Oj, pomieszało się, poplątało
Za sprawą radnego Czesława Bisztygi wróciła ostatnio sprawa grobów radzieckich żołnierzy na myślenickim cmentarzu komunalnym przy kościółku św. Jakuba (pisałem o tym w ubiegłym roku w artykule pt. „Fałszywe symbole”). Na listopadowej sesji radny ten domagał się, aby czcić leżących u nas „wyzwolicieli”. Jakby tego było mało, sekundował mu radny - Kamil Ostrowski.
Ile jeszcze musi spaść bomb na ukraińskie miasta, żeby Polacy zrozumieli, że Rosjanie nie wyzwolili nas po drugiej wojnie światowej? Po prostu, w swoim marszu na Berlin, zajęli nasze ziemie i siłą wcieli je do radzieckiej strefy wpływów. Polska, a raczej PRL stała się wasalem Rosji, jak wiele innych państw naszego regionu. Na Kremlu do dziś nie mogą przeboleć, że w latach 90. XX wieku kraje Europy Środkowej wyrwały się z „bratniego uścisku ZSRR”. Widać to dobitnie na przykładzie Ukrainy.
Okupacja sowiecka ziem polskich w latach 1944 i 1945 niewiele różniła się od wcześniejszej niemieckiej. Wraz z wejściem do Myślenic żołnierzy radzieckich przetoczył się przez nasze miasto walec gwałtów i rabunków, który towarzyszył „wyzwolicielom”. Później zaczęły się planowe działania bezpieki rosyjskiej, aresztowania żołnierzy AK i wywózki na Sybir. W 1946 roku enkawudzistów zastąpili rodzimi komuniści, ale aresztowania i mordy polityczne trwały do początku lat pięćdziesiątych XX wieku. Wszystko to „pod parasolem” milionowej Armii Czerwonej, która stacjonowała w Polsce. Dopiero po 1956 roku socjalizm w PRL-u przybrał bardziej „ludzką twarz”. Wtedy, szczególnie w latach siedemdziesiątych, utrwalono mit o „bratniej pomocy” i „wyzwolicielach z Armii Czerwonej”. To właśnie wówczas na myślenickim cmentarzu powstało swoiste mauzoleum żołnierzy rosyjskich, którzy polegli lub zmarli w naszym mieście w 1945 roku.
Niektórym ludziom, którzy żyli w PRL-u, może się wydawać, że to był normalny kraj, a serwowana im wówczas propagandowa indoktrynacja stały się dla nich „prawdą historyczną”. Nie zauważyli, że od trzydziestu lat żyjemy w wolnym kraju, a szereg instytucji publicznych (szkoły, telewizja, IPN, muzea i inne tego typu placówki) podejmują intensywne działania, aby odkłamać naszą historię, w tym obalić mit o „wyzwolicielach”. Niestety, jak widać na powyższym przykładzie, „infekcja niewiedzy” ma się dobrze i przechodzi na młodsze pokolenia.
Wciąż są ludzie, którzy wbrew faktom potrafią domagać się czci dla żołnierzy radzieckich, którzy leżą na polskich cmentarzach. Grobów tych nie można zlikwidować, gdyż chroni je prawo międzynarodowe i nasze obyczaje, które nakazują uszanowanie zmarłych. Jednak nie należy mylić szacunku dla zmarłych z czcią jaką okazujemy żołnierzom, którzy walczyli o wolną Polskę. Szczególnie żołnierzom września 1939 roku, w tym również tym, którzy zostali pomordowani przez czerwonoarmistów w Katyniu i innych miejscach kaźni na „Nieludzkiej ziemi” oraz żołnierzom Armii Krajowej i tzw. drugiej konspiracji prześladowanych przez żołnierzy rosyjskich w 1945 roku, a później przez ich podwładnych z UB. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to myli katów z bohaterami.
