Produkujemy meble tak jak dla siebie

Produkujemy meble tak jak dla siebie

Firma i przedsiębiorcy, których w tym tygodniu gościmy na naszych łamach, to klasyczny przykład tego, co oznacza siła tradycji. Marian Górecki, nestor rodu oraz jego synowie Janusz i Władysław, konsekwentnie budują markę swojego zakładu stolarskiego Meblostyl Górecki Meble od roku 1968.

Jak czytamy w folderze reklamowym firmy: „W latach 60. minionego wieku Marian Górecki uzyskał tytuł mistrzowski. Nabyte umiejętności stolarskiego rzemiosła postanowił przenieść na własny grunt do Jawornika, zakładając przydomowy warsztat. Za datę powstania firmy uważa się rok 1968, kiedy założyciel, Marian Górecki, sprowadził pierwszą maszynę, która miała uniwersalny profil pozwalający wykonywać większość prac stolarskich”. I tak zaczyna się ta historia.

Początkowo firma zajmowała się wyrobem stolarki okiennej, szybko zyskując uznanie i szerokie grono odbiorców. Pozwoliło to na mocne zakotwiczenie firmy na rynku i jej szybki rozwój. Firma i pomysł okazały się być przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, początkowo w pracy pomagała panu Marianowi również żona. Maszyna, zastosowana przez Mariana Góreckiego, była sporą innowacją i czymś prawie niezwykły w zakładzie rzemieślniczym w tamtych trudnych czasach. Jak wspomina nestor rodu:

- Pracowałem w budowlance, ale cały czas uczyłem się meblówki, a nauczyciela miałem bardzo dobrego. Mój majster miał zakłady meblowe we Wiedniu oraz w Wilnie.

Wkrótce Marian Górecki zdecydował się na produkcję mebli kuchennych oraz mebli drewnianych, które również bardzo mocno weszły na lokalny i nie tylko rynek.

Od roku 1996, po uzyskaniu uprawnień mistrzowskich w swoim fachu, firmę od swojego taty i jednocześnie nauczyciela przejęli synowie Janusz i Władysław. Jednym z pracowników w zakładzie od 2005 roku jest syn pana Janusza - Paweł Górecki. Jak mówi z dumą pan Janusz: - To już trzecie pokolenie stolarzy w naszej rodzinie.

Połowa lat 90. XX w., to były dobre czasy dla rzemiosła meblowego, na rynku nie było jeszcze sklepów wielkopowierzchniowych i stolarze mieli pełne ręce roboty.

- Marketów jeszcze wtedy nie było i zdarzało się, że gdy klient się dowiedział, że robimy takie rzeczy to przyjeżdżał, często bez zapowiedzi do domu. Zdarzało się, że meble były jeszcze w stanie surowym, a klient już za nie płacił. Zamówienia były na kilkadziesiąt prac do przodu – wspomina Władysław Górecki.

Czasy się zmieniły i trzeba było sprostać nowym wyzwaniom, jednak solidny fundament oparty na jakości wykonania, pozwala Meblom Górecki i dzisiaj stawić czoło konkurencji, również tej zagranicznej.

- Firma Górecki w tej chwili przede wszystkim robi stoły, krzesła, komody, witrynki oraz kompletne kuchnie. Kilkakrotnie zdarzyło się, że robiliśmy kompletne wyposażenie drink barów. Zdarzało się, że niektóre z tych produktów powstawały u nas od ścinki drzewa, czyli od absolutnego początku – mówią panowie Janusz i Władysław.

Meble od panów Góreckich znane są w całej okolicy, jednak jak wspomniałem powyżej czasy się zmieniły i musiał się również zmienić sposób myślenia i działania rzemieślników.

- Najpierw sprzedawało się w domu, nie trzeba było nigdzie jeździć, byli kupcy co kupowali od nas wyroby i sami dalej je sprzedawali. Później, gdy rynek zaczął się załamywać, kupcy likwidowali swoją działalność i myśmy zostawali na lodzie. Towar wyprodukowany, a nie było go jak sprzedać. I trzeba było samemu ruszyć w trasę jako handel obwoźny. I tak to trwa do dzisiaj – mówią producenci mebli.

Oczywiście, również i w tej branży, najpotężniejszą siłą są stali, zadowoleni klienci i prace, które wykonują panowie Janusz i Władysław Góreccy. Jak sami mówią:

- Wiadomo, że do każdego mebla wkładamy serce, ale nic tak nie cieszy jak klient, który mówi, że przychodzi z polecenia kogoś, kto jest zadowolony z naszych usług.

Jak mówią panowie Góreccy, jako dla stolarzy, nie ma dla nich rzeczy niemożliwych, a wręcz przeciwnie lubią takie wyzwania. Dodają z uśmiechem, że w takich przypadkach daje znać o sobie stolarska adrenalina.

Myślę, że bez przesady można powiedzieć, że stolarstwo meblowe to zawód artystyczny. Wykonawca w swojej wyobraźni musi widzieć wyrób, zanim stanie się on rzeczą materialną. Oczywiście w zakładzie klient zawsze może liczyć na sugestię i życzliwą poradę oraz na wizualizację rysunkową. Choć jak przyznaje pan Władysław Górecki:

- Są takie zamówienia, po przyjęciu których człowiek spać nie może, ale w zakładzie Górecki Meble nie ma rzeczy niemożliwych.

Niestety bolączką rzemieślników jest brak młodych, chętnych do nauki zawodu. Obecnie zakład opiera się na sprawdzonych długoletnich pracownikach, jednak przyszłość w tym względzie nie wygląda dobrze. Jak mówi Marian Górecki, założyciel firmy, również i państwo nie ułatwia życia i pracy rzemieślnikom, nakładając na nich zbyt wysokie podatki, opłaty i ubezpieczenia. Nie bez znaczenia jest również obecna sytuacja, która powstała po agresji Rosji na Ukrainę. Spowodowała ona w branży meblowej spore zamieszanie jeśli chodzi o dostawy materiałów do produkcji mebli, które pochodziły z terenów objętych walkami. Również klienci w związku z sytuacją ograniczyli zakupy i zamówienia.

Mimo piętrzących się trudności, dewiza panów Góreckich, od momentu powstania zakładu jest dokładnie taka sama – jakość.

- Nie ma większej radości jak wyprodukujemy meble, zamontujemy je i za tydzień lub dwa jest telefon – bardzo dziękujemy, pięknie wyszło, czasem świeczka się w oku zaświeci – z dumą mówią Janusz i Władysław.

Ciężkie czasy, trudny rynek, wymagający klient, tak dzisiaj wygląda rzemieślnicza codzienność. W takich warunkach pracują i produkują tylko najlepsi, do nich należą między innym Marian, Władysław i Janusz Góreccy. Jak sami o sobie mówią:

- U nas nie ma reklamacji, wszystko musi być zrobione jak na meblostyl - lepiej, jak dla siebie.

Marek Stoszek Marek Stoszek Autor artykułu

Socjolog i kulturoznawca. Badacz i propagator historii, kultury i tradycji naszego regionu. Dziennikarz, w latach 2019 i 2020 redaktor naczelny Gazety Myślenickiej.