Pani od przyrody

Pani od przyrody

„…on nas wprowadził

przez złoty binokular

w intymne życie

naszego pradziadka

pantofelka…” - pisał Zbigniew Herbert o swoim nauczycielu biologii. Ostatniego dnia lutego zmarła nasza „pani od przyrody” Janina Ćwierzyk nauczycielka Szkoły Podstawowej nr 2 w Myślenicach. Jej królestwem była najpiękniejsza pracownia w szkole. Sala wymagała opieki, a nie tylko sprzątania czy układania. Pamiętam, że gdy byłam w ósmej klasie mieszkały w niej dwie świnki morskie, chomik, było akwarium i bardzo wiele doniczek do podlewania. Trzeba było ją wietrzyć uważnie, zamykać starannie, gdyż wyposażona była w drogi sprzęt np. mikroskopy i liczne pomoce naukowe. Podczas wyjazdu pani Janiny na klasową wycieczkę sprawowałam z koleżankami Marysią i Haliną opiekę nad klasą, niestety nie obyło się bez przygody, uciekł nam chomik. Poszukiwania były długie i denerwujące, zwierzątko znalazło się dopiero drugiego dnia, bo schowało się między plansze. Pamiętam jak pani Janina kiedyś powiedziała:

- Ten preparat to kropelka nawozu świni, zaobserwujcie co tam jest. Tak poznaliśmy laseczki tężca, ciężkiej choroby zakaźnej, na którą zmarła dziewczynka, której mamusię znałam, a także najstarszy brat naszej koleżanki. Po ponad pół wieku pamiętam dokładnie te emocje. Wyobraziłam sobie co musiał odczuwać Ludwik Pasteur odkrywając ten fascynujący świat. Nauczyciel przyrody to nauczyciel życia, a więc zachwytu i refleksji.

Antonina Sebesta