Rodzicielska czujność

Rodzicielska czujność

Internet to dobrodziejstwo, z którego jednak korzystać trzeba umiejętnie. Dotyczy to zwłaszcza dzieci i młodzieży, bo niebezpieczeństw w sieci niestety nie brakuje, dlatego tak ważne jest, by rodzice mieli świadomość z czym dziecko może spotkać się podczas przeglądania różnych treści online. Ważna jest również świadomość, że udostępnianie wszystkich treści w internecie, bez jakichkolwiek blokad rodzicielskich i kontroli tego, z jakimi treściami dziecko się spotyka jest zaniedbaniem. Rodzic ma obowiązek – także w tej strefie działania dziecka – sprawować mądrą i odpowiedzialną opiekę. Żaden program komputerowy nie zastąpi nigdy czujnego oka rodzica, opiekuna, nauczyciela przed niebezpieczeństwem, jakie nieść może za sobą korzystanie z internetu przez najmłodszych.

Tym, co budzi duże obawy i na co uczula także policja, jest niebezpieczna tendencja, polegająca na popularności wśród dzieci – i to już w wieku przedszkolnym! – niebezpiecznych „zabaw” w internecie. To tam dzieci znajdują inspirację do wyzwań, które zadają sobie nawzajem. Jak wynika z danych kamiennogórskiej policji już przedszkolaki skłonne są do wprowadzania do zabawy zadań polegających na użyciu ostrych narzędzi, za pomocą których kolega ma zrealizować wyzwanie. Zadania są przeróżne a wachlarz wykorzystanych pomysłów bierze swój początek w sieci, do której maluchy mają coraz łatwiejszy i lepszy dostęp.

Trzeba mieć świadomość, że w sieci pojawia się mnóstwo niebezpiecznych wyzwań typu „Ogniowa wróżka”- to śmiertelnie niebezpieczna instrukcja dla dzieci w internecie kryjąca się pod obrazkiem czarującej wróżki, skierowana do małych dzieci, a która doprowadzić może do śmierci całej rodziny. Jak wygląda jej instrukcja? „O północy, gdy wszyscy już zasną, wstań z łóżka, okrąż swój pokój 3 razy i wypowiedz magiczne słowa: Alfey (…) daj mi siłę. Proszę Cię. Idź do kuchni, ale po cichu, aby nikt Cię nie zauważył, bo magia słów zniknie… Włącz na kuchence gazowej wszystkie cztery palniki. Nie podpalaj ich, chyba nie chcesz się oparzyć? Wtedy idź spokojnie spać. Magia gazu przyjdzie do Ciebie i wciągniesz ją z oddechem w czasie snu. Rano po przebudzeniu powiedz: dziękuję Alfeya, stałam się wróżką”. Starsze dziecko, czy dorosły od razu dostrzeże, jak ogromne niebezpieczeństwo kryje się w tej instrukcji, ale małe dziecko może nie mieć świadomości konsekwencji realizacji takiego „wyzwania”.

Do szczególnie niebezpiecznych obok „Ogniowej Wróżki” należą takie wyzwania jak:

- „Pass out challenge” - polega na odcięciu dopływu tlenu do mózgu i chwilowej utracie przytomności. Aby ukończyć wyzwanie (i zemdleć) dzieci kucają i zaczynają szybko i płytko oddychać, jak przy hiperwentylacji. Następnie wstają, wkładają kciuk do ust i wstrzymują oddech. Po kilku sekundach tracą przytomność. Wyzwanie z omdleniem jest niebezpieczne dla zdrowia i może zakończyć się nawet śmiercią.

- „Ultimate Selfie” – to następca „Niebieskiego wieloryba”, o którym swojego czasu było dość głośno zwłaszcza w mediach społecznościowych. Zasada uczestnictwa jest jedna i pozornie bardzo prosta – należy zrobić sobie zdjęcie. Z tą różnicą, że selfie powinno być wykonane w bardzo niebezpiecznym momentach czy miejscach, takich jak dachy wieżowców czy tory kolejowe tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Chodzi o to, aby pokazać, że dana osoba prawie otarła się o śmierć. Im zdjęcie jest bardziej ryzykowne, tym więcej lajków i większe zainteresowanie internautów.

- Cinnamon challenge – zjedz i nie zwymiotuj. Wyzwanie polega na tym, by wziąć do ust pełną łyżkę stołową cynamonu, połykamy i próbujemy wytrzymać minutę bez popijania wodą. W tym czasie osoba, która wzięła taką „dawkę” krztusi się, kaszle i pluje cynamonem na około. Osoby z astmą lub innymi zaburzeniami oddechowymi są szczególnie zagrożone taką „zabawą”. „Zabawa” ta może prowadzić do podrażnienia gardła, zadławienia, kłopotów z oddychaniem czy nawet chemicznego zapalenia płuc.

- „The Fire Challenge” – wyzwanie ognia. Zadanie polega na tym, że najpierw należy się polać łatwopalną substancją, a następnie podpalić jakąś część swojego ciała. Potem następuje szybka akcja gaszenia. Wiadomo za to, że takie samopodpalenie może skutkować poparzeniami od pierwszego do trzeciego stopnia lub nawet śmiercią.

- 48 hours challenge – zniknij bez śladu. Gracz musi upozorować swoje zniknięcie, im więcej osób będzie go szukać, tym więcej punktów zdobędzie. Jednym słowem, gra zachęca młodzież do 48-godzinnej ucieczki. W grze chodzi o to, by pojawiło się jak najwięcej wzmianek w sieci o zaginięciu danej osoby. Ten kto się ukrywa, robi wszystko aby utrudnić innym poszukiwania. Okazało się jednak, że gdy nastolatkowie z łatwością radzili sobie z grą, w niebezpiecznym challenge’u brały udział nawet kilkuletnie dzieci, które miały o wiele więcej problemów. We Francji 9-letnia dziewczynka zniknęła bez śladu na całe 3 dni. Po tym czasie jak gdyby nic się nie wydarzyło, wróciła do domu.

- Salt and Ice Challenge – zabójcza sól z lodem. Odważni sypią na rękę sól, a później przykładają do niej kostki lodu. Im dłużej wytrzymasz, tym lepiej. Później publikują skutki wyzwania w internecie. Nie wiedzą, że ślady oparzeń mogą zostać z nimi do końca życia. Połączenie soli i lodu sprawia, że temperatura mieszanki natychmiast spada do -28 stopnie Celsjusza i powoduje na ludzkiej skórze silne oparzenia. Im dłużej trzymamy na ręce niebezpieczną mieszankę, tym większa szansa, że na zawsze uszkodzimy skórę.

- Gra w chilli. Dziecko musi posiadać dwie ostre papryczki chilli. Następnie, w zależności od ustaleń, albo je nadgryza i naciera nimi swoje oczy, albo gdy jest więcej osób, każdy stara się natrzeć papryczką oczy innego uczestnika. Konsekwencje mogą być dramatyczne - poparzenia oczu czy przełyku

- MOMO challenge. Gra polega na zaakceptowaniu zaproszenia do znajomych od „Momo”, makabrycznie wyglądającej lalki. Jeśli doda się ją do swoich kontaktów, Momo zacznie przesyłać straszne wiadomości. „Ofiara” zaczyna otrzymywać groźby oraz instrukcje przekonujące do wykonywania określonych zadań. Początkowo Momo jest miła i próbuje zaprzyjaźnić się z dzieckiem, następnie wymyśla i wysyła dziecku coraz to straszniejsze zadania do wykonania, grożąc mu jednocześnie.

Jak pokazują powyższe przykłady „wyzwania”, z którymi może spotkać się w przestrzeni wirtualnej nasze dziecko, stanowić mogą ogromne niebezpieczeństwo dla jego zdrowia, a nawet życia. Nie zapominajmy również o tym, że podczas rozmowy na czacie, czy w messengerze dziecko może trafić na osobę, która nie będzie miała wobec niego dobrych zamiarów. To również kwestia, na którą uczula policja: działania pedofili w sieci są bardzo mocno rozwinięte. Zazwyczaj takie osoby podają się za koleżankę, czy kolegę w podobnym do dziecka wieku. Powoli zdobywa jego zaufanie, które prędzej czy później wykorzysta z krzywdą dla naszego dziecka. Pewnych rzeczy nie da się już cofnąć, dlatego – dopóki jeszcze możemy – chrońmy nasze dzieci.

Marta Duszyk Marta Duszyk Autor artykułu

Absolwentka teatrologii na UJ, wielka miłośniczka książek, lubi spokój, koty i psy; z uwagą obserwuje otaczającą ją rzeczywistość i ludzi. Sekretarz Redakcji Gazety Myślenickiej od grudnia 2019.