Pasjonaci motosportu stworzyli w Myślenicach centrum simracingu

Pasjonaci motosportu stworzyli
w Myślenicach centrum simracingu

Overcrest Sim-Center to miejsce posiadające walor rozrywkowy, ale również szkoleniowy. Tu każdy, nawet nie mając prawa jazdy, może usiąść za kierownicą i spróbować swoich sił na najtrudniejszych odcinkach specjalnych albo torach wyścigowych. A to wszystko pod okiem nie tylko pasjonatów motosportu, ale i profesjonalistów prosto ze świata rajdów samochodowych: kierowcy Kacpra Wróblewskiego i pilota Kuby Wróbla, którzy razem tworzą rajdowy team.

Pomysł stworzenia w Myślenicach takiego miejsca - centrum simracingu zrodził w głowie Kuby, a podzielił się nim z Kacprem i Magdą Wilk, partnerką Kuby, kiedy jechali na… rajd. Był to rozgrywany na Litwie rajd Zemaitija, dlatego mieli w podróży sporo czasu na to, aby pomysł przedyskutować i ostatecznie uznać za wart realizacji. Wkrótce po powrocie we czwórkę rozpoczęli przygotowania.

We czwórkę, bo oprócz panów i Magdy, Overcrest Sim-Center tworzy też Klaudia Temple, partnerka Kuby. Obie panie to również pasjonatki motosportu. Klaudia ma za sobą wiele sezonów startów w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski i Rajdowym Pucharze Polski. Ma doświadczenie zarówno jako kierowca i pilot. Obecnie ciągle pojawia się na odcinkach specjalnych, ale jako tzw. szpieg, który sprawdza trasę zanim wyruszy na nią załoga rajdowa oraz pilotka swojego taty Marka.

Magda zaczynała od wyścigów samochodowych, aby potem tory zamienić na odcinki specjalne i startować w Rajdowym Pucharze Polski, Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Śląska i Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski. Ona również sprawdziła się i jako kierowca i jako pilot, od kilku lat zaś sprawdza się jako mama i choć w rajdach już nie startuje, to nadal ma z nimi stały kontakt, bo kibicuje Kacprowi.

Jej partner, podobnie jak Kuba może pochwalić się dużymi sukcesami w rajdach samochodowych. Tylko w sezonie 2022 duet pięć razy stawał na podium rajdów zaliczanych do RSMP (w tym raz na najwyższym stopniu) i wywalczył tytuł II wicemistrza Polski. Na swoim koncie ma też tytuł wicemistrzowski w klasyfikacji generalnej Rajdowych Mistrzostw Słowacji 2020.

Kacper do rajdów przygotowuje się właśnie w Overcrest Sim-Center. Ale to także miejsce dla amatorów. Oferuje dostęp do sprzętu, na jaki mało kto może sobie pozwolić sam. Raz, bo jest drogi, a dwa, bo zajmuje sporo miejsca.

Najbardziej zaawansowany z symulatorów w Overcrest Sim-Center jest symulatorem ruchomym. Przy przyspieszaniu, hamowaniu, na zakrętach da się na nim odczuć przeciążenia. Nie mówiąc już o tym, że siedząc w fotelu osadzonym na sześciu siłownikach czuć każdą nierówność drogi, po której się jedzie. Pozostałe symulatory są statyczne. Są takie dla dorosłych i mniejsze, dla dzieci. Dla tych ostatnich jest osobna sala przeznaczona jest tylko dla nich.

Jednocześnie z symulatorów może u nich korzystać osiem osób. Czas jazdy nie jest limitowany, choć jak mówią Kacper i Kuba, po około godzinie zmęczenie daje znać o sobie. Zarówno psychiczne, bo gra wymaga maksymalnego skupienia, jak i fizyczne.

- To taki substytut… siłowni. Spokojnie można to potraktować jak trening, bo przy okazji spala się trochę kalorii – mówi Kuba.

Kacper dodaje, że nie inaczej jest na prawdziwym OS -ie.

- Ktoś powie: „skąd zmęczenie, przecież TYLKO kierujemy?”, tymczasem my kończąc rajd wychodzimy z samochodu cali mokrzy od potu – mówi.

Grając na symulatorze można wziąć udział w rajdzie lub wyścigu i to jakim się chce, nie wyjeżdżając nigdzie. Ba, nie opuszczając sali i nie podnosząc się z fotela. Opis dyktuje program i klient słyszy go w słuchawkach, ale można też z tego zrezygnować na korzyść żywego pilota, na przykład Kuby.

Można jechać samodzielnie i tylko dla siebie, ale można też rywalizować w internacie z innymi graczami, albo wziąć udział w challenge’u, jakie właściciele Overcrest Sim-Center organizują raz w miesiącu.

- Wyznaczamy wtedy jeden „oes”, na którym rywalizują nasi klienci między sobą. Na koniec miesiąca najlepszy otrzymuje nagrodę – mówi Kuba. - Co ciekawe, dopiero kiedy otworzyliśmy nasze centrum dowiedzieliśmy się, że mamy w Myślenicach, co więcej bardzo blisko nas, bardzo zaawansowanego simracera, który ściga się m.in. w 24 godzinnych wyścigach. Kiedyś taki 24-godzinny wyścig zorganizowaliśmy też u nas. Gracze pojawili się ze śpiworami i zapasem zupek chińskich i grali zmieniając się co 2-3 godziny. Zanosiło się na świetny wynik, niestety przyszła burza i awaria sprzętu wykluczyła ich z dalszej rywalizacji.

W ofercie centrum są także eventy w tym również dla dzieci. Całkiem niedawno świętowano tu roczek małej jubilatki. - Najpierw było sporo śmiechu i pytania „dla kogo są to urodziny?”, ale koniec końców wszyscy bawili się bardzo dobrze grając na symulatorach do późna – mówi Kuba.

Granie na symulatorze można potraktować jako rozrywkę, ale też jako szlifowanie umiejętności już nabytych, albo jeśli ktoś nie ma prawa jazdy, oswajanie się z jazdą.

- Założenie jest takie, że przy osobie grającej jest cały czas opiekun, który nadzoruje, sprawdza czy w prawidłowy sposób korzysta ze sprzętu, nawet to czy prawidłowo kręci kierownicą. Na bieżąco dajemy wskazówki, tłumaczymy różne rzeczy. Skoro mamy doświadczenie i możemy komuś pomóc to dlaczego tego nie zrobić – mówi Kuba. - W prowadzeniu auta ważna jest m.in. pamięć mięśniowa, np. lewa noga idzie na sprzęgło, a my nie myślimy o tym, a tym bardziej nie patrzymy na nią. Korzystając z symulatora można to znakomicie wyćwiczyć, potem w samochodzie dodaje to pewności.

Kacper dodaje: - To wszystko może się nam tez przydać podczas codziennej jazdy. Na symulatorze uczymy się odruchów i opanowania samochodu, np. podczas poślizgu lub innej podbramkowej sytuacji. To przyda się każdemu i wszędzie. W przypadku dzieci i młodzieży można to potraktować jako wprowadzenie do świata samochodów, żeby miały świadomość co mogą z autem zrobić, ale też, że auta to narzędzie, którym można zrobić sobie krzywdę.

Jeśli ktoś ma ochotę bardziej zgłębić tajniki jazdy i rajdów, szczególnie jeśli ściga się w KJS-ach, rajdach lub zamierza to robić, może wykupić indywidualne szkolenie.

- Rajdy czy wyścigi nie polegają na mocnym wciskaniu gazu, ale trzeba naprawdę dużo i intensywnie myśleć nad tym co się robi: zarządzać torem, rozumieć opis rajdowy itd. Na sukces składa się wiele czynników, ale żeby go osiągnąć, tak jak wszędzie potrzeba doświadczenia. Kuba i ja szkolimy zarówno zawodników, jak i amatorów – mówi Kacper.

Nie opuszczając Overcrest Sim-Center można się zaopatrzyć w kask, kombinezon lub inne akcesoria związane z rajdami, działa tu bowiem sklep.

Jeśli do tego dodamy „wieczorki” z rajdowymi opowieściami właścicieli Overcrest Sim-Center otrzymamy przepis na miejsce z klimatem, gdzie rządzi sport. Motosport.