Radni opozycyjni przeciwko projektowi budżetu

Radni opozycyjni przeciwko projektowi budżetu

Czwartkowa sesja Rady Miejskiej w Myślenicach była sesją budżetową, jednak nie zakończyła się przyjęciem uchwały budżetowej na 2024 rok. Jej projekt wróci pod obrady i to jeszcze przed ukazaniem się tego numeru gazety w kioskach, bo kolejna sesja zaplanowana została na wtorek 23 stycznia, dlatego, że budżet gminy musi być przyjęty do końca stycznia br. Gdyby tak się nie stało, radnych „wyręczyłaby” Regionalna Izba Obrachunkowa.

W projekcie budżetu zaplanowano rekordowe wydatki i to już „na otwarciu” (284,8 mln zł), trzecie do co wielkości dochody w tej kadencji (261,6 mln zł), a także rekordowe w tej kadencji wydatki inwestycyjne (63,1 mln zł).

Wśród priorytetów inwestycyjnych na ten rok znalazły się m.in. (pełna lista w ramce): modernizacja żłobka, modernizacja i rozbudowa oświetlenia ulicznego, modernizacja oczyszczalni ścieków, otwarcie sali gimnastycznej przy Zespole Placówek Oświatowych w Osieczanach, skateparku na Zarabiu oraz trzeciej niecki na krytej pływalni w Myślenicach.

W czwartek „za” tym projektem zagłosowało 10 radnych klubu Prawa i Sprawiedliwości, ale tych dziesięć głosów mającego większość w radzie klubu (podczas tej sesji tylko teoretyczną, bo na sali z powodów losowych zabrakło jednej radnej) to za mało, aby projekt został przyjęty. Bo jak się okazało, radni opozycyjni również w liczbie dziesięciorga, zagłosowali przeciwko projektowi.

Jak mówił radny Jerzy Cachel prezentując stanowisko klubu „Wspólnie dla gminy” (dawniej klub radnych Macieja Ostrowskiego), „budżet jest słaby, niesprawiedliwy”, „niewiele się inwestowało, a jak się inwestowało to nierównomiernie, tylko w niektórych miejscowościach”, a wnioski radnych opozycji zgłoszone do projektu budżetu zostały odrzucone.

Jego głos spotkał się ze stanowczą reakcją skarbnik gminy Anity Kurdziel, która jak sama podkreśliła, już osiemnasty raz pracuje nad budżetem gminy. - Co do tej niesprawiedliwości i odrzucania wniosków, to chciałabym odświeżyć pamięć niektórych Państwa, bo ja byłam przy głosowaniach wszystkich, również w tamtej kadencji i chciałabym zapytać: kiedy państwo zaakceptowaliście wnioski poprzedników, którzy wtedy byli w opozycji? Nie przypominam sobie takiej sytuacji. Więc myślę, że mówienie, że budżet jest niesprawiedliwy jest bardzo krzywdzące dla wszystkich, dla urzędników, którzy nad tym budżetem pracowali. Pomijam kwestie przekonań. Nie ma miejscowości, która nie miałaby zaplanowanych w tym budżecie jakichkolwiek środków, a nie zawsze tak było w poprzedniej kadencji i Państwo doskonale wiecie o czym mówię, bo byliśmy i pracowaliśmy razem – mówiła.

Radni z klubu Wspólnie dla gminy odnieśli się także do zadłużenia gminy, które w ich opinii „niepokoi”. - Planowane zadłużenie na koniec 2024 roku jest niewiele mniejsze niż to na koniec 2018 – mówił radny Cachel, przewodniczący klubu Wspólnie dla gminy.

Burmistrz ripostując mówił, że radny osiągnął „Himalaje hipokryzji”.

- Kto doprowadził w poprzednich kilku kadencjach do zadłużenia gminy do prawie 150 mln zł? Wiem, że Państwo żyliście w przekonaniu, że ta kadencja będzie kadencją straconą, że będziemy jedynie administrować, tylko spłacać kredyty na kanalizację, która była realizowana przez dwie, lub trzy kadencje – mówił i wyliczał kilka przykładów inwestycji, na które mieszkańcy czekali czasem nawet przez dziesięciolecia a które udało się zrealizować w tej kadencji nie tylko nie zwiększając przy tym zadłużenia, a nawet je zmniejszając.

To zadłużenie na koniec 2018 roku sięgnęło 149,1 mln zł i jak przypominał burmistrz, na ówczesny czas było najwyższe w Małopolsce.

Pięć lat później, na koniec 2023 roku wyniosło ono 140,8 mln zł, a na koniec br. ma wynieść 146,6 mln zł. Burmistrz i przewodniczący komisji budżetu Rady Miejskiej Bogusław Stankiewicz zwrócili jednak uwagę, aby popatrzeć na relacje długu gminy do dochodów, bo wtedy okazuje się, że dług z końca 2023 roku, czy z końca 2024 stanowi o wiele mniejszy procent dochodów gminy niż stanowił w 2018 roku, kiedy to gmina osiągnęła dochody na poziomie 191,4 mln zł (a przy tym jej zadłużenie wynosiło wspomniane już 149,1 mln).

Priorytety inwestycyjne na rok 2024

- remont szkół i przedszkoli

- modernizacja żłobka

- budowa i remonty dróg

- modernizacja i rozbudowa oświetlenia ulicznego

- rozbudowa sieci wodno-kanalizacyjnej

- modernizacja oczyszczalni ścieków

- kontynuacja Myślenickiego Programu Wymiany Pieców

- rozbudowa obiektów sportowych i rekreacyjnych

- otwarcie sali gimnastycznej przy Zespole Placówek Oświatowych w Osieczanach

- otwarcie skateparku na Zarabiu

- otwarcie trzeciej niecki na krytej pływalni w Myślenicach

Komentarze po czwartkowej sesji

Jarosław Szlachetka, burmistrz miasta i gminy Myślenice:

- Jest mi niezmiernie przykro, że wykorzystując chorobę radnej z Zasani, opozycja, od dzisiaj można rzec: totalna, uniemożliwiła uchwalenie budżetu na 2024 rok. Pomimo bardzo wielu zaplanowanych i realizowanych zadań i inwestycji, konsekwentnie zmniejszamy zadłużenie gminy, które po moim poprzedniku było jednym z największych w Polsce. Odbieram to nieracjonalne zachowanie radnych skupionych wokół byłego burmistrza jako zapowiedź brutalnej, a nie merytorycznej kampanii.

Bogusław Stankiewicz, przewodniczący komisji budżetu i finansów Rady Miejskiej w Myślenicach:

- Głosowanie przeciwko budżetowi na rok 2024 radnych klubu „Wspólnie dla Gminy” wraz z radnymi „Bez Układów” to tak naprawdę próba sparaliżowania funkcjonowania gminy! Niepodjęcie budżetu oznacza, że nie będzie pieniędzy na funkcjonowanie szkół, przedszkoli, żłobka, odśnieżanie, pomoc społeczną, czy inwestycje zaplanowane na ten rok. Osobiście jestem zażenowany postawą radnych opozycji, ich polityczne gierki mogą mieć bardzo poważne konsekwencje.