Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo…

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo…

Wybory prezydenckie w Polsce i nie tylko w Polsce, bo w tym roku poznaliśmy też nowego prezydenta USA (mimo, że same wybory odbyły się tam w 2024 roku), śmierć papieża Franciszka i wybór nowego papieża Leona XIV - to tylko niektóre wydarzenia, jakimi w 2025 roku żyły Polska i świat. To także rok, w którym odbył się XIX Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, a jednym z jego uczestników był pochodzący z Myślenic Michał Basista. Jedni zapamiętają ten rok i będą go kojarzyli z tymi właśnie wydarzeniami, dla innych już na zawsze pozostanie w pamięci jako rok, w którym…. Właśnie o to, co było dla nich najważniejsze w mijającym roku zapytaliśmy kilka osób z Myślenic i okolic. Oto co nam powiedzieli.

Małgorzata Wątor-Łapa

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo… wzięłam ślub. Męża poznałam w Zespole Pieśni i Tańca „Ziemia Myślenicka”, do którego oboje należymy, choć Wojtek krócej ode mniej, bo od niespełna 4 lat, a ja od 17. Po około sześciu miesiącach od kiedy wstąpił do zespołu na myślenickim Rynku odbył się koncert z okazji 680-lecia lokacji miasta, na którym Ziemia Myślenicka wystąpiła z nowym, przygotowanym na tę okazję układem.

Wtedy właśnie po raz pierwszy zatańczyliśmy razem. Pamiątką z tamtego dnia jest zdjęcie zrobione przed Urzędem Miasta i Gminy Myślenice, na którym Wojtek trzyma mnie na rękach. W tym roku, przy okazji ślubu, zrobiliśmy sobie niemal identyczne. Od tego pierwszego wspólnego tańca zaczęliśmy się bliżej poznawać i szybko stało się jasne, że chcemy być razem, a w przyszłości stworzyć rodzinę. Decyzja o ślubie zapadła dwa lata od tamtego pamiętnego koncertu, a sam ślub odbył się nieco ponad trzy lata po tym koncercie i był przypieczętowaniem naszego wcześniejszego postanowienia. Bardzo nam zależało, aby odbył się w miejscu, w którym zaplanowaliśmy wesele. Udało się dzięki burmistrzowi Jarosławowi Szlachetce, który zgodził się nam go udzielić. Gratulując nam napisał, że nasz ślub „to piękny dowód na to, jak nasza kultura i wspólna pasja potrafią połączyć ludzi na całe życie”. To prawda, połączyła nas miłość do folkloru. I oczywiście zespół. Zespół to nasza druga rodzina. W nim się poznaliśmy, należymy do niego, co więcej należą do niego także nasze dorosłe już dzieci. Nie jesteśmy jedynym małżeństwem w zespole, bo jest ich kilka, również takich, które się w nim poznały. Członków zespołu nie mogło zabraknąć na naszym ślubie i weselu. Co więcej, zatańczyli dla nas i z nami, dla reszty gości jeden z naszych układów. I to w strojach regionalnych, zupełnie jak na koncercie. Muzyczną niespodziankę zrobiła nam też kapela „Kliszczacy” z Tomkiem Pawlakiem. Tak, rok 2025 bez wątpienia zapamiętam na długo. Bo choć decyzja o ślubie została podjęta już wcześniej, to właśnie w tym roku stała się faktem. Spełniliśmy nasze marzenie.

Urszula Węgrzyn

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo… zostałam mamą. Narodziny Henia z całą pewnością były dla mnie najważniejszym wydarzeniem mijającego roku. Macierzyństwo to, oprócz miłości, radość, odpowiedzialność i przygoda. Przy pierwszym dziecku wszystko jest nowe, każdy dzień, tydzień, miesiąc przynosi coś nowego. Pierwszy ząbek, pierwsze obroty z brzuszka na plecy i odwrotnie, pierwsze przeziębienie... Z każdym kolejnym dniem, tygodniem i miesiącem wie się coraz więcej, nabiera pewności siebie w tej nowej roli. A najpiękniejszą nagrodą, jaką można sobie wyobrazić jest to, kiedy dziecko uśmiecha się na nasz widok. Uśmiech Henia i przytulenie go jest najskuteczniejszą receptą na każdego mniejszego czy większego „doła”. Ale to nie wszystko co daje macierzyństwo. Pozwala ono odkryć kolejną odsłonę siebie, taką, która może się nam podobać, a czasem niekoniecznie, bo z jednej strony daje nowe pokłady siły, ale pozwala też dostrzec jakieś swoje wady. Nowa sytuacja życiowa powoduje, że budzą się drzemiące w nas odruchy, cechy. To trochę takie poznawanie siebie, odkrywanie prawdy o sobie. Sama o sobie mówię, że wcześniej była Ulka, a teraz jest matUlka, czyli Ulka została, ale wzbogacona o bycie matką. 

Maria Dziadkowiec-Zajma

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo…zostałam mamą. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży postanowiłam zagrać ostatni sparing i zakończyć, a przynajmniej na jakiś czas przerwać grę. Piłkę nożną zamieniłam na pływanie i odwiedzałam basen regularnie do 38 tygodnia ciąży aż zagadnął mnie jeden z ratowników i powiedział, że następnym razem zaprasza już z dzieckiem (śmiech). Wraz z narodzinami Gustawa moje życie bardzo się zmieniło. Jest… spokojniej. Przyznam, że nigdy jeszcze nie byłam tak spokojna jak jestem teraz. A i Gustaw, nie zapeszając, jest bardzo spokojnym i grzecznym dzieckiem. W dzień, jak tylko pogoda na to pozwala, spacerujemy, wieczorami naszym rytuałem są kąpiele… Macierzyństwo na nowo ustawiło mi priorytety. Teraz Gustaw jest na pierwszym miejscu, a dopiero za nim my. Kiedyś najbardziej cieszymy mnie sukcesy sportowe, ale przyjście Gustawa na świat sprawiło, że zrozumiałam, że nie ma większego szczęścia niż dziecko.

Urszula Płachta

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo… zaczęłam pracę w szkole, a tym samym swoją pierwszą pracę w wyuczonym zawodzie. Studiowałam pedagogikę i już wtedy zaczęłam pracować, ale w zupełnie innym zawodzie. Po uzyskaniu dyplomu magistra w 2015 roku, kontynuowałam tamtą pracę. Potem zostałam dwukrotnie mamą i dopiero po zakończeniu drugiego urlopu macierzyńskiego, kiedy zapisałam dzieci do żłobka i przedszkola przyszedł czas na podjęcie na nowo pracy. W moim przypadku zupełnie nowej pracy, bo jako wychowawca w świetlicy. Na początku ogromnie się stresowałam i to podwójnie, bo nie dość, że sama musiałam odnaleźć się w nowym miejscu, to jednocześnie jako mama przeżywałam to jak moje dzieci odnajdą się w swoich nowych miejscach, czyli żłobku i przedszkolu. Ale uważam, że bycie mamą pomogło mi odnaleźć się w nowej pracy, pracy z dziećmi. Staram się pamiętać, żeby różnicować zajęcia dla dzieci, bo choć to klasy I-III to jednak już jeden rok robi dużą różnicę. Pierwszakom pomagam jak najlepiej odnaleźć się w nowej dla nich społeczności i miejscu, staram się też mieć w zanadrzu pomysły na zajęcia dla drugo- i trzecioklasistów. To wymaga kreatywności i poświęcenia czasu po godzinach pracy, ale daje mi wielką satysfakcję, kiedy widzę, że to co przygotowałam potrafi ich autentycznie wciągnąć i zainteresować. W tym roku wkroczyłam też na ścieżkę awansu zawodowego, chciałabym zdobyć stopień nauczyciela mianowanego, a potem kolejne.

Aleksandra Dąbrowska

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo… skończyłam studia i zaczęłam swoją pierwsza pracę. Pracę, co ważne, w wyuczonym zawodzie. Cieszę się z tego, bo zawsze chciałam pracować z dziećmi, dlatego wybrałam takie a nie inne studia. Jestem absolwentką pedagogiki ogólnej o specjalności pedagogika społeczno-opiekuńcza, a pracuję jako wychowawca świetlicy w Szkole Podstawowej nr 2 w Myślenicach. To duże wyzwanie, bo studia i wyniesiona w nich wiedza to jedno, a praktyka to coś zupełnie innego. Opieka nad dziećmi, zwłaszcza tak małymi, bo z klas I-III, to wielka odpowiedzialność i to nie tylko za ich bezpieczeństwo, ale i wychowanie. Nie jest to łatwa praca, jak ktoś może sobie wyobraża słysząc „świetlica”. Świetlica rządzi się swoimi prawami, dzieci przychodzą do niej, kiedy są już po lekcjach i trudniej je zdyscyplinować, są ruchliwe, hałaśliwe, a nieraz zwyczajnie zmęczone. Żeby przyciągnąć ich uwagę i zająć je trzeba im zaproponować różne, ciekawe zajęcia, dlatego w domu dużo czasu poświęcam na przygotowanie się do następnego dnia pracy. Ale nie narzekam, lubię swoją pracę i jeśli kiedyś będą ją zmieniała to tylko na… pracę z dziećmi.

Magdalena Gorzelany-Dziadkowiec

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo…zostałam babcią i to dwukrotnie. Niektórzy twierdzą, że kiedy na świat przychodzi dziewczynka, to zostaje się prawdziwą babcią, a jeśli chłopiec to… żoną dziadka. Jeśli tak, to ja zostałam od razu prawdziwą babcią, a za drugim razem żoną dziadka. Wnuki wywracają życie do góry absolutnie. Miłość do nich jest inna niż ta do dzieci, bo nie wiąże się z obowiązkami a z praktycznie samymi przyjemnościami. Nie jesteśmy z nimi 24 godziny na dobę, nie wstajemy do nich w nocy. Wydaje mi się też, że wnuczętom na więcej się pozwala. Ja swoim nie potrafię odmówić niczego, nawet noszenia na rękach obojga jednocześnie, choć po kręgosłupie czuję, że to już nie te lata co kiedyś. Czasem kiedy mam gorszy dzień i moje dzieci to widzą od razu proponują „mamusia, może okład z dzidziusia?”. I mają rację, bo nic tak nie pomaga na wszelkie troski i gorszy humor jak przytulenie wnuczki i wnuka.

Zofia Siatka

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo… spełniło się moje marzenie o locie samolotem. Po raz pierwszy w życiu leciałam samolotem i tak samo po raz pierwszy byłam zagranicą. Dzień spędzony we Włoszech! Tego nie da się opisać słowami, było tak pięknie! Ktoś powie, że jeden dzień to mało, ale dla mnie to było niewyobrażalne. Od dawna marzyłam, żeby zobaczyć świat z góry, z lotu ptaka, ale nigdy nie było okazji. Życie toczyło się w rytmie: praca - dom - praca, potem przeszłam na emeryturę i tym bardziej nie śmiałam nawet marzyć, że kiedykolwiek to marzenie się spełni. Udało się dzięki Fundacji Bajka o Babci i Dziadku, a ja dziś powtarzam innym seniorom „nie bójmy się marzyć!”.

Jakub Wróbel

Rok 2025 był dla mnie wyjątkowy, bo… udało się go zwieńczyć uzyskaniem tytułu mistrza Europy. Razem z Tymkiem Abramowskim zdobyłem tytuł Rajdowego Mistrza Europy w kategorii ERC3. Zanim to się stało zaliczyliśmy też wyjątkowo udany sezon, bo zwiedziliśmy wiele krajów, przeżyliśmy wspaniałe przygody. Były chwile triumfu, bo trzy rajdy wygraliśmy, a dokładnie były to: Rajd Szwecji, Rajd Polski i Rajd Rzymu. Ponadto na podium stawaliśmy jeszcze trzy razy: w Hiszpanii, Walii i w Chorwacji. Ale były też łzy, bo zdarzały się awarie. Na szczęście na koniec - we wspomnianej Chorwacji wszystko dobrze się skończyło i udało się nam sezon zwieńczyć tytułem. Najpierw poczułem wielką ulgę, a zaraz potem ogromną radość, bo gala FIA dla mistrzów Europy odbyła się już kilka godzin po zakończeniu Rajdu Chorwacji. Tytuł to dla mnie radość, a przede wszystkim satysfakcja, potwierdzenie tego, że to co robię ma sens, ale czy zmienił coś w moim życiu? Chyba nie, bo już w następny poniedziałek poszedłem normalnie do pracy (śmiech).

Mikołaj Wątor

2025 rok był dla mnie wyjątkowy, bo... zdałem maturę i dostałem się na wymarzone studia. Studiuję instrumentalistykę, a dokładnie grę na akordeonie na Akademii Muzycznej w Katowicach. Na tym instrumencie gram od 11 roku życia, od kiedy zacząłem naukę w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia w Myślenicach. Potem przyszedł czas na PSM II stopnia w Krakowie, w której zresztą nadal się uczę. Godzenie nauki w niej ze studiami nie jest łatwe, ale jak do tej pory udaje mi się to robić. Od samego początku, odkąd pamiętam chciałem związać swoją przyszłość z muzyką, ale nie myślałem, że stanie się to tak szybko. Planowałem studiach, ale myślałem, że rozpocznę je najwcześniej za dwa lata, czyli kiedy skończę szkołę muzyczną. Jednak za namową jednego z profesorów, postanowiłem spróbować sił na egzaminach wstępnych i udało się. Ogłoszenie listy przyjętych było jednym z ważniejszych dla mnie momentów i to nie tylko w mijającym roku, bo oznaczało że zrealizowałem swój najważniejszy z dotychczasowych celów. Nieraz słyszałem, że 11 lat to zbyt późno, aby zacząć się uczyć gry na instrumencie. Jak widać, determinacja i ciężka praca przynoszą efekty. Ja dzięki nim mogłem spełnić swoje marzenie. Zacząłem nowy rozdział w życiu, ale czasem wspomnienia wracają i chciałoby się wrócić do liceum choć na jedną lekcję.