Restauracja to żywy organizm

Restauracja to żywy organizm

Niedawno mój znajomy zadał sobie trud i policzył punkty w naszym mieście, które mają status punktu gastronomicznego, czyli miejsca, gdzie można coś zjeść, według niego jest ich w naszym mieście ponad czterdzieści. Trudny wybór? Niekoniecznie, wśród tych lokali są takie, których już sama nazwa jest znakiem najwyższej jakości. W tym tygodniu odwiedziliśmy Macieja Szostaka i restaurację „Siedem Smaków” na Zarabiu.

W przypadku rodziny państwa Szostaków, śmiało możemy mówić o swoistej dynastii kulinarnej, którą dokładnie sześćdziesiąt lat temu, zapoczątkował Edward Szostak początkując nauczanie w szkole gastronomicznej na ulicy Siennej, tata pana Macieja.

- Restaurację Siedem Smaków, wraz z moją partnerką Małgorzatą, prowadzimy od dwunastu lat, „przejęliśmy”(odkupiliśmy na korzystnych warunkach) ją od moich rodziców, którzy prowadzili ją od roku 2001 – wspomina Maciej Szostak.

Pan Maciej miał to szczęście, że po ukończeniu szkoły, pierwsze szlify zawodowe odbierał od swojego taty i brata, czyli uczył się od najlepszych, gdyż obaj panowie znani są na kulinarnej mapie Myślenic, i nie tylko, od wielu lat (poprzez pracę w Orbisie, Chicago, Austrii itd.)

W 2010 roku „Siedem Smaków” miało już swoją ugruntowaną pozycję na restauracyjnym rynku. Bardzo młody wówczas, początkujący restaurator Maciej Szostak, został wrzucony na przysłowiową głęboką wodę.

- Rodzice sukcesywnie nas wdrażali do objęcia restauracji i kiedyś ten moment musiał nadejść, że zostaliśmy sami. Szczerze powiem, że te pierwsze dziesięć lat nie były łatwe, bo mimo przygotowania zawodowego, wiele rzeczy musieliśmy rozwiązać sami, ale w tej chwili w wyniku nabytego doświadczenia, jesteśmy dużo bardziej świadomi merytoryki obcowania w gastronomi i wiemy jak pływać na tym statku, mówiąc w przenośni – mówi pan Maciej. Używając przenośni Macieja Szostaka, statek płynie pełną parą i nie zwalnia, restauracja cały czas jest unowocześniana i - jak to dawniej mawiano - zawsze stoi frontem do gości, a jak przyznaje właściciel restauracji: gość „Siedmiu Smaków” jest bardzo wymagający.

- My bazujemy na stałych gościach, którzy naszą restaurację odwiedzają dwa – trzy razy w miesiącu. Jest to bardzo odpowiedzialne zadanie, aby taki gość każdorazowo był zadowolony i ponownie nas odwiedził. Mniej wymagający jest gość jednorazowy, przejezdny, ale nie ma tutaj żadnej taryfy ulgowej z naszej strony - on również musi wyjść z restauracji zadowolony – podkreśla właściciel.

Jak w dalszej rozmowie mówi restaurator, stali goście stanowią od 70 do 80 procent wszystkich gości, oczywiście ta statystyka zmienia się w czasie sezonu urlopowego, i wtedy bardziej widoczny jest gość przyjezdny – turysta. Właśnie, a jaki jest turysta okiem prowadzącego restauracje? I co należy zrobić na Zarabiu, aby turystów było więcej i pozostawali tutaj na dłużej?

- Sezon u nas rozpoczyna się w okolicach kwietnia i trwa mniej więcej do końca września, duży wpływ na to ma oczywiście pogoda. Aby turysta pozostał tutaj na minimum tydzień, należy mu zapewnić liczne atrakcje i szeroką bazę noclegową. Myślę oczywiście o hotelach różnej kategorii, ale również o polu kempingowym z prawdziwego zdarzenia. Pole kempingowe na tak zwanym Małpim Gaju już nie funkcjonuje, a przecież mogłyby tam stać przyczepy kempingowe, kampery, namioty, domki. Ten rodzaj turystyki z powrotem staje się szalenie modny, a szczególnie stał się bardzo popularny w okresie pandemii – podsumowuje pan Maciej.

Restauracja „Siedem Smaków” jest miejscem bardzo przyjaznym dla gości. Stylowo i elegancko urządzone wnętrze, w swoich akcentach nawiązuje do historii i tradycji Myślenic. Restauratorzy zadbali też o najmłodszych, organizując miejsce dla małych gości, a łazienki przystosowane są dla mam z najmłodszymi pociechami. W Siedmiu Smakach mile widziani są również Goście ze swoimi czworonożnymi przyjaciółmi.

Jeśli chodzi o menu restauracji, to spokojnie mógłby to być temat na osobny artykuł. - Specjalność Siedmiu Smaków to Stek Macieja, wymyślony przeze mnie. Jest to stek z polędwiczki wieprzowej, na nim jest kładziony boczek wraz z serem regionalnym oscypkiem, wszystko to z dodatkiem dwóch sosów. Mamy również ofertę dla gości, którzy nie jedzą mięsa, między innymi tatar z awokado z pieczonym burakiem, buritto jarskie, mamy ofertę dla wegetarianina i dla weganina. Nie brak u nas także specjalnego menu dla najmłodszych gości – z dumą opowiada Maciej Szostak.

Mimo wieloletniego doświadczenia w gastronomii, pan Maciej, jego partnerka Małgorzata oraz personel, cały czas uczestniczą w licznych szkoleniach i zdobywają wiedzę kulinarną, aby sprostać coraz to nowym wyzwaniom i gustom.

Wyrazem uznania ze strony gości i miłą niespodzianką dla państwa Szostaków była nagroda w konkursie Gazety Krakowskiej „Za zajęcie I miejsca w Plebiscycie Mistrzowie Smaku w kategorii Restauracji Roku w powiecie myślenickim”. Zaskoczenie było tym większe, że to sami goście zgłosili restaurację do plebiscytu i głosowali na swoją ulubioną restaurację. Właściciel nie wiedział o niczym aż do momentu rozstrzygnięcia konkursu.

- Na gali, gdy odbierałem nagrodę, zapytałem kto nas zgłosił i kto na nas głosował, otrzymałem odpowiedź: wasi zadowoleni Goście.

To mówi samo za siebie.

Jak przyznaje pan Maciej, restauracja to żywy organizm i tworzą ją właściciel, menager wraz z personelem: wszyscy od wszystkich są uzależnieni, a każda osoba jest tu ważna. Trzon restauracji od wielu lat tworzą, oprócz właściciela i menagera, personel, który sprawdził się w wielu sytuacjach i na który pan Maciej zawsze może liczyć, co podkreśla z satysfakcją.

Siedem Smaków, to kolejne miejsce na mapie Myślenic, gdzie tradycja i konsekwentna praca całego zespołu stały się fundamentami sukcesu. Sukcesu, który w tym wypadku smakuje wyśmienicie.

 

Marek Stoszek Marek Stoszek Autor artykułu

Socjolog i kulturoznawca. Badacz i propagator historii, kultury i tradycji naszego regionu. Dziennikarz, w latach 2019 i 2020 redaktor naczelny Gazety Myślenickiej.