldował mi stan żołnierzy do poddania, następnie zdjął pas z pistoletem i wręczył mi, starają się przy tym zapanować nad silnym wzruszeniem. W oczach jego widać było łzy upokorzenia.

„Stryszawie”, który doskonale władał językiem niemieckim udało się w krótkiej rozmowie przekonać Niemców, że ich opór nie ma najmniejszego sensu. Natomiast jeżeli poddadzą się bez walki wszyscy pozostaną przy życiu, co zagwarantował mu słowem polskiego oficera. Partyzanci poprzestali zatem na zarekwirowaniu amunicji, broni, żywności i sprzętu wojskowego, co zostało skrzętnie załadowane na trzy furmanki, zostawiając osłupiałych Niemców w spokoju. Akcja nieustraszonych partyzantów została oficjalnie upamiętniona dopiero kilkadziesiąt lat później, już w wolnej Polsce. Obok wejścia frontowego do dworu zawisła tablica z napisem:

W nocy 20/21 września 1944 roku oddziały partyzanckie Armii Krajowej Krakowskiego Zgrupowania ŻELBET 20 PP 6 Dywizji Piechoty AK otoczyły kwaterujący w dworze w Tokarni 64 osobowy oddział WEHRMACHTU zmuszając go do poddania się i rozbrojenia. Dla pamięci żołnierze ŻELBETU.

Kolejna tablica uzupełniająca fakty pojawiała się w 2025 roku, na której czytamy:

PAMIĘCI ŻOŁNIERZY ODDZIALÓW PARTYZANCKICH ARMII KRAJOWEJ „ODWET” I „POŚCIG” MYŚLENICKIEGO ODDZIAŁU AK „MURAWA” UCZESTNIKÓW ROZBROJENIA JEDNOSTKI NIEMIECKIEJ WE DWORZE W TOKARNI 1944. MIESZKAŃCY I WÓJT GMINY TOKARNIA, GRUPA REKONSTRUKCJI HISTORYCZNEJ AK „MURAWA”, INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ, 2025.

Marian Cieślik

27 sierpnia 2024 r. Muzeum Armii Krajowej rozpoczęło cykl Plenerowych Warsztatów Historycznych pt. „80. rocznica Akcji „Burza” w Małopolsce”. Zainaugurował je rajd szlakiem Oddziałów „Żelbetu” w Masywie Kotonia. Na zdj. Uczestnicy rajdu przed dworem w Tokarni.