POLONKA Reporter, który się prawie wykopyrtnął, ale mu się dobrze zwartło

Pod Zegarem 25 listopada 2025 Wydanie 44/2025
POLONKA
Reporter, który się prawie wykopyrtnął, ale mu się dobrze zwartło

Dziękujemy mieszkance Polanki za nadesłany list, który przypomniał nam, jak barwna i pełna uroku jest lokalna gwara. Zainspirowani, przygotowaliśmy krótkie opowiadanie, w którym te słowa ożywają w terenie. Poniżej publikujemy także słowniczek, by każdy mógł sprawdzić, co które polonckie powiedzenie znaczy. Zachęcamy również innych Czytelników do kontaktu i dzielenia się lokalnymi historiami!

Szanowna Redakcjo Gazety Myślenickiej,

Niedawno była w Waszej gazecie mowa o gwarze i to skłoniło mnie do zapisania słów gwarowych używanych w Polance 50 lat temu. Dziś wyłącznie starzy mieszkańcy czasami używają gwary z czego młodzi się śmieją, lecz wydaje mi się, że to część kultury ludowej, przed którą należy pochylić czoło.

Niektóre są zabawne i możny by je umieścić w Waszej Gazecie „ku rozweseleniu” czytelników.

Z wyrazami szacunku

Galla Anonima

Kiedy redakcja wysłała mnie „na Polonkę”, myślałem, że to będzie zwykły teren. Ot, parę zdjęć, dwie rozmowy, może trochę deszczu pyszko i powrót do składu. A tu już na Górniewsi zozinyło mnie, bo pod nogami parzydła, obok tarasy, a zza płotu ktoś krzyczy, żebym uważał, bo jak się styrmnę na śliskiej trawie, to będzie z tego piękna seria kopyrtek.

Wchodzę do sklepu na Dukniewsi. Chcę kupić zapas ciamków, bo podobno miejscowi tak właśnie zaczynają dzień. Ledwo otworzyłem paczkę, a ekspedientka woła, żebym tak nie glamił, bo zaraz połowę podłogi zabrudzę, a ona już ma dziś jedno cior za dużo. W tle gołębie furgają, inne gruso, a kot - niewzruszony - puzy po szuflodach, jakby mu się czegoś bardzo snukciło.

Na podwórzu u gospodarzy trwała poważna debata: czy dziś lepiej idą cycoki, czy może hablocki, i czemu gudzie ostatnio mają taki humor, jakby im się świat sprzeciwił. Starałem się nadążać, ale gdy gospodarz powiedział, że „ciele to mu się wczoraj zepśniło i szkoda gadać”, uznałem, że najlepiej będzie kiwań głową w rytm, jak przy dobrej muzie. Na szczęście jeden z nich popatrzył na mnie i powiedział, że nie jestem taki lejbuś, jak mogło się wydawać, choć ręce mam trochę zgrapciałe jak na chłopa z terenu.

Kawałek dalej spotkałem hadziejkę, która nawoływała dzieci, żeby nie cliwiły młodszego, bo ten „zaraz będzie miał mo świecki w łocach”. A do mnie rzuciła tylko: „Pan redaktor tak sam? Niech pan uważa, bo tu łatwo się spindrać, a potem człowiek się dziwi, czemu mu sierotki na rękach wyskakują”.

Kiedy próbowałem skrócić drogę przez ogród, wpakowałem się prosto w parzydła, a z góry lunęło jak z cebra, klasyczny poloncki deszcz pyszko. Zanim dobiegłem do drogi, wyglądałem jak umarcan, a zimno było takie, że aż zozinyło mnie drugi raz tego dnia.

A gdy już myślałem, że mam dość, starszy gospodarz zawołał mnie jeszcze, machając kopyścią:

- Panie redaktorze, a pan tu uważaj na zapyziołki! I żeby pan się nie nażarł tak, że potem będzie pan kawencyć cały dzień!

Wracałem do Myślenic z mokrymi nogawkami, kieszenią pełną mlosków i myślą, że Polonka to nie miejscowość, tylko styl bycia - trochę wycackany, trochę pasiaty, trochę kropiaty, ale zawsze życzliwy.

I, co tu dużo mówić - bazyło mi się, żeby tu wrócić. Bo tylko tu człowiek może jednego dnia zgubić drogę, znaleźć zapyziołki i usłyszeć, że „jak mu się dziś dobrze zwartło, to niech dziękuje Bogu i gospodarzom”.

Poloncanie, Poloncanki (POLONKA); Górniewieś, Dukniewieś; ciamko, mloska, multo cukierka (ssie); sygnują (bije dzwon); kopyść (duża łyżka drewniana); wysnukciła np. cukierki w kieszeni (znalazła); skołcałe zimnioki (zimne po ugotowaniu); skrobać zimnioki (obierać); łoskrobiny (obierki); clifki (łaskotki) cliwić (łaskotać); cycoki (małe świnki); hablocki (większe świnki – podrostki); gudzie – świnie; zwartło mu się (poszczęściło mu się); pśko (kicka); kopyrtki (przewrotki); wykopyrtła się (wywróciła się) snukci (czegoś szuka); kawency (narzeka, bo chory); lejbuś (próżniak); gorzel (gryka); ciele zepśniło sie - jadło a zdechło; uświerknie – umrze; krzepki – silny/ szybki; zozinyło mnie (coś mnie zaćmiło); wycackany – laluś; deszcz pyszko (leje); śnieg kido; sapranuckie (bardzo duże); cior – nieporządek; tarasy – śmieci; glamie – powoli je; parzydła – pokrzywy; tylesna – bardzo dużo; tylesno np. kanapka – bardzo duża kanapka; gołębie furgają – fruwają; gołębie gruso – gruchają; Mo świecki w łocach (łzy w oczach); bazyło mi się – marzyło mu się; iś na baciarze – porozrabiać wieczorem; susyca – bardzo chuda kobieta; spasiony – z nadwagą styrmać się, spindrać się – wspinać się; zgrapciałe rence – zmarznięte ; sierotki na rękach – ciarki; rozkramarzył się, rozcaplił się – zajął dużo miejsca; karzołdy – kwiaty irysy; żabie; łocka – niezapominajki; hadziejka – gospodyni; pasiaty – w paski; kropiaty – w kropki; krościaty – w kratkę; ciućma, dudło, ciele – nierozgarnięty; kodziła u kołyski – płozy; umurcano – brudno; puzy po szuflodach – szuka czegoś; skłapnąć – szybko i niewiele zjeść; zapyziołki – małe jabła, śliwki; niepobekany – niecierpliwy;