Nie będzie lata na Zarabiu?

Nie będzie lata na Zarabiu?
Wizualizacja przedstawiająca bar przy plaży piaszczystej, który mieli wybudować dzierżawcy lokalu na Górnym Jazie.

Wiadomo, że Myślenice to nie kurort, a Zarabie to nie Krupówki. Niby to oczywiste, ale wielu myśleniczan, którzy tak jak ja pamiętają wakacje nad Rabą w latach 80. i 90. ubiegłego wieku, uważa nasze Zarabie za atrakcyjne miejsce. Niestety czas nieubłaganie płynie i zmieniają się nasze - Polaków zwyczaje oraz oczekiwania, co do miejsca i form spędzania czasu wolnego. To co kiedyś było super, teraz może nawet nie być warte odwiedzenia. Jednak nasze Zarabie wciąż przyciąga ludzi i można tu nawet zarobić.

Dziś z tym zarobkiem jest nienajlepiej, o czym świadczy m.in. zamknięty hotel „Black and White”, który powstał w miejscu restauracji Kaskada. Kiedyś Kaskada nieźle prosperowała, ale hotel w tym miejscu już się nie utrzymał.

Prawdopodobnie inwestor, który kupił Kaskadę i wybudował hotel przeinwestował, a zmieniające się trendy co do naszych pomysłów na wakacje ostatecznie spowodowały plajtę. Inaczej było z Mikrusem. Ten został skomunalizowany i od początku lat 90. jest dzierżawiony. Oczywiście, ze względu na charakter tych umów, które zazwyczaj są tylko kilkuletnie, dzierżawcy nie poczynili w tym lokalu zbyt wielkich nakładów. Tylko na samym początku właściciel baru „Zielony słoń” wybudował zjeżdżalnię, do tego wolierę z egzotycznymi ptakami i oczko wodne. Z czego zjeżdżalnia to była jedyna znaczącą inwestycja w to miejsce. Później były już tylko rozbiórki, do których przyczyniły się powodzie nawiedzające Zarabie co kilka - kilkanaście lat. Najpierw zniknął szałas, który był wypożyczalnią kajaków, później zjeżdżalnia i woliera, a na końcu nawet szalety.

W międzyczasie pojawili się nowi dzierżawcy, którzy przemianowali Mikrusa vel Zielonego Słonia na „Lato na Zarabiu” i zrobili remont lokalu, który zdecydowanie poprawił wizerunek tego miejsca. Po przeprowadzeniu tego udanego rebrandingu działali przez osiem lat. Jak się domyślam prosperowali dobrze, gdyż kiedy umowa dzierżawy wygasła właściciele marki „Lato na Zarabiu”, byli oburzeni, że miasto nie przedłużyło z nimi umowy. Pani Paulina Grabowska, w swoich mediach społecznościowych, powiedziała m.in.: „Cześć, chciałam poinformować, że burmistrz miasta Myślenice nie przedłużył nam umowy na Lato na Zarabiu, jednocześnie wyrzucając nas z tego miejsca. (…) Mam nadzieję, że wiecie ile ciężkiej pracy i serca włożyliśmy w to miejsce. Tym bardziej żałujemy, że nie udało się zrealizować nowego projektu Lato ze względu na różne czynniki niezależne od nas, ale też brak pisemnych zapewnień zabezpieczających naszą inwestycję przez władze miasta.”

W drugiej części swojej wypowiedzi pani Grabowska poniekąd przyznała o co w sprawie chodzi i dlaczego umowa dzierżawy nie została przedłużona.

Otóż w 2020 roku doszło do zawarcia porozumienia pomiędzy gminą Myślenice a dzierżawcami lokalu, o czym pisaliśmy w Gazecie Myślenickiej (nr 20/2020) - „Zgodnie z umową podpisaną przez burmistrza Miasta i Gminy Myślenice Jarosława Szlachetkę z Państwem Pauliną i Konradem Grabowskimi w ramach dzierżawy terenu wybudowany zostanie nowoczesny budynek z tarasem widokowym i infrastrukturą dedykowaną do obsługi pobliskiego terenu.” Umowa ta została podpisana po rozstrzygnięciu przetargu, do którego przystąpili państwo Grabowscy. Przetarg został ogłoszony na dzierżawę terenu przy plaży piaszczystej i zakładał budowę w tym miejscu nowego budynku o funkcji gastronomicznej i rekreacyjnej, ale także zapewniającego publiczne toalety i prysznice. Mówiąc w skrócie na Górnym Jazie miał powstać nowoczesny obiekt gastronomiczny, do wybudowania którego zobowiązali się państwo Grabowscy.

Niestety nie wywiązali się z tej umowy. Dlatego nie można się dziwić, że przedstawiciele magistratu stracili zaufanie do takich przedsiębiorców. Mówi o tym burmistrz Jarosław Szlachetka w opublikowanym na portalu gminy Myślenice oświadczeniu - „Decyzja o niekontynuowaniu umowy dzierżawy z dotychczasowym dzierżawcą baru „Lato na Zarabiu” została podjęta po dokładnej analizie dotychczasowej współpracy. Niestety, wielokrotne niewywiązywanie się dzierżawcy ze złożonych obietnic i zobowiązań umownych zmusiło nas do podjęcia trudnej, ale koniecznej decyzji. Ostatnim takim nieodpowiedzialnym i wprowadzającym w błąd opinię publiczną ze strony państwa Grabowskich było zapowiadanie kolejnego sezonu działalności bez posiadania ważnej umowy dzierżawy. Pokazuje to brak poszanowania dla procedur prawnych i administracyjnych, które regulują korzystanie z mienia gminnego. (…) Kontynuowanie współpracy z podmiotem, który wielokrotnie nie wywiązywał się ze swoich zobowiązań, byłoby działaniem na szkodę społeczności lokalnej.” Dalej w swoim oświadczeniu burmistrz zapewnia, że pojawi się nowy dzierżawca tego terenu, tak, że lokal pod inną nazwą będzie działał nadal.

To tyle jeśli chodzi o właścicieli marki „Lato na Zarabiu”. Jednak z nimi, czy bez nich lato, jak co roku, będzie na Zarabiu, a na Górnym jazie pojawią się osoby, które będą chciały odpocząć nad Rabą. Władze miasta liczyły, że pozyskają inwestorów, którzy przekształcą to miejsce w nowoczesny punkt rekreacyjno - wypoczynkowy. Szukano prywatnych inwestorów, którzy wybudują nowe punkty gastronomiczne, a miasto rozbuduje bazę rekreacyjną. Tak miała zostać przeprowadzona rewitalizacja Górnego Jazu. Niestety to się nie udało. Teraz władze miasta muszą podjąć decyzję czy nadal chcą realizować ten pomysł w ramach partnerstwa publiczno – prywatnego, czy gmina wykonać to zadanie samodzielnie.

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o., Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)