Rektorzy AGH - część V
Informuję Czytelników, którzy nie czytali wcześniejszych felietonów z tej serii, że przedstawiam w kolejnych odcinkach postaci rektorów AGH jako osób, które formowały przez blisko sto lat tę wielką i przyjazną dla Myśleniczan uczelnię, a także jako ludzi w większości bardzo ciekawych.
Następnym rektorem AGH po opisanym poprzednio niezwykłym profesorze Romanie Neyu był profesor Antoni Kleczkowski. Został on rektorem w 1981 roku. Mało kto kojarzy dziś tę datę, ale w tym roku wprowadzono w Polsce stan wojenny. Pracownicy AGH odpowiedzieli strajkiem okupacyjnym około 500 osób, które zgromadziły się 13.12.1981 w ogromnej sali, gdzie ćwiczenia odbywali studenci geodezji i mimo wezwań milicyjnych do rozejścia się – trwali tam. 16 grudnia o godzinie 3 rano milicja zaatakowała strajkujących i ich aresztowała. Wspominam o tym, bo to rzutowało na całą kadencję rektora Kleczkowskiego. Obawiając się rozruchów na liczący ponad 10 tys. mieszkańców Miasteczku Studenckim AGH – rektor Kleczkowski wysyłał do akademików pracowników naukowych cieszących się autorytetem wśród studentów. Trzeba było nocować w akademiku i ewentualnie reagować uspokajająco na wszelkie zgromadzenia studenckie. Znam to dokładnie, bo właśnie mnie często wysyłano na te przymusowe noclegi w akademikach.
Profesor Kleczkowski był niewątpliwie wybitnym geologiem, który prowadził ambitne prace na temat hydrogeologii Polski i Chin. Jego naukowe osiągnięcia (ponad 400 prac!) sprawiły, że został członkiem PAN i PAU. Jego pasją była jednak historia, w szczególności dzieje AGH, a także Akademii Górniczej założonej w Kielcach przez Stanisława Staszica i działającej w latach 1816 -1827. Rektor Kleczkowski wiązał bardzo silnie powstanie tej Akademii z powstaniem (po blisko stu latach) Akademii Górniczej w Krakowie, której kontynuacją jest AGH. Nie wszyscy podzielali to zdanie, ale tradycja ta utrwaliła się.
Kolejnym rektorem AGH był metalurg prof. Jan Janowski. Był specjalistą od wielkich pieców, ale jego główną sferą aktywności była polityka, gdzie z ramienia kooperującego z komunistami Stronnictwa Demokratycznego był członkiem różnych instytucji centralnych, posłem na sejm i wicepremierem. Rektorem AGH był dwukrotnie, pierwszy raz z nominacji politycznej w latach 1987 – 1990, a po raz drugi w latach 1990 – 1993 jako pierwszy rektor AGH wyłoniony w powszechnych wyborach pracowników uczelni. Obok bardzo rygorystycznego pełnienia funkcji publicznych oraz zarządzania uczelnią - był on zwolennikiem sportu (członkiem Towarzystwa Sportowego „Wisła”) oraz doskonałym brydżystą.
Kolejnym rektorem, którego sylwetkę chcę tu przywołać, był prof. Mirosław Handke. Został wybrany dwukrotnie, w 1993 i w 1996 roku, przy czym wybór ten dokonany był w obu przypadkach dopiero w drugiej turze przewagą dosłownie jednego głosu (jego własnego, jak sam stwierdzał, bo był elektorem i miał prawo głosować). Wybór był wymuszany każdorazowo przez zyskującą wtedy coraz większe wpływy „Solidarność”. Profesor Handke był pierwszym rektorem AGH, który ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim (chemia) i źle się odnosił do tradycji AGH, których nie akceptował. Jego działania jako rektora polegały na ustawicznym wzniecaniu kolejnych konfliktów, co sprawiło, że przed drugimi wyborami w 1996 roku powstał na AGH bezprecedensowy „bunt dziekanów”, którzy nie chcieli ponownego wyboru Handkego na rektora. Bunt został stłumiony maksymalną mobilizacją elektoratu solidarnościowego (jednego z elektorów ściągnięto nawet na głosowanie karetką pogotowia, bo przebywał w szpitalu), więc Handke został ponownie wybrany – znowu jednym głosem ponad 50%.
Nie sprawował jednak funkcji zbyt długo, bo obejmujący funkcję premiera z ramienia AWS Jerzy Buzek powołał go na stanowisko Ministra Edukacji Narodowej. W efekcie pod koniec 1997 roku rozpisano kolejne wybory i w dniu 21.01.1998 wybrano kolejnego rektora AGH.
O tym kolejnym, dwudziestym pierwszym rektorze AGH nic napisać nie mogę, bo ja nim byłem.
A o moich następcach napiszę w kolejnym felietonie.
