Rektorzy AGH - część II
Kontynuuję rozpoczęty w ubiegłym tygodniu cykl prezentacji wybitnych polskich inżynierów i naukowców, którzy pełnili funkcję rektorów Akademii Górniczej (bo tak początkowo nazywała się dzisiejsza AGH). Przedstawiam ich Państwu w tym krótkim cyklu felietonów, bo to w większości byli naprawdę ciekawi ludzie.
Po formaliście Krauzem (opisanym w poprzednim felietonie) rektorem został Edmund Chromiński, termodynamik kierujący uczelnią w latach 1926 – 1928. Wcześniej w latach 1923 – 1926 był on dziekanem Wydziału Hutniczego, więc objęcie przez niego stanowiska rektora AG w 1926 roku stanowiło swoiste dowartościowanie pionu hutniczego, od początku istniejącego w Akademii Górniczej, ale wcześniej traktowanego jako coś gorszego od górnictwa. Chromiński złagodził nieco rygory narzucone przez rektora Krauzego a także był cały czas pełnienia funkcji rektora bardzo aktywny naukowo pisząc artykuły i książki o kotłach i maszynach parowych. Chromiński pełnił funkcję rektora AG do 1928 roku.
Jego następcą był Stanisław Skoczylas, profesor górnictwa i dyrektor Zakładów Salinarnych (czyli kopalni soli) w całej Małopolsce. Profesor Skoczylas był pierwszym rektorem, który kierował uczelnią przez 2 kadencje: 1928 – 1929 oraz 1929 – 1930. Robił też karierę polityczną. W latach 1931 – 1935 był Senatorem RP, a w latach 1933 – 1935 pełnił funkcję wiceprezydenta Krakowa. Jednak w kontekście zarządzania uczelnią nie pozostawił po sobie zbyt wielu godnych odnotowania faktów.
Następnym rektorem AG był Henryk Korwin-Krukowski. Był on jednym z założycieli Politechniki Warszawskiej. W 1920 roku został powołany do stworzenia w AG Wydziału Hutniczego. Zrobił to, ale nie zgodził się zostać dziekanem tego wydziału, bo na tym „raczkującym” wydziale był on jedynym profesorem, więc uważał za niecelowe przyjmowanie funkcji swojego własnego kierownika. Natomiast w 1930 roku przyjął godność rektora AG, którą sprawował do 1931 roku. Tylko rok, ale w tym czasie nawiązał w współpracę z fundacją Polskiego Hutnictwa Żelaza i uzyskał duże środki finansowe, na bazie których działał potem Komitet Rozbudowy Wydziału Hutniczego. Pozostawił niewiele publikacji naukowych, ale dobrze zapisał się w pamięci władz i 18 grudnia 1934 roku został mianowany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego profesorem honorowym AG.
Obecnie ropa naftowa odgrywa ogromną rolę w gospodarce, a pośrednio także w polityce światowej. Pierwszym człowiekiem, który do górnictwa węglowego, tradycyjnie obecnego w Akademii Górniczej, wniósł wiedzę praktyczną i naukową związaną z wiertnictwem i wydobyciem ropy był Zygmunt Bielski-Saryusz. Został w 1923 roku profesorem AG i kierownikiem nowo powołanej Katedry Wiertnictwa i Eksploatacji Nafty. W 1931 został rektorem AG i tę funkcję piastował do 1933 roku. Bardzo przyczynił się do stworzenia Stowarzyszenia Polskich Inżynierów Przemysłu Naftowego w Borysławiu. To dzięki niemu w latach 30. rodziły się początki polskiego kopalnictwa naftowego.
Kolejny rektor AG miał jeszcze bardziej barwną drogę życiową, bo z wykształcenia był specjalistą budowy okrętów. Takie studia ukończył w Petersburgu i w tym obszarze długo pracował w Rosji. W 1922 roku powrócił do Polski ale pełnił funkcję wykładowcy w Morskiej Szkole Oficerskiej w Toruniu. Ale w 1923 roku przeniósł się do Krakowa, założył na Akademii Górniczej Katedrę Mechaniki Teoretycznej oraz Wytrzymałości Materiałów, a w 1933 roku został rektorem AG. Jego rektorowanie zakończyło się tragicznie. W 1939 roku, zanim zdążył przekazać władzę wybranemu następcy, którym był Walery Goetel, został aresztowany przez Niemców w ramach osławionej „Sonderaktion Krakau” i zamordowany w obozie koncentracyjnym (wraz z pierwszym rektorem AG, wspomnianym w poprzednim felietonie Antonim Hoborskim).
Prorektor AG w latach 1937 – 1939 geolog Walery Goetel miał objąć funkcję rektora AG w 1939 roku, ale po zagarnięciu ziem polskich przez Niemców zabroniono działalności wszystkich polskich szkół wyższych, więc formalnie rektorem być nie mógł. Niezwłocznie jednak zapoczątkował tajne nauczanie studentów Akademii Górniczej. Udało się to zrobić, ponieważ Niemcy, którzy generalnie polską inteligencję tępili, specjalistów w zawodach technicznych potrzebowali dla rozwoju swojego przemysłu. Dlatego we wrześniu 1940 roku w jednym z budynków Akademii Górniczej przy ulicy Krzemionki otwarta została Państwowa Szkoła Górniczo-Hutniczo-Miernicza. Formalnie była to szkoła średnia, kształcąca techników, ale Walery Goetel, który został powołany na jej dyrektora, niezwłocznie ściągnął do tej szkoły tych profesorów AG, których Niemcy jeszcze nie zdążyli zamordować (a było tych zamordowanych już całkiem sporo...). Goetel dzięki temu osiągnął dwa cele: Po pierwsze owym niedobitkom profesury zapewnił mocną i trwałą ochronę, a po drugie stworzył warunki, że w owej szkole średniej obok uczniów chcących tylko zdobyć zawód technika, mogli także kontynuować naukę na poziomie uczelni wyższej dawni studenci Akademii Górniczej. Prowadzono więc akademickie wykłady i ćwiczenia korzystając z faktu, że Niemcy pozwolili na nauczanie w języku polskim, więc wyznaczony przez Hitlerowców inspektor nie był w stanie zorientować się, czy nauczanie polega wyłącznie na opanowywaniu zawodu technika, czy zmierza do osiągnięcia przez słuchaczy wiedzy inżyniera. Zaowocowało to wieloma dyplomami AG zaraz po odzyskaniu w Krakowie wolności w 1945 roku, kiedy Walery Goetel mógł objąć już właściwą funkcję reaktora tej uczelni. Ale o jego działaniach po wojnie napiszę w następnym felietonie.
