Roboty nakręcane i robot-krętacz

Roboty nakręcane i robot-krętacz
Ryszard Tadeusiewicz Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

Tydzień temu pisałem o mechanicznych figurach budowanych i wystawianych (odpłatnie!) przez Francuza, Jacquesa de Vaucanson. Zbudował on mechanicznego robota grającego na flecie, robota grającego na bębnie oraz mechanicznego kaczora, który zjadał różne okruchy po czym je wydalał. Wstęp do pawilonu, w którym owe cuda techniki były wystawiane, kosztował równowartość całodziennej pracy robotnika, a chętnych do zwiedzania było mnóstwo, więc genialny konstruktor dorobił się niewielkiego majątku, który jeszcze powiększył sprzedając te swoje maszyny zaintrygowanym arystokratom. Niestety w pałacach owych arystokratów dopadł te maszyny niszczycielski tłum w czasie Rewolucji Francuskiej, więc dzisiaj pozostały po nich tylko opisy i szkice rysowników, ale niewątpliwie takie osiągnięcie techniczne miało w przeszłości miejsce.

Sukcesy (techniczne i finansowe) Vaucansona sprowokowały naśladowców. Isaac da Ceus zbudował i prezentował publicznie mechaniczną sowę, a Maillard zbudował pływającego łabędzia. Oba te urządzenia były znacznie prymitywniejsze niż automaty Vaucansona i nie zyskały szerokiego uznania.

Rozwój sztuki zegarmistrzowskiej przyniósł kolejne osiągnięcia. W drugiej połowie XVIII wieku szwajcarscy zegarmistrzowie: Pierre Jacquet-Droz, jego syn Henri-Louis oraz Jean-Frederick Leschot budowali nakręcane mechaniczne lalki o zadziwiająco szerokim zakresie możliwości ruchowych. Najbardziej znana z nich była „Pianistka” zbudowana w 1774 roku, ale mechanicznie znacznie doskonalszy był „Pisarz”, który pisał ręcznie prawdziwym piórem maczanym w prawdziwym atramencie na podkładanych mu katach papieru, a także „Rysownik”, który sporządzał odręczne rysunki. W odróżnieniu od wcześniej omówionych konstrukcji, które były wykonane tylko w jednym egzemplarzu, dzieła szwajcarskich zegarmistrzów były wykonywane w wielu egzemplarzach i sprzedawano. Najwięcej klientów kupowało „Pisarza” w wyniku czego zbudowano ponad 6 tys. kopii. Na drugim miejscu była „Pianistka” (2,5 tys. sztuk) i na końcu „Rysownik” (2 tys. sztuk). Duża liczba tych automatów zachowała się i do dziś działają!

Mniej szczęścia miał Wolfgang von Kempelen, którego najbardziej znane dzieło, zbudowany w 1769 roku „Turek” grający w szachy, zostało zniszczone. Może to i lepiej, bo ten „automat” był w istocie oszustwem: wewnątrz grającego w szachy robota ukryty był człowiek (szachista), dzięki któremu „Turek” wygrywał wiele patii szachowych, grając między innymi z Napoleonem Bonaparte i z Benjaminem Franklinem. Można więc powiedzieć, że o ile roboty szwajcarskich zegarmistrzów były nakręcane, to automat von Kempelena był robotem-krętaczem, trudniącym się oszustwem!

Po wieku mechanizmów sprężynowych przyszedł wiek pary. Nic dziwnego, że w 1893 roku J. Moore zbudował „parowego człowieka” o wysokości 2 metrów, który palił cygara. O późniejszych robotach opowiem innym razem.