Pracować jak Mrówka

Pracować jak Mrówka

Przed tygodniem na łamach Gazety Myślenickiej otwarliśmy temat, który od roku elektryzuje nas wszystkich, sprawę koronawirusa i jego wpływu na nasze życie. Do dzisiejszego artykułu zaprosiliśmy pana Karola Brózdę pełniącego funkcję wiceprezesa w spółce Zibet sp. z.o.o, która jest właścicielem marketu PSB Mrówka w naszej Gminie.

W Polsce podobnych obiektów, funkcjonuje już ponad trzysta, a myślenicka Mrówka jest jednym z nich.

- Początkowo informacje o wirusie napływały z Chin, i wydawało się, że w związku z tym będą tylko trudności w dostępności towarów. Niestety miesiące luty i marzec pokazały, że nie tylko z tym będzie się to wiązało: pandemia szybko dotarła do Polski i zaczęły się pierwsze obostrzenia - wspomina Karol Brózda.

Sektor budowlany, na samym początku obostrzeń, w marcu, nie odczuł ich jeszcze tak dotkliwie. Pierwsze widome znaki pojawiły się dopiero w kwietniu. Market, w odróżnieniu od innych branż nie został co prawda zamknięty, ale rygory co do ilości klientów mogących przebywać na terenie obiektu, zdecydowanie negatywnie odbiły się na obrocie handlowym.

- Dotyczyło to ilości osób, które jednocześnie mogą przebywać w markecie, dokładnie chodziło o to, że na jedną kasę mogło przypadać jedynie trzech klientów. W naszym przypadku było to jedynie 21 osób na całą powierzchnię marketu, która łącznie wynosi ponad 2500 m2 - relacjonuje Karol Brózda.

Zakaz ten zdecydowanie wszystkim utrudnił życie, a dodatkowo dołączył do niego jeszcze zakaz handlu w soboty – czyli w dni, w które w markecie pojawia się spora ilość kupujących. Niestety, również w wyznaczone godziny dla seniorów sklep świecił pustkami.

- To właśnie te trzy obostrzenia w marcu i kwietniu, najbardziej odbiły się na dochodach spółki - wspomina pan Karol.

Niewspółmierne ograniczenia co do branży i lekki chaos informacyjno-organizacyjny zdecydowanie utrudniły życie właścicielom, pracownikom oraz oczywiście klientom marketu.

Pierwszy i zarazem najtrudniejszy okres trwał od pierwszych dni obostrzeń sanitarnych do maja 2020 r.

- W okresie obostrzeń największym problemem było utrzymanie płynności finansowej spółki. Czas restrykcji wiązał się ze znacznym spadkiem przychodu i niestety przypadał na okres, gdy rozpoczynają się budowy, większe remonty, prace wykończeniowe i sezon ogrodowy. W okresie tym posiadamy wysokie stany magazynowe. Na szczęście udało nam się utrzymać wszystkie miejsca pracy, a w roku bieżącym nawet zwiększyliśmy zatrudnienie. Od maja obostrzenia zostały poluzowane i wszystko zaczęło wracać do normy - kontynuuje Karol Brózda.

Każda tego typu, nazwijmy ją rewolucja, wpływa na zmiany w sposobie mentalności i w sposobie robienia zakupów przez klientów. Nie inaczej stało się również w przypadku klientów Mrówki. Praktycznie zniknęły tak zwane rodzinne wycieczki do marketu, a pojawił się zdecydowany kupujący. W tej chwili zazwyczaj jest to jedna , maksymalnie dwie osoby do jednego zakupu.

- Zdecydowanie obserwujemy, że zmieniły się tendencje zakupowe klientów. Nadal obserwujemy mniejszą ilość klientów wchodzących do marketu, rzadziej robią zakupy, w mniejszym towarzystwie, natomiast koszyk zakupowy nieco wzrósł - zauważa wiceprezes spółki.

Spółka dzięki operatywności zarządzających utrzymała zatrudnienie, a nawet, jak wspomina mój rozmówca, w bieżącym roku je zwiększyła. Jest to bardzo ważny aspekt, ponieważ, tego typu działania zapobiegły dalszym konsekwencjom, jakie niesie za sobą utrata pracy przez dotychczasowych pracowników. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest pomoc rządowa, z której spółka skorzystała.

- Ze względu na obostrzenia i wyniki finansowe związane z miesiącem kwietniem, korzystaliśmy z subwencji z Polskiego Funduszu Rozwoju. Zarówno jej warunki, jak i kwestie techniczno-organizacyjne oceniam bardzo wysoko. W przypadku naszej spółki były to środki finansowe, które na pewno bardzo pomogły w tym, aby tę płynność finansową zachować i zniwelować skutki tego częściowego lockdownu. Terminowa wypłata wynagrodzeń pracowniczych i zobowiązań względem dostawców jest bowiem od zawsze kluczowym zadaniem dla władz spółki - relacjonuje wiceprezes Karol Brózda.

Obecnie, po III już otwarciu, obostrzenia są zdecydowanie łagodniejsze, szczególnie dotyczy to zwiększenia ilości osób, które jednocześnie mogą przebywać w placówce. Obecnie jest to jedna osoba na 15 m2, czyli niemal 150 osób jednocześnie w placówce.

Choć w przypadku branży handlu materiałami budowlanymi obostrzenia nie były, co prawda, tak drakońskie, jak chociażby w branżach hotelarskiej i gastronomicznej, jednak i ona odczuła skutki pandemii.

- W tym trudnym okresie, jako zarząd podejmowaliśmy różne starania, aby móc bezpiecznie funkcjonować w trosce o zdrowie pracowników i naszych klientów. Jedną z takich nowości było na przykład wprowadzenie zmianowego systemu pracy z podziałem na niezależne zespoły, aby uniknąć większego zagęszczenia ludzi. Dodatkowo zakupiliśmy specjalny system, który w czasie rzeczywistym kontroluje aktualną liczbę klientów będących wewnątrz marketu. Bardzo pomógł nam zgrany i stabilny zespół. Szczególnie w tych trudnych czasach zaangażowanie i pomoc pracowników są dla nas kluczowe - podsumowuje pełniący funkcję wiceprezesa w spółce Zibet sp. z.o.o, która jest właścicielem marketu PSB Mrówka.

Branża budowlana i market Mrówka to kolejna branża, którą odwiedziliśmy po zakończeniu kolejnego etapu lockdownu. Firma, dzięki operatywności zarządu i zaangażowaniu pracowników zminimalizowała skutki pandemii.

Marek Stoszek Marek Stoszek Autor artykułu

Socjolog i kulturoznawca. Badacz i propagator historii, kultury i tradycji naszego regionu. Dziennikarz, w latach 2019 i 2020 redaktor naczelny Gazety Myślenickiej.