Skąd się wzięła tradycja choinki?

Skąd się wzięła tradycja choinki?
Ryszard Tadeusiewicz Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

Nadchodzące Święta Bożego Narodzenia powinny być świętami o wymiarze głównie duchowym. Upamiętniają one przecież przyjście na świat Zbawiciela, Boga, który zniżył się do poziomu człowieka po to, by człowiek mógł być wyniesiony do chwały Boga.

Obok wątku duchowego święta te mają jednak także wymiar radosnego festynu. W tym wymiarze Boże Narodzenie jest ochoczo przyjmowane i kultywowane na całym świecie, niezależnie od tego, jaką religię wyznają mieszkańcy danego kraju. U nas także pierwszymi skojarzeniami, jakie nasuwają się, gdy myślimy i mówimy o Bożym Narodzeniu, jest choinka. Nie wyobrażamy sobie Świąt bez niej. A tymczasem badania etnografów i historyków ujawniają, że w Polsce zadomowiła się ona dopiero na początku XIX wieku. Dawnym polskim zwyczajem było zdobienie izby, w której spożywano wigilijną wieczerzę - snopem zboża. Zwyczajowo powinien to być pierwszy snop zebrany w czasie żniw - bo ten zadatek obfitości i zasobności miał przynosić szczęście i wróżbę urodzaju w kolejnym roku. Snop ten nazywano diduchem (dziadem) i trzymano w domu do Trzech Króli - a potem rytualnie spalano.

Choinka jaką dziś używamy najwcześniej była znana w Niemczech, gdzie od XVI wieku chętnie zdobiono domy, place i ulice różnymi drzewami iglastymi, zachowującymi miłą dla oka zieleń nawet mroźną zimą.

Najwcześniej choinki pojawiły się w Alzacji, gdzie podobno zadomowiły się jako pozostałości po wystawianych przed Świętami misteriach nawiązujących do historii Adama i Ewy. W historii tej, jak wiadomo, istotną rolę odrywa drzewo określane w Biblii jako „drzewo wiadomości dobrego i złego”. Przedstawiając misteria odwołujące się do raju i grzechu pierworodnego nie sposób było obejść się bez drzewa. Jednak w grudniu wszystkie liściaste drzewa przypominają smętne kikuty więc trudno je przedstawiać jako drzewa rajskiego ogrodu. Dlatego na użytek wspomnianych przedstawień przynoszono do miejsca, gdzie wystawiane było misterium, wiecznie zielone jodły, świerki lub sosny.

No ale Ewa powinna zerwać z drzewa owoc i go zjeść. Trudno było do tego celu użyć naturalnego owocu jodły, czyli szyszki, więc zaczęto na choinkach wieszać owoce, głównie jabłka oraz wycinane z kolorowego papieru ozdoby, zastępujące kwiaty, których w raju powinno być całe mnóstwo.

Zielona choinka ozdobiona wiszącymi na niej owocami i papierowymi kwiatami tak się podobała, że po zakończonym misterium pozostawiano ją jako ozdobę. Później dodano inne ozdoby wieszane na tej choince – jadalne (ciastka, cukierki) i niejadalne (bombki, łańcuchy, świeczki itp.).

Dzieląc się z Państwem tą świąteczną ciekawostką życzę wszystkim Czytelnikom Gazety Myślenickiej zdrowych, rodzinnych i – mimo wszystko – radosnych Świąt!