Pierwsze dni stanu wojennego w Myślenicach

Historia 21 grudnia 2021 Wydanie 48/2021
Pierwsze dni stanu wojennego w Myślenicach
Stan wojenny fot. z archiwum IPN

40 lat temu - 13 grudnia 1981 r. - komunistyczne władze PRL, na czele których stał generał Wojciech Jaruzelski wprowadziły stan wojenny na terenie Polski. Jego celem było zdławienie ogromnego ponad dziesięciomilionowego ruchu społecznego Polaków, jakim była „Solidarność” i powstrzymanie zachodzących wówczas zmian o charakterze demokratycznym w totalitarnym państwie, jakim była ówczesna Polska. Stan wojenny odcisnął swoje ogromne piętno także na mieszkańcach ziemi myślenickiej. Na terenie Myślenic w 1980 r. komórki NSZZ „Solidarność” działały bowiem w prawie każdym zakładzie pracy i w większości szkół. Do „Solidarności” na terenie ziemi myślenickiej należało na pewno kilka, jak nie kilkanaście tysięcy ludzi.

W Myślenicach w listopadzie 1981 r. w ramach kształtowania się struktury organizacyjnej związku na poziomie Regionu „Małopolska” utworzona została Delegatura NSZZ „Solidarność”, która miała swoją siedzibę w budynku TKKF „Ukleina” na ówczesnej ulicy M. Buczka (obecnie znajduje się tam restauracja „Stek”).

Na jej czele stał Zbigniew Papierz, a jedynym etatowym obok kierownika pracownikiem był Krzysztof Pietrzyk.

13 grudnia 1981 r. w Delegaturze w Myślenicach wczesnym rankiem pojawiło się kilka osób. Nie działał telefon, ale był sprawny teleks. Dzięki temu udało się Z. Papierzowi nawiązać kontakt z „Solidarnością” na terenie Huty im. Lenina, która była gotowa już do strajku. Delegatura zdążyła także poinformować teleksami znaczną część komisji zakładowych na swoim terenie, że brak jest jakiegokolwiek kontaktu z Zarządem Regionu „Małopolska”. Około godziny 7.00 rano władze komunistyczne zablokowały teleks. Zebrani ustalili, że część z nich pozostanie w Myślenicach w celu przygotowania tajnego zebrania na terenie Pemodu na temat przygotowania akcji strajkowej w myślenickich zakładach. Natomiast trójka działaczy Zbigniew Papierz, Zbigniew Szymoniak oraz Stanisław Nowacki udała się do Huty im. Lenina w celu nawiązania bezpośredniego kontaktu z członkami Zarządu Regionu. Dotarli tam około godz. 8 rano i wówczas poznali skalę aresztowań dokonanych przez komunistyczny aparat represji wśród członków „Solidarności”, których trzy tysiące zostało już w nocy 13 grudnia 1981 r. internowanych. Z. Papierz został w hucie na obradach „Solidarności”, a pozostała dwójka wróciła do Myślenic, aby organizować strajk. Jednak wieczorem po powrocie Z. Papierz dowiedział się od Z. Szymoniaka, że skoordynowany strajk w Myślenicach nie będzie możliwy. W związku z tym wczesnym rankiem następnego dnia Z. Papierz i Z. Szymoniak postanowili zorganizować strajki w zakładach, w których pracowali.

Po godz. 5.00 rano 14 grudnia 1981 Z. Papierz pracownik WZGS Zakładu Budownictwa i Inwestycji (ZIB) w Myślenicach widząc, że na portierni jest dużo więcej ludzi niż zwykle, ukradkiem przeskoczył przez ogrodzenie.

O godzinie 6.00 spotkał się z pracownikami betoniarni, którzy po dłuższej dyskusji wyrazili zgodę na podjęcie akcji strajkowej. Zablokowano wówczas ciężkim sprzętem bramy, wystawiono straże oraz powieszono flagi i rozpoczęto strajk.

O godzinie 7.00, kiedy przyszła reszta pracowników ZIB-u, cały zakład już nie pracował i działał komitet strajkowy. Do strajku przyłączyła się znaczna część pracowników zakładu (w tym czasie pracowało w nim około 600 ludzi). W dniu 14 grudnia 1981 r. negocjacje ze strajkującymi prowadzili przedstawiciele władz komunistycznych w Myślenicach w imieniu Komendanta Wojskowego Miasta, ale nie udało się im przekonać Komitetu Strajkowego do powrotu do pracy. Strajk został zakończony rano 15 grudnia 1981 o godz. 7.00 wydaniem specjalnej uchwały przez przedstawicieli KS „Solidarność” ZIB.

Do takiego samego strajku doszło w największym myślenickim zakładzie, czyli Pemodzie, który zatrudniał wówczas ponad 800 pracowników. Rozpoczął się także wczesnym rankiem 14 grudnia 1981, jako wyraz protestu jego pracowników przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego i internowaniu wielu działaczy NSZZ „Solidarność” w całej Polsce. Jednym z jego organizatorów był Z. Szymoniak działacz „S”, którego wybrano na przywódcę akcji. Był pracownikiem zatrudnionym w „Pemodzie” na stanowisku szlifierza. Strajk w Pemodzie zakończył się 15 grudnia 1981 w tym samym mniej więcej czasie, co w sąsiednim zakładzie ZIB. Wynikało to z tego, iż oba zakłady sąsiadowały ze sobą płotami, a działacze wymieniali się poglądami przechodząc po drabinie przez ogrodzenie je łączące.

Patrząc z perspektywy 40 lat na te wydarzenia należy stwierdzić, że podjęcie strajków przez te dwa zakłady pracy w pierwszych dniach stanu wojennego, było bez wątpienia oznaką bohaterstwa mieszkańców ziemi myślenickiej. Udział w nich groził w realiach stanu wojennego zwolnieniem z pracy, aresztowaniem, a w szczególnych przypadkach mógł zakończyć się nawet śmiercią w przypadku pacyfikacji. Dziś może się wydawać, że strajki trwał tylko jeden dzień. Jednak 90 procent strajków w Polsce nie trwało więcej niż 2 dni, a kiedy były one dłuższe to dochodziło w tych zakładach do brutalnych pacyfikacji, jak np. 16 grudnia 1981 r. w kopalni „Wujek”. Reżim komunistyczny postanowił rozprawić się z opozycją w szybki i brutalny sposób, co dzięki stanowi wojennemu niestety w pełni mu się udało.

Wielkie brawa i słowa uznania należą się dziś jednak setkom mieszkańców ziemi myślenickiej, którzy sprzeciwili się tyranii komunistycznej. Ich opór zdławiony w grudniu 1981 r. doprowadził 8 lat później do powstania niepodległego państwa polskiego.

Robert Murzyn

historyk specjalizujący się w najnowszych dziejach ziemi myślenickiej, radny Rady Powiatu w Myślenicach i pracownik IPN.