O pomaganiu, które jest nie tylko pracą, ale i misją
Rozmowa z Elżbietą Danek, pracownikiem socjalnym w Centrum Usług Społecznych w Myślenicach, a od kilku dni także laureatką tytułu Lidera Polityki Społecznej w kategorii w Pracownik Socjalny Roku, który otrzymała w tegorocznej edycji konkursu Małopolski Lider Polityki Społecznej „Mamy Moc Pomagania” organizowanego przez Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Krakowie.
Jak to się stało, że wybrała Pani ten a nie inny zawód?
Pamiętam do dziś jak w szkole podstawowej, będąc przewodniczącą szkolnego koła PCK razem z koleżankami zaangażowałam się w zbiórkę misiów dla dzieci z domów dziecka. Już wtedy sprawiało mi to dużą radość. Były też inne akcje pomocowe i zbiórki, ale ta najbardziej utkwiła mi w pamięci.
Po ukończeniu liceum zaczęłam naukę w policealnym studium pracowników służb społecznych w Krakowie, ale go nie ukończyłam, bo w międzyczasie wyjechałam z mężem za granicę. Po 13-letnim pobycie tam wróciliśmy, a ja poczułam, że chciałabym dokończyć to co zaczęłam. Tak trafiłam na studia na kierunku praca socjalna. Najpierw zdobyłam tytuł licencjata w specjalności organizator pomocy instytucjonalnej, a potem tytuł magistra.
Od kiedy pracuje Pani w CUS w Myślenicach?
Od 2019 roku. Kiedy zaczynałam był to jeszcze Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Dla mnie to nie tylko praca, to misja, aby wspierać, rozmawiać, motywować, mobilizować do działania, pomagać. Jestem tu, aby nieść pomoc każdemu, kto tego potrzebuje. Bo CUS jest dla każdego, każdej osoby i każdej rodziny szukającej wsparcia czy pomocy. Oferuje różnego rodzaju usługi specjalistyczne, m.in. psychologiczne, prawne, logopedyczne, rehabilitacyjne, ale również usługi opiekuńcze, sąsiedzkie itd. Realizujemy Program Korpus Wsparcia Seniorów, w ramach którego oferujemy starszym osobom opaski za pomocą których w razie potrzeby mogą wezwać pomoc. Zajmujemy się też kierowaniem do domów pomocy społecznej. Za każdym razem to wsparcie jest dostosowane do potrzeb danej osoby lub rodziny. I co istotne, korzystanie z usług społecznych nie jest w żaden sposób uzależnione od kryterium dochodowego. Tak jak powiedziałam, jesteśmy dla każdego, kto takiej pomocy potrzebuje. Ponadto świadczymy też pomoc materialną wypłacając różnego rodzaju zasiłki, świadczenia pieniężne i niepieniężne. Opracowujemy i realizujemy też projekty socjalne.
Na czym dokładnie polega Pani praca?
Jestem pracownikiem terenowym i jak każdy pracownik socjalny należący do naszego zespołu mam „swój” teren. Codziennie mam kontakt z osobami i rodzinami znajdującymi się z różnej sytuacji. Ktoś potrzebuje pomocy, bo nagle stracił bliską osobę, ktoś stracił pracę, a ktoś inny zdrowie i sprawność, a ktoś inny dorobek życia np. w wyniku powodzi lub pożaru. Każda historia jest inna, każda wymaga indywidualnego potraktowania. Jednym z narzędzi w mojej pracy jest wywiad. Przeprowadzam go kiedy np. ktoś zgłosi się z wnioskiem o pomoc finansową albo inną. Zdarzają się też takie interwencje, kiedy trzeba zostawić wszystko inne i jechać do nich natychmiast.
Czy któraś szczególnie zapadła Pani w pamięć?
Owszem. Odebrałam telefon od mężczyzny, który jak powiedział, dzwoni, aby mi podziękować za to co dla niego zrobiliśmy i… pożegnać się. Miał zamiar popełnić samobójstwo. Musiałam zrobić wszystko co w mojej mocy, aby tak pokierować rozmową, aby się nie rozłączył a jednocześnie zorganizować pomoc i sprawić żeby dotarła do niego na czas. Udało się, zdążyliśmy. Nasza codzienność to historie życia, również takie.
Wspomniała Pani o projektach socjalnych. Wiem, że ostatni rok był dla Pani szczególnie intensywny i ważny właśnie w powodu jednego z takich projektów. Proszę przybliżyć naszym Czytelnikom na czym polegał.
Wspólnie z koleżanką z pracy Anetą Kraus przygotowałyśmy a potem zrealizowałyśmy projekt „Siła tkwi w nas”. Była to jednocześnie nasza praca dyplomowa w ramach specjalizacji II stopnia w zawodzie pracownik socjalny w zakresie specjalności praca socjalna z osobami z zaburzeniami psychicznymi i ich rodzinami, którą robiłyśmy od jesieni ubiegłego roku. Oprócz pracy dyplomowej musiałyśmy zdać egzamin przed centralną komisją w Warszawie. Natomiast w ramach projektu, który trwa od grudnia ubiegłego roku do grudnia br., tu w Myślenicach z myślą o mieszkańcach naszej gminy uruchomiłyśmy grupę wsparcia dla opiekunów osób w kryzysie zdrowia psychicznego, zorganizowałyśmy m.in. kampanię społeczną na ich rzecz oraz trening umiejętności społecznych i radzenia sobie z emocjami.
Skąd pomysł na to, aby projekt skierować właśnie do tej grupy osób?
Specjalizowałyśmy się w pracy socjalnej z osobami z zaburzeniami psychicznymi i ich rodzinami, bo zauważyłyśmy, że o ile same osoby z kryzysie zdrowia psychicznego mają gdzie szukać pomocy, również w Myślenicach, to już ich opiekunowie niekoniecznie, a przecież też go potrzebują. Pamiętajmy, że zaopiekowany opiekun jest w stanie lepiej udzielać wsparcia osobie kryzysie zdrowia psychicznego, a takich osób przybywa. Widzimy to i dlatego właśnie wyszłyśmy z taką inicjatywą. Podsumowaniem naszego projektu była konferencja, której częścią była debata z udziałem nie tylko specjalistów zajmujących się na co dzień chorobami psychicznymi, ale również opiekunów osób w kryzysie zdrowia psychicznego. Ci drudzy mieli okazję opowiedzieć o swoich uczuciach i o tym z czym się mierzą na co dzień.
Z czym się mierzą?
Z niezrozumieniem i ze stygmatyzacją osób w kryzysie zdrowia psychicznego. Dlatego mówili o potrzebie zrozumienia tego czym jest schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa, depresja itd. I o potrzebie wsparcia ich jako opiekunów. Dlatego dla nas wyzwaniem i celem było i jest nadal wspieranie ich i przeciwdziałania tej stygmatyzacji. I również dlatego niedawno, z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego zorganizowałyśmy w ramach naszego projektu kolejne wydarzenie, a był to seans filmu, którego scenariusz oparto na relacjach pacjentów szpitala psychiatrycznego oraz spotkanie z twórcami tego filmu.
Za co najbardziej lubi Pani swoją pracę?
Za różnorodność, za to, że każdy dzień wygląda w niej inaczej, bo każdy człowiek jest inny i inna jest jego historia.
A co jest w niej najtrudniejsze?
Idąc w teren nie wiemy z kim i z czym się spotkamy. Bywa, że musimy prosić o asystę policję. To rzadkie przypadki, ale zdarzają się. Tak jak zdarzają się roszczeniowe osoby. Bywa, że słyszymy wulgaryzmy pod naszym adresem.
Przykre jest też to, że nasz zawód bywa niedoceniany przez społeczeństwo. Ludzie myślą, że nasza praca polega wyłącznie na wypłacaniu zasiłków. Albo jeśli się słyszy o pracowniku socjalnym to zwykle w kontekście jakiejś tragedii kiedy pada pytanie „gdzie była pomoc społeczna?”. Bez wątpienia jest to praca trudna, ale jednocześnie dająca wiele satysfakcji.
Co jest miarą sukcesu w tym zawodzie?
Kiedy osobie lub rodzinie udaje się pomóc. Kiedy zaczynają sobie radzić, odzyskują wiarę w siebie, wychodzą z trudnej sytuacji. Ale to w dużej mierze zależy też od niej samej, bo ta osoba lub rodzina musi chcieć dać sobie pomóc, chcieć wyjść z trudnej sytuacji, chcieć współpracować. Wtedy to się dzieje, często małymi kroczkami. Te kroczki zostają zapisane w tzw. kontrakcie socjalnym. Jest to pisemna umowa pomiędzy pracownikiem socjalnym a osobą lub rodziną korzystającą z pomocy społecznej. Określa cele, działania i obowiązki obu stron. Ma na celu aktywizację osoby/rodziny i poprawę jej sytuacji życiowej. To narzędzie, które pomaga wspólnie zaplanować drogę wyjścia z trudnej sytuacji. I jeżeli się to udaje to jest właśnie sukces, na którym nam najbardziej zależy.
Co jest ważne po Waszej-pracowników socjalnych stronie?
Wiedza, zaangażowanie, empatia, ale jednocześnie odporność psychiczna. To praca z ludźmi i dla ludzi, dlatego trzeba lubić z nimi przebywać, rozmawiać. Trzeba mówiąc najkrócej, lubić ludzi.
Nie mogę tu nie wspomnieć także o naszym zespole. Pomaganie to praca zespołowa. Nieraz powtarzam, że gramy do jednej bramki, a łącząc siły, doświadczenia i pomysły jesteśmy w stanie skutecznej pomagać. Uważam, że tworzymy super zespół, w którym możemy na siebie liczyć. Wsparcie koleżanek, kolegów i dyrekcji jest bezcenne. Tak jak i to, że potrafią się cieszyć z czyichś sukcesów. Doświadczyłam tego ostatnio, kiedy wróciłam z Krakowa ze statuetką dla Lidera Pomocy Społecznej.
Jak ważny jest dla Pani ten tytuł?
Bardzo, zyskałam satysfakcję, ale też wielką motywację do tego, aby działać dalej i wcielać w życie nowe pomysły. Tytuł dał mi zastrzyk dodatkowej energii do pracy. Jest dla mnie również potwierdzeniem wartości mojej codziennej pracy. I nie tylko mojej. Potwierdza jak ważna i potrzebna jest rola pracownika socjalnego we współczesnym społeczeństwie. Odbieram ten tytuł również jako docenienie całego zespołu i środowiska, w którym pracuję, bo sukces w tej pracy nigdy nie jest dziełem jednej osoby.
Rozmawiała: Katarzyna Hołuj
Elżbieta Danek to pracownik socjalny, który od ponad 7 lat udowadnia, że praca w pomocy społecznej może być jednocześnie profesjonalna, innowacyjna i pełna pasji. Jej wyjątkowe kompetencje, elokwencja i naturalna charyzma czynią z niej osobę, która nie tylko wspiera, ale realnie zmienia życie dziesiątek rodzin. W pracy kieruje się zasadą, że człowiek to nie tylko odbiorca świadczeń, lecz partner w procesie zmiany. Dzięki temu jej projekty budują poczucie sprawczości i odpowiedzialności u mieszkańców gminy Myślenice(…) Pokazuje, że praca socjalna to nie tylko reagowanie na kryzys, ale budowanie długofalowej odporności społecznej(…) Promuje postawy solidarności i integracji społecznej, szczególnie w obszarze osób z niepełnosprawnościami oraz rodzin w kryzysie zdrowia psychicznego
(fragment zgłoszenia kandydatury Pani Elżbiety do konkursu)
