Po raz trzynasty Mini „zleciały” się do Myślenic
W niedzielę 13 lipca o godzinie trzynastej zakończył się XIII Myślenicki Zlot Mini. W wydarzeniu, którego pomysłodawcą i niestrudzonym organizatorem jest co roku myśleniczanin Władysław Hodurek wzięło udział dwadzieścia siedem ekip z całej Polski (i nie tylko z Polski), rzadko bowiem był to sam właściciel z samochodem, a dużo częściej całe rodziny, jak np. 6-osobowa rodzina z Gdańska, która przyjechała tu po raz jedenasty!
- W tym roku, oprócz stałych bywalców, pojawiło się kilka nowych załóg. W sumie, w tegorocznym Zlocie wzięło udział 27 ekip z Polski, a nawet jedna z Austrii, z Wiednia. Ludzie początkowo byli zmartwieni, bo prognozy pogody były nieciekawe, ale odpowiadałem im krótko, żeby się tym nie martwili, bo pogoda jest zamówiona. I faktycznie dopisała, była piękna, tak jak i wrażenia z całego Zlotu – mówił nam Władysław Hodurek, organizator Myślenickiego Zlotu Mini.
Zlot to nie tylko impreza gromadząca fanów tej konkretnej brytyjskiej marki samochodów, ale także wydarzenie promujące Myślenice i Małopolskę, bo baza Rajdu mieściła się w tym roku w Mszanie Dolnej. To stamtąd w niedzielę przyjechała do Myślenic kolumna „miniaków”, które następnie zaparkowały na Rynku, gdzie każdy kto chciał mógł przyjrzeć się im z bliska, a nawet - za zgodą właściciela usiąść za kierownicą.
To tu na Rynku tradycyjnie odbyło się zakończenie Zlotu i to tu wręczono puchary, dyplomy, nagrody główne i nagrody pocieszenia. Nagrody, jak zwykle przyznano w wielu kategoriach, uwzględniających m.in. stylizacje ich właścicieli komponujące się z samym samochodem.
I tak Marek Rutkowski, prezes Polskiego Związku Motorowego w Krakowie puchar w kategorii Najładniejsza stylizacja przyznał Joannie i Markowi Ratusznym.
Najstarsze Mini classic nagrodził pucharem burmistrz miasta i gminy Myślenice Jarosław Szlachetka a puchar ten trafił do rąk Joanny i Adriana Mruzków, właścicieli auta z 1967 roku.
Burmistrz przypomniał przy tej okazji, że Myślenice od czwartku, za sprawą goszczącego tu Rajdu Małopolski, w którym notabene wystartowała także załoga w Mini, żyją sportami motorowymi, a Myślenicki Zlot Mini jest pięknym ukoronowaniem tego motorowego tygodnia. - Państwa pasja dowodzi tego, że małe jest piękne – powiedział i dodał zwracając się do uczestników Zlotu.
Najładniejsze Mini classic wybrał starosta myślenicki Józef Tomal, a puchar ten otrzymali Joanna i Marek Nawalany. Z kolei najładniejsze Mini classic w kat. van, pickup, clubman, cabrio nagrodził sam organizator Zlotu, czyli Władysław Hodurek i ta nagroda powędrowała do Katarzyny, Marcina i Kuby Habowskich.
Na Zlot przyjechali oni dwoma „miniakami”, a ten nagrodzony, czyli właśnie clubman jest ich trzecim samochodem tej marki. - Ktoś kiedyś powiedział, że Mini to nie samochód, to styl życia i tak właśnie było w naszym przypadku, że razem z tymi samochodami zyskaliśmy sposób na życie, zyskaliśmy znajomych w całej Polsce – mówiła nam pani Katarzyna.
Wielką pasją do tych samochodów „zaraził” się także ich syn, który od samego początku bierze udział w myślenickim Zlocie, a jako mały chłopiec w elektrycznym mini z działu z zabawkami wjeżdżał na Rynek przed kolumną „miniaków”.
Były też jeszcze inne nagrody dla właścicieli mini oraz podziękowania dla tych, którzy w jakikolwiek sposób pomogli w organizacji Zlotu, w tym szczególnie dla sponsorów. Zlot odbył się pod patronatem Mini Klub Polska. „Gazeta Myślenicka” objęła go patronatem medialnym.
