Rozmowa z Magdą Gorzelany-Dziadkowiec

Rozmowa z Magdą Gorzelany-Dziadkowiec

LKS Respekt dla Ciebie, Janka i każdej osoby zaangażowanej w klub, to pewnie pasja i praca 24 godziny na dobę. Co motywuję was do takiego wspierania zespołu i skąd znajdujecie do tego tyle zapału?

Tak, trzeba przyznać, że osoby zaangażowane w pracę klubu to pasjonaci, którzy poświęcają swój czas. Co nas motywuje – najbardziej zadowolenie dziewczyn, to, że spełniają swoje marzenia. Cieszy, jak idą na studia, dostają stypendia i cały czas się rozwijają. Ja, jako osoba związana z nauką, staram się im wytłumaczyć, że to czego się nauczą, wykształcenie, które zdobędą będzie zawsze ich i jak im nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi. Najbardziej motywuje wszystkich działaczy ich zadowolenie, ich radość. Dodatkowo w tym roku dziewczęta reprezentowały AWF w Krakowie na Akademickich Mistrzostwach Polski w futsalu.

Awansowały do finałów i po raz pierwszy w historii uczelni zdobyły brązowy medal oraz złoty w typach uczelni Wychowania Fizycznego. Były bardzo szczęśliwe. Cieszy nas również, jak na mecze przychodzą dziadkowie, rodzice, jak widać po ich twarzach, że czerpią radość z tego, czego doświadczają ich dzieci. Wiadomo, że bywają i kryzysy, ale zawsze szybko staramy się z nich wyjść, a zapał dają zawodniczki poczynając od tych najmniejszych (rocznik 2014), aż do tych najstarszych, które są wzorem do naśladowania dla młodych adeptek piłki nożnej. Po awansie podkreślały, że oprócz radości z niego mają wewnętrzną satysfakcję, że zrobiły awans zespołowo, jako drużyna. Wiele z nich miało propozycje od klubów ekstraligowych na grę w futsalu i na trawie, ale nie skorzystały, dziś doszły do tego same.

Respekt występuje w lidze na trawiastym boisku i w hali, a do tego dochodzą jeszcze rozgrywki pucharowe w obu rywalizacjach co oznacza, że wasz klub gra właściwie przez okrągły rok. Czy dziewczyny nie mają już przesytu piłki?

Tak to prawda, gramy na szczeblu centralnym zarówno na trawie, jak i w hali. Hala miała być uzupełnieniem, chciały rozpocząć przygodę z futsalem w lidze. Ta przygoda zakończyła się awansem na najwyższy szczebel rozgrywkowy – zdobyły go swoją ciężką pracą i dążeniem do celu wraz z trenerem Przemysławem Senderskim. Był to niewątpliwie duży wysiłek. Trenują trzy razy w tygodniu, w okresie przygotowawczym nawet częściej - więc mają kryzysy. W tym roku u niektórych dziewcząt wystąpił kryzys, szczególnie nasilił się, jak wszyscy czerpali radość z nart, wspólnych wyjazdów w góry, a one musiały wracać, bo mecze w hali. Wtedy była zawodniczka, która powiedziała, że ma przesyt – ale ten przesyt trwał dwa dni. Wygrały ligę, pełne werwy wygrały baraże i to dało im energii. Jak nieopatrznie powiedziałam, że można odpuścić PP w futsalu, bo zaczynamy trawę usłyszałam: „o nie, nie, trzeba wygrać”. Mówię, przecież masz przesyt piłki – nie, nie mam, trzeba wygrać. Wydaje mi się, że sukcesy, które niewątpliwie odnoszą i monolit, który tworzą, daje im siłę do tego, aby grać. One mają piłkę we krwi i miewają krótkookresowe kryzysy, natomiast szybko je pokonują.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).