Nowy zespół, stare decyzje?

Nowy zespół, stare decyzje?

W miniony piątek w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie odbyło się pierwsze posiedzenie zespołu ds. drogi ekspresowej S7 na odcinku Kraków-Myślenice. Zespół, powołany po miesiącach protestów i narastającej krytyki wobec procesu wyboru wariantów, miał stać się przestrzenią dialogu i wypracowania nowych rozwiązań.

Już pierwsze spotkanie pokazało jednak, że o przełomie trudno mówić. Zamiast wyraźnego sygnału zmiany kierunku, uczestnicy wskazują raczej na kontynuację dotychczasowego podejścia. To rodzi pytania, czy powołanie zespołu rzeczywiście oznacza nowe otwarcie, czy jedynie próbę uporządkowania już wcześniej przyjętych założeń.

Jednym z głównych zarzutów podnoszonych przez uczestników było to, że mimo wcześniejszych zapowiedzi zmian, nie wstrzymano prac nad dotychczasowymi wariantami przebiegu S7 - tymi samymi, które wywołały sprzeciw mieszkańców i samorządów. W praktyce oznacza to, że proces projektowy toczy się dalej równolegle do prac zespołu. Tym samym pojawiają się wątpliwości, czy wypracowywane w jego ramach wnioski będą miały realny wpływ na ostateczne decyzje.

Dodatkowo nie przedstawiono pełnych analiz ruchu, które - jak wynika z wcześniejszych informacji - zostały zakończone już w 2025 roku. Ich brak w przestrzeni publicznej potęguje wątpliwości dotyczące przejrzystości całego procesu oraz utrudnia merytoryczną ocenę proponowanych rozwiązań.

Podczas spotkania przedstawiciele strony społecznej i samorządów zwracali uwagę, że kluczowe postulaty nie zostały uwzględnione. Dotyczy to przede wszystkim rozszerzenia studium korytarzowego oraz analizy wariantów omijających aglomerację krakowską i Gminę Myślenice. Jak wynika z relacji uczestników oraz doniesień medialnych, przedstawiciele GDDKiA negatywnie odnieśli się do tych propozycji.

W efekcie pojawia się przekonanie, że udział strony społecznej ma ograniczony charakter, a zgłaszane uwagi nie przekładają się na konkretne działania. Wciąż brak analizy alternatywnych korytarzy - zarówno wschodniego, jak i zachodniego. Dodatkowe kontrowersje pojawiły się także w trakcie samego spotkania. Jak relacjonuje Marcin Zawrotniak, uczestnikom przedstawiono mapy z zaznaczonymi terenami, przez które, jak określono: „nie można” poprowadzić drogi. - Nie wiadomo, kto i na jakiej podstawie je wyznaczył. W jednych miejscach są to pola i lasy, w innych pomija się zwartą zabudowę - wskazuje.

Brak jasnych i jednolitych kryteriów budzi poważne wątpliwości co do obiektywności analiz. Jak podkreślają uczestnicy spotkania, w niektórych gminach za obszary wymagające bezwzględnego ominięcia uznano jedynie pojedyncze obiekty, pomijając całe skupiska zabudowy czy istotną infrastrukturę publiczną.

Coraz więcej zarzutów wobec sposobu prowadzenia prac

Wśród zgłaszanych uwag pojawiają się również poważniejsze zarzuty dotyczące samego sposobu prowadzenia prac. Przedstawiciele strony społecznej wskazują, że przyjęta metodologia, oparta m.in. na głosowaniu nad kryteriami i ich wagami, budzi wątpliwości co do swojej podstawy prawnej oraz zgodności z zasadami postępowania administracyjnego.

Ich zdaniem takie podejście może prowadzić do sytuacji, w której decyzje o kluczowym znaczeniu - także w zakresie środowiskowym i technicznym - podejmowane są w sposób uznaniowy, bez oparcia o w pełni transparentne i weryfikowalne dane. Podnoszony jest również problem ograniczonego dostępu do materiałów źródłowych, brak jasnej informacji o autorach opracowań oraz zastosowanej metodologii.

W efekcie pojawiają się obawy o naruszenie zasady przejrzystości oraz rzeczywistego udziału społeczeństwa w procesie, który miał być przecież oparty na dialogu.

Deklaracje kontra rzeczywistość

W sprawie S7 zapowiadano „nowy początek”, który miał się opierać na dialogu, otwartości i transparentności. Jak wskazują jednak uczestnicy spotkania, rzeczywistość znacząco odbiega od tych zapowiedzi.

Zwracają oni uwagę, że:

- pomimo licznych deklaracji harmonogram prac nie został zmieniony, co potwierdzają oficjalne pisma,

- wbrew zapowiedziom za całość prac nadal odpowiada GDDKiA Oddział w Krakowie, podczas gdy oddział w Warszawie kieruje pracami zespołu,

- od dwóch miesięcy trwają rozmowy z firmą IVIA dotyczące przygotowania planu naprawczego, jednak dokument ten wciąż nie powstał,

- brak jest informacji, czy jakiekolwiek błędy w dokumentacji zostały dotychczas poprawione,

- w materiałach nadal powielane są te same uchybienia, w tym błędy metodologiczne,

- powołani eksperci nie otrzymali pełnych materiałów i nie mieli możliwości zapoznania się z obszerną dokumentacją przed rozpoczęciem prac,

- przedstawiciele strony społecznej i samorządowej, mimo braku formalnych kompetencji, mają w drodze głosowania decydować o parametrach mogących wpływać na przyszłe decyzje administracyjne,

- wskazywane są liczne nieprawidłowości w istniejących materiałach, w tym uznaniowo wyznaczone „obszary do bezwzględnego ominięcia”, bez wskazania podstaw, autorów i metodologii.

Jak podkreślają uczestnicy spotkania, problem ten widoczny jest również w konkretnych przykładach. W przypadku gminy Myślenice za obszary wymagające bezwzględnego ominięcia uznano np. kamieniołom w Bysinie. Przyszła S7 nie musi natomiast omijać ani Rynku w Myślenicach, ani centrum miasta, strefy ekonomicznej w Myślenicach i Jaworniku, czy rozbudowywanej aktualnie za 130 mln zł oczyszczalni ścieków.

Za to do bezwzględnego ominięcia wskazano rozległe obszary w Skawinie, obejmujące m.in. tereny leśne oraz część zabudowy na Klinach. Uzasadnienia tej decyzji nie przedstawiono.

Uczestnicy spotkania zwracają ponadto uwagę, że część założeń Studium Korytarzowego - w tym dotyczących m.in. węzła Morawica - może być oparta na błędnych danych, które mimo zgłaszanych uwag nie zostały i nie są weryfikowane.

Podnoszono również problem braku podstawowych działań terenowych, mimo wydatkowania znacznych środków finansowych nie wykonano pełnej inwentaryzacji, a ciężar jej przeprowadzenia próbuje się przerzucić na stronę społeczną. Wreszcie, jak wskazują uczestnicy, do tej pory nie przedstawiono rzetelnego opracowania i analizy ponad 21 tysięcy uwag zgłoszonych przez mieszkańców. Z resztą, jak się okazało podczas spotkania w Krakowie, żaden z obecnych na spotkaniu kilkunastu przedstawicieli GDDKiA nie przeczytał przygotowanych przez GDDKiA materiałów.

Skala wskazywanych uchybień rodzi poważne pytania o sposób zarządzania całym procesem oraz gospodarowanie środkami publicznymi przeznaczonymi na przygotowanie inwestycji.

„Pieczątka akceptacji społecznej”

Jeszcze poważniejsze wątpliwości dotyczą roli samego zespołu. Wśród uczestników spotkania pojawiają się obawy, że jego funkcja może w praktyce ograniczyć się do stworzenia formalnej „pieczątki akceptacji społecznej” dla wcześniej przyjętych rozwiązań.

W takim scenariuszu wskazywane są określone warianty, a następnie - poprzez głosowanie nad kryteriami i ich wagami - tworzy się wrażenie wyboru. Finalnie ogłaszane jest rozwiązanie, które formalnie uzyskało akceptację społeczną i samorządową.

Krytycznie do przebiegu spotkania odniósł się również burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka, który wskazał, że powołany zespół może w praktyce jedynie legitymizować wcześniej podjęte decyzje. W jego ocenie obecne podejście prowadzi do dalszych konfliktów społecznych i nie rozwiązuje kluczowych problemów komunikacyjnych regionu.

Równie krytyczne stanowisko prezentują mieszkańcy i komitety protestacyjne. Podczas spotkania nie kryli oburzenia, a jeszcze w jego trakcie część z nich wyszła na przejście dla pieszych w rejonie węzła Opatkowice, manifestując swój sprzeciw wobec sposobu prowadzenia inwestycji.

Choć formalnie rozpoczął się nowy etap prac nad S7, wiele wskazuje na to, że jego przebieg nie odbiega od wcześniejszych założeń. Na dziś jedno jest pewne: zamiast uspokojenia sytuacji, mamy do czynienia z pogłębiającym się konfliktem wokół jednej z najważniejszych inwestycji drogowych w regionie.

Marta Duszyk Marta Duszyk Autor artykułu

Absolwentka teatrologii na UJ, wielka miłośniczka książek, lubi spokój, koty i psy; z uwagą obserwuje otaczającą ją rzeczywistość i ludzi.