Nagrodzeni za pasję

Nagrodzeni za pasję

Ich codzienna praca często wykracza daleko poza szkolne mury. Z zaangażowaniem, cierpliwością i prawdziwą pasją kształtują kolejne pokolenia młodych mieszkańców naszej gminy. Zapraszamy do rozmów z laureatami nagrody, w tym numerze Aneta Dziewońska - psycholog szkolny w Szkole Podstawowej nr 2 w Myślenicach.

Co ta nagroda znaczy dla Pani osobiście i zawodowo?

To dla mnie duże wyróżnienie. Praca psychologa szkolnego często odbywa się po cichu, bez fajerwerków, bez wielkich sukcesów widocznych na zewnątrz, dlatego świadomość, że została dostrzeżona ma dla mnie ogromne znaczenie. Odbieram tę nagrodę jako docenienie nie tylko mojej osoby, ale całej idei wspierania dzieci w ich emocjach, trudnościach i codziennych zmaganiach. To także przypomnienie jak wielką odpowiedzialność niesie ten zawód - bo jako psycholog szkolny jestem jednocześnie terapeutą, diagnostą i interwentem. Czasem trzeba reagować natychmiast, niemal jak pogotowie ratunkowe, a od podjętych decyzji może zależeć czyjeś poczucie bezpieczeństwa. Ta nagroda wzmacnia moją motywację, by nadal być uważną, obecną i gotową do pomocy. Aby wsłuchiwać się w emocje dziecka, a następnie stosownie do rozpoznania reagować.

Jakie wartości lub idee stara się Pani przekazywać uczniom na co dzień?

Przede wszystkim staram się pokazać dzieciom, z którymi pracuję, że są ważne - takie jakie są. Uczę ich rozpoznawania emocji, nazywania tego co czują i szukania bezpiecznych sposobów radzenia sobie z trudnościami. Bardzo zależy mi, aby wiedziały, że nie muszą być idealne i że proszenie o pomoc jest oznaką siły, a nie słabości. Chcę, aby wychodziły ze szkoły z przekonaniem, że mają wartość, że ich głos się liczy i że mogą realnie wpływać na swoje życie. Jednocześnie dążę do tego, aby uwrażliwiać ich na drugiego człowieka. Myślę, że dużo starań wkładam w troszczenie się o właściwy balans między akcentowaniem niepowtarzalności i indywidualizmu każdego z moich podopiecznych, a rozwijaniem w nich umiejętności dostrzegania potrzeb innych ludzi. Już pracę magisterską wiele lat temu pisałam z rozwijania u dzieci kompetencji kluczowych takich jak empatia. Na podstawie własnych badań empirycznych i literatury przedmiotu pokazałam istotną statystycznie zależność między wzrostem empatii a spadkiem agresji u dzieci i adolescentów. I najważniejsza konkluzja w mojej pracy była taka, iż regularne zajęcia rozwijające kompetencje emocjonalno-społeczne, zajęcia psychoedukacyjne czy socjoterapeutyczne wzmacniają postawę empatii. Moje doświadczenie zawodowe potwierdza tę tezę.

Czy w swojej pracy ma Pani momenty, które szczególnie zapadły w pamięć?

Takich momentów jest bardzo wiele i często są one niezwykle wzruszające. Szczególnie zapadają w pamięć chwile, gdy dziecko, które długo było zamknięte w sobie, zaczyna ufać i mówić o tym, co przeżywa. Niekiedy wystarczy jedno zdanie „Proszę pani, już się tak nie boję”, żeby poczuć, że było warto. Ogromną radość dają też spotkania z absolwentami - już dorosłymi ludźmi, którzy zatrzymują mnie często na ulicy, aby powiedzieć, jak radzą sobie w życiu i jak z sentymentem wspominają szkołę podstawową. Zawsze znajdę czas na zatrzymanie się i chwilę rozmowy, co sprawia, że krótka droga od mojej szkoły (SP2) do rynku potrafi trwać nawet kilka godzin W moim odczuciu w życiu chodzi m.in. o tworzenie więzi. A one się dla mnie nie kończą z chwilą, gdy moi uczniowie opuszczają mury naszej podstawówki. Kilka tygodni temu świętowałam z uczniami na balu 100 dni do matury. Ileż tam wtedy godzin przegadaliśmy, uruchamiając siatkę wspomnień - np. maturzystka przypomniała mi, jak 12 lat temu, w pierwszej klasie bała się wejść na lekcje i siedziała ze mną na ławce w szatni, aż wreszcie po kilku godzinach nabrała odwagi i weszła do klasy albo usłyszałam podziękowanie od chłopaka za to, że w 7 klasie obroniłam go przed kolegami….Wspomnienia i dobre, i gorzkie też, ale to właśnie one szczególnie dają mi poczucie, że ta praca zostawia trwały ślad.

Co najbardziej motywuje Panią do pracy w zawodzie psychologa szkolnego?

Największą motywacją jest dziecko - jego rozwój, zmiana, odzyskany spokój czy uśmiech. Każdy dzień przynosi coś nowego i nieprzewidywalnego, co sprawia, że praca w szkole nigdy nie jest rutynowa. Świadomość, że można być dla kogoś bezpieczną osobą w trudnym momencie, daje ogromne poczucie sensu. To odpowiedzialne, pełne wyzwań, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonujące zadanie.

Jakie wyzwania napotyka Pani w pracy i jak sobie z nimi radzi?

Praca w szkole to ciągła gotowość do działania. Jednego dnia prowadzę diagnozę, innego terapię wspierającą, Trening Zastępowania Agresji czy Umiejętności Społecznych lub warsztaty integracyjne, a czasem trzeba natychmiast interweniować w sytuacji kryzysowej. Nie ma gotowych scenariuszy - każde dziecko jest inne, każda historia jest inna. Trzeba być elastycznym, kreatywnym i odpornym na stres, ponieważ sytuacje nieraz potrafią zmieniać się z minuty na minutę. Najważniejsze jest jednak, aby naprawdę w tym wszystkim ZOBACZYĆ dziecko - nie tylko jego zachowanie, ale to, co za nim stoi. Dopiero wtedy można planować skuteczną pomoc i dalsze działania. Ogromnym dla mnie wsparciem jest świetna współpraca z kolegami i koleżankami z pokoju nauczycielskiego oraz z rodzicami. Niewiele też bym w szkole mogła zdziałać bez wielkiego wsparcia instytucji pomocowych, szczególnie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, Centrum Usług Społecznych, policji i kuratorów sądowych. Idea pracy zespołowej i wsparcia interdyscyplinarnego towarzyszy mi od początku ścieżki zawodowej, widzę jej dużą skuteczność, dlatego zawsze wyrażałam gotowość do pracy przy tworzeniu gminnego programu profilaktycznego czy w zespole przeciwdziałania przemocy w rodzinie i w posiedzeniach roboczych ds. Niebieskich Kart.

Czy ma Pani swoje „małe rytuały” lub sposoby budowania dobrej atmosfery w klasie?

W pracy z młodszymi dziećmi kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa i zaspokojenie potrzeby afiliacji. Staram się zaczynać spotkania od krótkiej zabawy otwierającej, rundki zdań niedokończonych, nieraz psychorysunku czy jakiejś dramy. Ważny jest kontakt wzrokowy, spokojny ton głos i autentyczne, nieudawane zainteresowanie tym, co dziecko chce mi powiedzieć. Czasem wystarczy kilka minut uważności, aby napięcie opadło, a dziecko poczuło, że ktoś je naprawdę widzi i słyszy. W pracy z adolescentami natomiast unikam jak ognia postawy kumplostwa, egzaltacji i infantylizmu. Daję młodym przestrzeń - na oddech i autentyczne wyrażenie „jaskółczych niepokojów”, które w duszy im grają. Staram się być uważna na objawy autoagresji, depresji czy myśli samobójczych. Podejmować dialog, tworzyć więź i system wsparcia. Przed kilkoma laty współpracowałam ze szpitalem klinicznym im.Babińskiego w takim dużym, całorocznym programie budowania odporności psychicznej pt. „Ty decydujesz jak reagujesz”, którym obejmowaliśmy młodzież, ich rodziców i nauczycieli. Wiem więc, jak ważna jest umiejętność mówienia o problemach intrapsychicznych, prewencja i profilaktyka zachowań ryzykownych. Wiem również, jak nie do przeceniania jest wartość czynników chroniących dziecko, np. rodzina, dobre wzorce w grupie rówieśniczej, ciekawy pomysł spędzania wolnego czasu. Dlatego dokładam wielu starań, aby pomóc dziecku poznać swoje mocne strony i rozwijać je na interesujących zajęciach, szczególnie cieszy mnie, gdy mogę kolejne roczniki zarazić swoją pasją do szachów.

Jakie plany lub marzenia zawodowe ma Pani na kolejne lata?

Chciałabym dalej rozwijać działania związane z profilaktyką zdrowia psychicznego i wsparciem emocjonalnym najmłodszych. Marzy mi się, aby w każdej szkole dbanie o dobrostan dzieci było tak samo ważne jak nauka czy wyniki. I myślę, że czasy pandemii najlepiej nam pokazały, że w trosce o kondycję psychiczną dziecka należy postawić i na relacje, i na edukację.

Ponadto planuję nadal prowadzić kampanię „Szkoła Przyjazna Seniorom”, organizując z uczniami różne eventy na rzecz osób starszych. Chciałabym również nadal poszerzać swoje kompetencje terapeutyczne i diagnostyczne, aby skutecznie pomagać uczniom i ich rodzinom. Być w ciągłym procesie, w drodze - tego proszę mi życzyć

Co powiedziałaby Pani młodemu nauczycielowi rozpoczynającemu swoją drogę zawodową?

Powiedziałabym przede wszystkim: patrz na dziecko, nie tylko na jego zachowanie czy wyniki. Za nieakceptowalnymi reakcjami często kryją się trudne emocje: lęk, zmęczenie lub deprywacje różnych potrzeb, choćby potrzeby atencji. Trzeba być cierpliwym, dbać o swoją etykę zawodową, zawsze strzec tajemnicy zawodowej, stale się uczyć i pozwolić sobie rozważyć dany problem z różnych perspektyw po to, aby ustrzec się przed nadinterpretacją rzeczywistości. Powiedziałabym również młodemu psychologowi, aby starał się od pierwszych swoich dni w szkole poczuć częścią tej społeczności. Niech nie kojarzy się tylko jako „pani z gabinetu”, ale faktycznie uczestniczy w życiu szkoły, zgodzi się pojechać z klasą na wycieczkę, wyjdzie porozmawiać na przerwie z uczniami, współpracuje z samorządem uczniowskim, pomoże zorganizować dyskotekę, pocztę walentynkową, odwiedzi szkołę na pikniku, aby spotkać się z rodzicami i innymi nauczycielami. Ta lista oczywiście nie wyczerpuje wszystkich możliwości, jakie daje psychologowi praca w szkole. Dobrze by było, aby psycholog miał w sobie dużo otwartości na to, co może się w szkole wydarzyć. Każdy dzień pracy naprawdę może wyglądać zupełnie inaczej niż wcześniej się zaplanowało. Gdy w jednym miejscu spotyka się kilkaset dzieci i młodzieży z różnymi historiami, to ilość potencjalnych sytuacji jest nieograniczona.

Co jeszcze bym powiedziała? Mnie osobiście, jeszcze od czasów licealnych, towarzyszy stale w życiu taka myśl (niestety nie pamiętam czyjego autorstwa): Nawet widząc mniejszego od siebie, nie bój się wejść pod jego parasol. Właśnie te słowa są moim drogowskazem, przypomnieniem, jak wielką wartością jest drugi człowiek. Relacja oparta na wzajemnym szacunku jest fundamentem wszystkiego.

Rozmawiała

Karolina Kornesszczuk-Podoba

Karolina Korneszczuk-Podoba Karolina Korneszczuk-Podoba Autor artykułu

Studiowała resocjalizację na Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum. Jej największą życiową pasja jest praca, nie wyobraża sobie bezczynności, dlatego często robi wiele rzeczy na raz i z reguły jej się to udaje