Profesjonalizmu można wymagać na każdym poziomie

Profesjonalizmu można wymagać na każdym poziomie

Niemal dokładnie rok temu nowym trenerem Dalinu Myślenice został Łukasz Skrzyński - były zawodnik Cracovii, Wisły Kraków, Polonii Warszawa, Zawisza Bydgoszcz oraz Korony Kielce, w których to zespołach rozegrał 149 meczów na szczeblu ekstraklasy.

W Zawiszy Bydgoszcz, w którym sięgnął nawet po Puchar Polski był po zakończeniu kariery piłkarskiej również dyrektorem sportowym klubu. Tuż przed podjęciem pracy w Dalinie Myślenice prowadził swoją szkółkę piłkarską w rodzinnej Skawinie. Na debiut w roli samodzielnego trenera z wiadomych przyczyn musiał jednak poczekać do inauguracji rundy jesiennej obecnego sezonu. Czternaście spotkań to już wystarczający bagaż doświadczeń, aby zadać Łukaszowi Skrzyńskiemu pytania o wrażenia z tej pracy z myślenicką drużyną.

- Debiutował Pan ubiegłej jesieni jako samodzielny trener. Było łatwiej czy trudniej niż pan oczekiwał?

- Na pewno jest to trochę inna charakterystyka pracy niż to co robiłem do tej pory, ale generalnie nie był to skok w nieznane i wiedziałem na co się piszę, czego będę wymagał i czego będzie się wymagać ode mnie. Z perspektywy tych kilkunastu miesięcy myślę, że nie popełniłem błędu podejmując się tej pracy.

- W książce o Adamie Nawałce „Droga do perfekcji” jest taki rozdział o tym jak przyszły selekcjoner próbował standardy zawodowego futbolu zaszczepić, z dużym oporem materii, w czwartoligowym Świcie Krzeszowice. Czy komuś o tak bogatej piłkarskiej przeszłości na poziomie ekstraklasy trudno dostosować pułap wymagań do zawodników, dla których futbol nie jest głównym źródłem utrzymania?

- Nie, ponieważ profesjonalizm to nie jest kwestia wyłącznie pieniędzy. Profesjonalizmu, zaangażowania, rywalizacji i poważnego traktowania treningu, ale również odnowy biologicznej czy odżywiania można wymagać nawet na szczeblu C-klasy. W Dalinie gra poza tym kilku zawodników, którzy już występowali na znacznie wyższym szczeblu i kilku innych, którzy do takiego poziomu aspirują w przyszłości. Trudno żebym takim piłkarzom zawieszał poprzeczkę, którą łatwo przeskoczyć.

- Jaki Dalin chciałby Pan zobaczyć na idealnym obrazku - miażdżący przeciwników posiadaniem piłki, wychodzący wysokim pressingiem i odbierający futbolówkę już na połowie przeciwnika czy też skuteczną maszynę do zdobywania punktów bez zbędnych fajerwerków?

- Posiadanie piłki dla samego posiadania zupełnie mnie nie interesuje. Wymagam oczywiście wysokiego pressingu i odbioru piłki, ale musi się on wiązać z kreowaniem gry. Chcę, aby moi piłkarze natychmiast po przechwycie grali do przodu, z dużą ilością podań wertykalnych, z podejmowaniem ryzyka gry 1 na 1 nawet kosztem straty i przede wszystkim ze stwarzaniem sytuacji bramkowych, bo oto w tej całej zabawie chodzi.

- W którym meczu rundy jesiennej było najbliżej tego ideału, a kiedy zupełnie daleko?

- Najgorzej zagraliśmy z Orłem Ryczów, bo w tym meczu nie kreowaliśmy zupełnie sytuacji bramkowych, a przeciwnik dość dobrze nas wtedy rozczytał. Zdecydowanie na plus można natomiast zapisać mecz ze Słomniczanką, bo zespół nie tylko wyszedł z dużych opałów i odrobił dwubramkową stratę, by wygrać 3-2, ale i potrafił atakować nawet, gdy graliśmy już w osłabieniu po dwóch czerwonych kartkach. Dobry w naszym wykonaniu był także na pewno mecz z Unią Oświęcim. Korzystnie też można ocenić do 70 minuty mecz z Wiślanami chociaż zakończył się dosyć wysoką porażką, ale do momentu, gdy graliśmy 11 na 11 była to dosyć wyrównana rywalizacja.

- Jakie jest bazowe ustawienie taktyczne Dalinu?

- Najczęściej graliśmy systemem 4-1-4-1, ale zdarzały się również spotkania, w których wychodziliśmy 4-2-3-1. Te ustawienia są rzecz jasna modyfikowane w trakcie meczów i dostosowywane do sytuacji na boisku, albo do charakterystyki przeciwnika. W meczu ze Słomniczanką pod koniec posłaliśmy do boju trzech napastników, mimo że graliśmy już wtedy ośmioma zawodnikami w polu.

- Dalin to drużyna o aspiracjach trzecioligowych. Jak Pan sądzi - czy przy obecnym potencjale kadrowym ewentualna gra w III lidze to byłaby walka o życie tak jak np. dla Jutrzenki Giebułtów czy też byłby on w stanie zapewnić sobie w miarę spokojne utrzymanie?

- Trudno mi powiedzieć, bo nie śledzę dokładnie rozgrywek III ligi i nie wiem jaki jest ich obecny poziom. Poza wszystkim skupiamy się na tym co tu i teraz czyli na rozgrywkach IV ligi i nie wybiegamy tak daleko w przyszłość, tym bardziej, że nie jesteśmy liderami po rundzie jesiennej i takie dywagacje byłyby chyba nawet trochę nie na miejscu. Natomiast co się tyczy potencjału kadrowego, to nad jego polepszeniem pracujemy już w tej chwili i wszystko wskazuje na to, że do Dalinu przyjdzie jeszcze przed rundą wiosenną trzech zawodników, którzy znacząco tę ekipę wzmocnią. Tej szerszej kadry brakowało nam zresztą jesienią, gdy na kilku pozycjach był problem ze zmiennikami.

- Nawrót koronawirusa bardzo utrudnił wam przygotowania?

- O tyle, że zaczniemy je tydzień później niż planowaliśmy czyli wejdziemy na boisko 18 stycznia, a same przygotowania do rundy wiosennej potrwają do 20 marca. Mamy również rozpisaną listę sparing partnerów, z którymi zmierzymy się w tym okresie. Będą to kolejno: Wiślanka Grabie (23 stycznia), Jutrzenka Giebułtów (30 stycznia), Lubań Maniowy (6 lutego), Cracovia II (13 lutego), Radziszowianka (20 lutego), Glinik Gorlice (27 lutego), Limanovia Limanowa (6 marca) oraz Słomniczanka Słomniki (13 marca). Wszystkie spotkania będą rozgrane w Myślenicach poza meczem z Glinikiem, który zaplanowano w Tylmanowej.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).