Nowe, cenne eksponaty

Nowe, cenne eksponaty

O kolejny, znaczący artefakt powiększyła się kolekcja Muzeum Niepodległości. Pod koniec lutego do zbiorów muzealnych myślenickiej placówki kulturalnej trafił polski granatnik wz.36.

Tego typu granatniki były używane przez polskie oddziały w czasie wojny obronnej w 1939 roku oraz w późniejszych działaniach partyzanckich Armii Krajowej i są bardzo rzadko spotykane w muzeach na świecie. Egzemplarz, który trafił do Muzeum Niepodległości był używany przez Myślenicki Obwód Armii Krajowej „Murawa” i po wojnie został ukryty przez partyzanta Franciszka Pytlika ps. Orzeł. Granatnik jest darem od pana kapitana Tadeusza Pytlika, a na tabliczce znamionowej ma wybitą datę produkcji : 1938 rok.

W niektórych miejscach granatnika zachowały się resztki farby oliwkowej, jaką malowano broń Wojska Polskiego w okresie międzywojennym. Ten rodzaj broni okazywał się nieodzownym, jako bezpośrednie wsparcie piechoty na odległościach większych niż rzut granatem ręcznym. Do sierpnia 1939 roku wyprodukowano i dostarczono Wojsku Polskiemu około 3800 granatników wz. 36 kaliber 46 mm. Masa granatnika wynosi 8 kg , długość - 640 mm. Broń ma gładkościenną lufę o długości 400 mm, której tylna część jest osadzona na podstawie zwanej stopą, a przednia opiera się na składanym dwójnogu.

Granatnik posiada również regulator gazowy, za pomocą którego można było regulować odległość, na jaką wystrzeliwany był granat (od 100 do 800 metrów). Do regulatora przez specjalny, trójkątny otwór dostawała się część gazów prochowych. Wielkość otworu była regulowana za pomocą pierścienia nastawczego. W ten sposób sterowano ilością wydostających się gazów i zmieniano ciśnienie w lufie, którym regulowano odległość strzału. Granatnik wz. 36 posiada proste przyrządy celownicze: muszkę (umieszczoną na zgrubieniu wylotowym lufy), celownik ramkowy (mocowany na regulatorze gazu) i poziomicę. Odpalanie pocisków odbywało się za pomocą spustu typu kurkowego, umieszczonego przed stopą granatnika, dzięki czemu można było go obsługiwać także w pozycji leżącej.

Obsługę granatnika wz. 36 stanowiły cztery osoby: granatnikowy, celowniczy oraz dwóch amunicyjnych, którzy dysponowali zapasem od jedenastu do dwudziestu granatów. Do granatnika wz. 36 stosowano kilka rodzajów pocisków, głównie były to granaty ostre rozpryskowe wz. 35 (z zapalnikiem uderzeniowym, bezzwłocznym), granaty ćwiczebne wielokrotne wz. 35 oraz granaty wskaźnikowe wz. 35. Amunicję tę produkowała Fabryka Amunicji nr 1 w Skarżysku Kamiennej. Istniała także możliwość stosowania wcześniejszych pocisków opracowanych dla granatnika wz. 30. Należały do nich: granaty wz. 30, granaty fosforowe wz. 30, granaty zastępcze o dymie białym wz. 30, granaty wz. 33, granaty zastępcze o dymie białym wz. 33, granaty ćwiczebne wielokrotne wz. 33.

Po zakończeniu kampanii wrześniowej w ręce Niemców dostało się 855 granatników wz. 36 i były one używane w jednostkach szkoleniowych Wehrmachtu. Zostały jednak wycofane ze względu na małą ilość amunicji. Pewna, nieokreślona liczba granatników trafiła również w ręce Armii Czerwonej.

Do zbiorów Muzeum Niepodległości trafił również zespół części od karabinu G43 kal 7,92 mm wz. Mauser, na który składają się lufa z komorą nabojową, obsadą, zamkiem, komorą zamkową, mechanizmem spustowym, tłokiem gazowym i magazynkiem nabojowym. Całość najnowszych zdobyczy uzupełnia szkielet wraz lufą, bębenkiem i kurkiem od rewolweru „britsh buldog” kaliber.455 (11,5 mm), znanego jako rewolwer Sherlocka Holmesa oraz 85 sztuk naboi karabinowych do wz. Mauser.

Kapitan Tadeusz Pytlik zdradził nam kilka szczegółów, związanych ze znaleziskiem: - Magazyn broni O/Partyzanckiego „Stasiek”, którego dowódcą był mój ojciec Franciszek Pytlik powstał wiosną 1945 r. /02-03. Kryjówka została wybrana przez niego osobiście jako prowizoryczna w lesie na Pieronowie. Początkowo widziałem, że taka kryjówka istnieje i w jakim rejonie, ale nie znałem tego miejsca. W latach 90. ojciec wyprowadził mnie w to miejsce i zabrał spomiędzy kamieni to, co kiedyś było bronią. Te szczątki broni pozostały w dyspozycji ojca, z myślą przekazania tego do Muzeum Niepodległości w Myślenicach. Stwierdzam, że w okresie komunistycznym nie było atmosfery ujawnienia tej broni, groziło za to 5 lat więzienia. W tym okresie ukrycia ojciec nie dysponował odpowiednimi środkami do konserwacji/smary folia/. Oddając tę, co kiedyś było bronią wypełniłem wolę ojca, przekazałem znalezisko z odpowiednim pismem, policja i prokuratura wszczęły przeciwko mnie dochodzenie, które zostało umorzone.