Pandemia

Gmina 6 października 2020 Wydanie 37/2020
Pandemia

Mieszkańcy naszego powiatu wiele razy dowiedli, że doskonale potrafią się mobilizować, a potem solidarnie działać. Obecnie stoi przed nami kolejne, niezwykle trudne zadanie. Do walki z wirusem potrzebne jest zaangażowanie wszystkich empatycznych osób. Niech każdy da to, co może: pracę, wiedzę zawodową, pieniądze, przede wszystkim jednak własny przykład, ozdrowieńcy niech dzielą się doświadczeniem, dają świadectwo jak koleżanka mojego dziecka czy na większą skalę ks. proboszcz z parafii NNMP w Myślenicach.

Chcemy żyć, pracować, zarabiać, a także bawić się, dlatego właśnie nie można umywać rąk, bagatelizować sytuacji, jeżeli negujemy istnienie wirusa, to miejmy odwagę złożyć w swojej gminie odpowiednie, imienne oświadczenie podpisując, że ponosimy jego wszelkie prawne

konsekwencje. Tak będzie po prostu bardziej uczciwie. „Otwarta komunikacja jest wyrazem odpowiedzialności i miłości bliźniego. Postawa przeciwna - ich jednoznacznym zaprzeczeniem” - napisał biskup
archidiecezji krakowskiej Damian Muskus apelując jednocześnie do duchownych, aby „nie obawiali się informować o zakażeniu koronawirusem w parafii czy wspólnocie zakonnej”.

W Małopolsce (bardzo atrakcyjnej w okresach wakacyjnych, a więc zagrożonej szczególnie), zabrakło przede wszystkim odpowiedniej komunikacji. Już w kwietniu profesor Janusz Heitzman z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie stwierdził: „Nieumiejętnie przekazany, nawet najbardziej ważny komunikat sanitarny nigdy nie będzie skuteczny”. Przekazy docierające do odbiorcy były przede wszystkim niespójne z wizualnym obrazem osób postawionych na świeczniku. Małopolska świętowała, bawiła, przecinała wstęgi… bez maseczek. A przecież maseczka to nie tylko rutynowy środek zapobiegawczy, ale też symbol solidarności, to tischnerowskie niesienie ciężaru drugiego człowieka, odpowiedzialności za jego zdrowie.

Można pandemię traktować jako obronę natury przed człowiekiem. Z drugiej jednak strony wirus jest idealnie „zaprogramowany”, ma za zadanie dokonać selekcji, eliminując tych wszystkich, którzy z racji wieku, chorób przewlekłych czy obniżenia odporności nie mieszczą się w schemacie idealnego konsumenta, kolekcjonera wrażeń. A to właśnie on - modelowy nabywca dóbr i uciech eksploatuje najbardziej naturę. Widać w tym jakąś sprzeczność.

Patogen SARS-CoV-2 godzi w wartości chrześcijańskie, w tradycyjną rodzinę, taką z dziadkiem czy prababcią, w humanitaryzm, humanizm, altruizm. Uderza w to, co najbardziej ludzkie, najpiękniejsze, najtrudniejsze, w rzeczywiste więzi z kochanymi, szanowanymi. Pozbawia radości z kontaktów, z dzielenia się z drugim, z jego zwykłej obecności i ciepła. Skazuje na wirtualną rzeczywistość, potęgując uzależnienie od smartfonów.

Nisko opłacani ratownicy medyczni i pielęgniarki, lekarze z oddziałów zakaźnych, czyli wszyscy ci, których społeczeństwo nie chciało zauważać, bo nie prowadzili renomowanych, prywatnych gabinetów od ponad pół roku maksymalnie się narażają. Nasz ogromny szacunek, podziw, wdzięczność musi się przełożyć na ich pobory i prestiż.

Epidemia to straszny test na relacje rodzinne, sąsiedzkie. Klasyczny konflikt wartości nasilał się z każdym etapem luzowania restrykcji, odmrażania gospodarki. Czy my sobie zdajemy z tego sprawę?

Antonina Sebesta