Niezwykła uroczystość

Niezwykła uroczystość
Ryszard Tadeusiewicz Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

W najbliższy piątek, czyli w przedostatnim dniu lutego bieżącego roku odbędzie się wspaniała uroczystość. Wspaniała dla mnie, bo będzie to uroczystość nadania mi godności Doktora Honoris Causa Politechniki Krakowskiej.

Piszę o tym, bo nie jest to wyłącznie moje osobiste święto, lecz ważny i znamienny fakt pokazujący kolejny etap rozwoju krakowskiego środowiska naukowego. Uroczystość ta odbędzie się w Auli Collegium Novum UJ (adres: Kraków, ul. Gołębia 24). Collegium Novum to taki piękny neogotycki budynek przy Plantach, siedziba rektoratu UJ. Jeśli ktoś wcześniej nie zwiedzał - to jest okazja.

Uroczystość rozpocznie się w samo południe (o 11:00), przy czym goście (wszyscy są mile widziani!) są proszenie o przybycie kilka minut wcześniej. Oczekiwanie umilą piękne obrazy Matejki zdobiące ściany owej Auli.

Teraz kilka słów komentarza.

Jak wielu z Państwa wiadomo, byłem trzykrotnie wybrany do pełnienia funkcji rektora AGH. Jestem też profesorem honorowym AGH, więc tytuł Doktora Honoris Causa Politechniki Krakowskiej w moich rękach oznacza kolejny most pomiędzy naszymi dwiema uczelniami. To fakt ze wszech miar pozytywny.

Rzućmy jednak okiem na historię, która wcale jasna i pozytywna stale nie była.

Obecność w Krakowie dwóch uczelni technicznych: utworzonej w 1919 roku Akademii Górniczo-Hutniczej i powołanej w 1954 roku Politechniki Krakowskiej powodowała, że stosunki pomiędzy tymi uczelniami bywała różne.

Początki były bardzo pozytywne. W 1921 roku profesor Akademii Górniczej (tak się wtedy nazywała AGH) Izydor Stella Sawicki utworzył Katedrę Budownictwa i Inżynierii. Było to - na uczelni powołanej do rozwoju górnictwa - ciało obce, ale rozwijało się nieźle i dostarczało polskiej gospodarce licznych potrzebnych budowlańców. Tak to trwało do wojny.

Po II wojnie światowej odradzająca się Akademia Górnicza „przytuliła” dwie tworzące się nowe uczelnie. W Krakowie zatrzymywali się profesorowie uciekający z zajętego przez Rosjan Lwowa, którzy zaczęli odtwarzać w gościnnych murach AG struktury tamtejszej politechniki. Decyzją władz PRL uczelnia ta docelowo miała się przenieść do Gliwic tworząc tam Politechnikę Śląską, ale pierwsza inauguracja tej Politechniki miała miejsce właśnie na AG (31.05.1945 roku).

Widząc to profesor Izydor Stella Sawicki zabiegał o to, żeby na AG powstały także wyodrębnione tak zwane „Wydziały Politechniczne”. Sukces osiągnięto 05.10.1945 roku i owe Wydziały Politechniczne zaczęły funkcjonować jako odrębny twór, a profesor Stella Sawicki został prorektorem AG i zarządzał nimi praktycznie całkiem niezależnie. Jednak nadal to była część Akademii Górniczej. Formalne utworzenie Wydziałów Politechnicznych AGH zatwierdzone zostało w dekrecie Najwyższych Władz Państwowych PRL z dnia 19.11.1946, ale dekret ten miał moc obowiązującą wstecz od 1.04.1945 - i tę datę przyjęto jako ich początek. Natomiast powołanie Politechniki Krakowskiej jako oddzielnej uczelni zostało oficjalnie potwierdzone uchwałą Rady Ministrów 7.07.1954 r. i od tej pory w Krakowie były dwie wyższe uczelnie techniczne.

Stosunki między nimi były raz lepsze, a raz gorsze. Często nawet bardzo złe. Między innymi mój poprzednik na stanowisku rektora AGH (celowo nie podaję tu nazwiska) przypuścił w 1996 roku frontalny atak na Politechnikę, wyrażając publicznie opinie (publikowane w prasie!), że należy ją zlikwidować, bo jest mało warta, a wydziały politechniczne należy ponownie włączyć do AGH. Bardzo to stresowało ówczesnego rektora Politechniki, profesora Kazimierza Flagę (rodem z Sułkowic!), zwłaszcza że panujący wtedy rektor AGH miał bardzo dobre układy w rządzie i wkrótce został mianowany ministrem nauki i edukacji, więc mógł swoje zamiary zrealizować.

Jednak gdy ja zostałem wybrany (21.01.1998) na rektora AGH - to na drugi dzień wybrałem się do rektora Politechniki z przyjazną wizytą. Po pierwsze uspokoiłem go, że żadnych złych zamiarów AGH w stosunku do Politechniki nie ma. Uzgodniliśmy sposoby konstruktywnej współpracy i tryb częstych spotkań konsultacyjnych, a potem, podczas 5 lat wspólnego dzierżenia funkcji rektorów (ja na AGH, a profesor Flaga na Politechnice) cały czas bardzo harmonijnie współpracowaliśmy. Dodatkowo można odnotować, że także zaprzyjaźniliśmy się prywatnie, ale to tylko taka uwaga na marginesie.

Sądzę, że był to chyba przełom w koegzystencji naszych dwóch uczelni, co zapewne właśnie teraz skutkuje tym, że ja, jako były rektor AGH, uzyskuję godność DHC Politechniki.