O słodkości...
W Wielkanoc jedliśmy wiele słodkich potraw. Słodycz jest jednym z milszych doznań smakowych, więc świadomie lub nieświadomie jej poszukujemy. Zwykle doznajemy jej spożywając różne produkty zawierając cukier - ciastka, cukierki, słodzone napoje.
W ten sposób dogadzamy sobie dostarczając do organizmu związek chemiczny (węglowodan) o nazwie sacharoza. To właśnie ta substancja nazywana jest potocznie cukrem i to ją dosypujemy do kawy czy herbaty (gdy ktoś lubi) i to ona jest niestety szkodliwa dla osób cierpiących na cukrzycę. Jednak podobne wrażenie słodyczy można uzyskać przy kontakcie naszych kubków smakowych ulokowanych w ustach z wieloma innymi związkami chemicznymi. Jedząc owoce cieszymy się ich słodyczą dzięki zawartości fruktozy - związku chemicznego który wywołuje silniejsze wrażenie słodkości niż sacharoza, a jednocześnie nie jest szkodliwy dla cukrzyków.
Jednak są związki chemiczne (słodziki?), które z sacharozą czy z fruktozą nie mają nic wspólnego, a są subiektywnie odbierane przez nas jako słodkie. W czasie wojny, gdy cukru brakowało, ludzie dość powszechnie korzystali z sacharyny, związku chemicznego który nie jest węglowodanem, a jednak jest 500 razy słodsza od typowego cukru (sacharozy). Nie jest to jednak wcale substancja rekordowo słodka, bo na Uniwersytecie w Lyonie w 1996 rok uzyskano syntetyczny związek zwany lugdunam, który okazał się 250.000 razy słodszy od cukru!
Związki chemiczne, które cukrem nie są, a jednak wywołują wrażenie słodyczy, wytwarzają także niektóre rośliny i wodorosty. Szczególnie ceniona jest stewia, roślina z rodziny astrowatych rosnąca w Ameryce Południowej. Jest ona potocznie nazywana miodowym liściem i rzeczywiście jej liście zawierają glikozydy 150 razy słodsze od cukru, a nie powodujące nadwagi i całkowicie nieszkodliwe dla cukrzyków, więc obecnie używane do słodzenia dietetycznych napojów z grupy Coca-Coli i Pepsi-Coli.
Do południowoamerykańskiej dżungli jest nam trochę daleko, ale bliżej nas, w południowej i wschodniej Europie (a gdzieniegdzie także w Polsce) rośnie dziko lub jest uprawiana lukrecja gładka. Jej korzeń od wieków uważany był za leczniczy (pomaga w chorobach przewodu pokarmowego), a dodatkowo zawiera substancję o nazwie gliceryzyna, 50 razy słodszą od cukru.
Coś słodkiego można też znaleźć na brzegu morza. We wschodniej Azji na skalistych płytkich wybrzeżach można pozyskać wodorost o nazwie kelp. Jest on ceniony jako lek na wiele chorób, a także dostarcza potrzebnego jodu, na którego niedobór cierpi wielu mieszkańców nadmorskich rejonów Azji. Jednak w tym artykule skupimy się na fakcie, że w Japonii kelp jest używany także do słodzenia różnych potraw, dlatego bywa określany jako kelp cukrowy.
