Nauczanie w klasach I - III bez przeszkód

Nauczanie w klasach I - III bez przeszkód

W Zespole Placówek Oświatowych w Osieczanach nauka zorganizowana jest tak, by dzieci nie spotykały się w większych grupach. - Uczniowie zaczynają lekcje o różnych porach, mają rozdzielone szatnie, również na posiłki udają się o różnych godzinach - mówi dyrektorka Lilianna Mitana. Podkreśla, że dzieci mimo młodego wieku przywiązują dużą wagę do przestrzegania obowiązujących obostrzeń.

- Dezynfekują i myją ręce, zakładają maseczki. Oczywiście, zdarza im się zapomnieć o pewnych czynnościach, ale nauczyciele czuwają i przypominają im o nich.

Nasza rozmówczyni zaznacza, że póki co frekwencja w jej szkole dopisuje, jest prawie stuprocentowa. Panią Liliannę zapytaliśmy również o ewentualny powrót do szkoły kolejnych klas, który być może nastąpi po 14 lutego - do tego dnia obowiązują obecne szkolne obostrzenia (w dniu oddania naszej gazety do druku rząd nie podjął jeszcze w tym temacie nowych decyzji). - Bardzo bym tego chciała. Szczególnie ważny jest dla mnie powrót uczniów z klas czwartej i ósmej. To dla nich nowy etap w życiu. Uczniowie czwartej klasy mierzą się z nowymi przedmiotami, a ósmoklasiści przygotowują do egzaminów.

Warto wspomnieć o tym, że pandemia nie tylko nie utrudnia w szkole w Osieczanach nauki, ale również pozwala na remonty. W ubiegłym tygodniu oddana została do użytku sala informatyczna z 26 komputerami oraz multimedialnymi projektorem i tablicą sfinansowanymi przez Urząd Miasta i Gminy Myślenice.

- To dla naszej szkoły bardzo ważne wydarzenie. Do tej pory dysponowaliśmy starszym sprzętem, a poza tym komputerów było niewiele, więc jedno stanowisko zajmowało dwoje uczniów, co utrudniało komfort pracy - podkreśla Lilianna Mitana. Z sali, podczas zajęć informatycznych, korzystają już uczniowie klas I - III, po powrocie pozostałych uczniów również im zostanie ona udostępniona. Co ważne, to nie koniec prac w placówce. W planach jest jej rozbudowa.

Kwestia przyzwyczajenia

Nauka w młodszych klasach bez problemów odbywa się również w Szkole Podstawowej nr 1 w Myślenicach. - Zarówno nauczyciele, rodzice, jak i uczniowie nie zgłaszają mi żadnych trudności - zaznacza dyrektor Tadeusz Jarząbek. - Wszyscy są przystosowani do panujących obostrzeń, w takim systemie pracowaliśmy już wcześniej w czasie pandemii, zanim uczniowie przerwali naukę stacjonarną. Dzieci często myją ręce, nie gromadzą się w większych międzyklasowych grupach, choć widzę, że brakuje im takich kontaktów - dodaje dyrektor.

Uczniowie przychodzą do szkoły o różnych porach, wchodzą trzema różnymi wejściami, spożywają posiłki o różnych godzinach. Frekwencja, jak informuje nasz rozmówca, jest bardzo dobra. Zdarzają się jedynie pojedyncze przypadki nieobecności.

Tadeusz Jarząbek zaznacza, że po powrocie młodszych klas do szkół, priorytetem powinien być teraz powrót klas ósmych, które czeka egzamin. - Wymagania egzaminacyjne zmieniły się. Musimy odpowiednio przygotować do nich uczniów. A zdalnie będzie to trudne - wyjaśnia.

Znów razem!

Dobrze z nauką stacjonarną po powrocie do szkoły radzą sobie dzieci i nauczyciele Zespołu Placówek Oświatowych w Głogoczowie. Frekwencja jest wysoka, wszyscy cieszą się dobrym zdrowiem i swoim klasowym towarzystwem.

- Dzieci bardzo za sobą tęskniły - podkreśla dyrektorka Marzena Pietrzak. Uczniowie rozpoczynają lekcje o tej samej godzinie. - Trudno byłoby ustalić różne pory, ponieważ wiele dzieci dojeżdża do placówki szkolnym busem. Odbywa on jednak dwa poranne kursy, co pozwala uniknąć gromadzenia się na raz większej liczby dzieci - tłumaczy pani Marzena.

W szkole przestrzegany jest reżim sanitarny. Uczniowie korzystają z większej liczy szatni, uczą się na różnych piętrach, myją i dezynfekują ręce. Marzena Pietrzak chciałaby, by do szkoły powróciły kolejne klasy, szczególnie ósma. - To bardzo ważne. Uczniowie najlepiej przygotują się do egzaminu w szkole, nie w domu - uważa.

Różne godziny niepotrzebne

W Zespole Placówek Oświatowych w Bysinie, podobnie jak w Głogoczowie, wszyscy uczniowie przychodzą do szkoły na tę samą godzinę. Jak podkreśla dyrektor Grzegorz Kotecki, nie ma potrzeby wprowadzania różnych godzin rozpoczęcia nauki, z racji tego, że w sumie do trzech klas I - III uczęszcza ponad 50 dzieci, więc nie jest to bardzo duża grupa, a też nie zjawiają się one w placówce o tej samej porze. Każda z klas zajmuje osobne piętro, na którym spędza przerwy. Dzieci przestrzegają wymogów sanitarnych. - Bardzo odpowiedzialnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa, chętnie myją ręce - zaznacza dyrektor. Do tej pory na frekwencję w szkole w Bysinie nie można narzekać, we wszystkich klasach jest ona prawie stuprocentowa.

Jak zauważa nasz rozmówca, dzieciom bardzo brakowało spotkań w klasie - gdy przybyły do szkoły wciąż chciały ze sobą rozmawiać.

Grzegorz Kotecki ma nadzieję, że już niebawem w szkole pojawią się następne klasy. - Myślę, że najpierw wrócą ósmoklasiści, a następnie pozostali uczniowie - sądzi dyrektor.

Anna Ostafin Anna Ostafin Autor artykułu

dziennikarka z pasją, ciekawa świata i ludzi, doświadczenie zdobywała w rozgłośni radiowej, portalach internetowych i wydawnictwach prasowych, absolwentka filologii polskiej (specjalność medialna).