Powrót dóbr kultury - tajemnica obrazu, który wraca do Tokarni
Niektóre dzieła sztuki zyskują swoje drugie życie. Znikają na dziesięciolecia, by nagle powrócić - nie tylko jako materialne obiekty, lecz także jako zagadki domagające się odpowiedzi. Tak właśnie jest z obrazami, które niegdyś zdobiły wnętrza Dworu Targowskich w Tokarni.
Dzięki działalności wydawniczej, filmowej i internetowej Kliszczackiego Centrum Kultury udało się nawiązać kontakt z osobami posiadającymi cenne informacje dotyczące przeszłości dworu i majątku w Tokarni. Każdy sygnał, każda opowieść i każdy ślad pozwalają stopniowo docierać do przedmiotów i dzieł sztuki związanych z Dworem Targowskich, przywracając je do lokalnej pamięci oraz udostępniając mieszkańcom i turystom.
Minęło 80 lat od momentu, gdy w wyniku reformy rolnej ostatnia właścicielka tokarskiego dworu, Maria Targowska, została zmuszona do opuszczenia swojego majątku. Ratując to, co było możliwe, część wyposażenia i pamiątek wywiozła do Krakowa. Pozostałe przedmioty rozproszyły się, znikając z oficjalnych rejestrów, lecz nie z historii.
Z ustnych przekazów służby dworskiej wynika, że pod koniec lat 30. XX wieku Maria Targowska zamówiła w Krakowie cztery obrazy przeznaczone do tokarskiego dworu. Ich tematyka miała symbolizować cztery pory roku: wiosnę, lato, jesień i zimę. Jednym z tych dzieł jest obraz znany dziś jako „Spotkanie na plaży”.
Przedstawia on scenę spotkania ułanów z dziewczynami nad brzegiem zbiornika wodnego, z rozległym, wiejskim krajobrazem w tle. Motyw ten jest niezwykle charakterystyczny dla twórczości Jerzego Kossaka z okresu międzywojennego i lat II wojny światowej - łączy tematykę wojskową z elementami scen rodzajowych, codziennych i pozornie beztroskich.
I tu pojawia się zagadka.
Bardzo podobna scena znana jest bowiem z obrazu „Ułan i dziewczyna”, występującego również pod tytułem „Oczekiwany najazd”, namalowanego przez Jerzego Kossaka w 1940 roku. Podobny motyw był szeroko rozpowszechniany, często reprodukowany na pocztówkach, na trwałe zapisał się w zbiorowej wyobraźni, a reprodukcje zachowały się do dziś w prywatnych zbiorach i pojawiają się na aukcjach.
Tymczasem prezentowany obraz nosi sygnaturę „WEINBRENNER 1938/IX” - a więc powstał wcześniej niż znane dzieło Kossaka i nie został przez niego podpisany. Co więcej, identycznie sygnowane są także trzy pozostałe obrazy zamówione do tokarskiego dworu. Czy mamy więc do czynienia z wierną kopią popularnego motywu? A może z pierwowzorem, który zainspirował późniejsze prace Jerzego Kossaka? Kim był artysta kryjący się pod nazwiskiem Weihbrenner i jaką rolę odegrał w tej historii?
Dziś możemy jedynie stawiać pytania.
Prezentowany obraz - pierwszy z odzyskanych dzieł związanych z Dworem Targowskich - powraca do Tokarni jako materialny świadek przeszłości i jednocześnie nierozwiązana zagadka. Jego historia wciąż czeka na pełne wyjaśnienie, być może ukryte w archiwach, rodzinnych wspomnieniach lub zapomnianych dokumentach.
Jedno jest pewne - dobra kultury wracając po latach, czasem w ciszy, czasem w cieniu wątpliwości, ale zawsze z opowieścią, domagają się wysłuchania.
Bartłomiej Dyrcz / KCK Tokarnia
