Ślady przeszłości pod stopami

Ślady przeszłości pod stopami

Czy poznawanie historii, także tej lokalnej, ma dziś jeszcze sens? To pytanie wraca zaskakująco często. W odpowiedzi pojawia się jednak pewien warunek, historia ma znaczenie tylko wtedy, gdy wyciąga się z niej wnioski i traktuje jako fundament do budowania teraźniejszości. W przeciwnym razie pozostaje zbiorem dat i ciekawostek, które łatwo odłożyć na półkę.

W realiach współczesnego, niemal całkowicie wirtualnego świata coraz wyraźniej widać braki w rozumieniu własnej tożsamości, pochodzenia i wynikających z tego zobowiązań. Tymczasem właśnie te elementy stanowią punkt wyjścia do świadomego funkcjonowania, zarówno lokalnie, jak i szerzej. Na tym tle rozwija się środowisko detektorystów, które w regionie Myślenic nabrało w ostatnim czasie wyraźnego rozpędu. Jedną z osób stojących za tym ruchem jest Szymon Dyczkowski, od lat łączący działalność zawodową z pasją do historii i detektorystyki. Eksploracja nie ogranicza się wyłącznie do samego poszukiwania. To połączenie pracy archiwalnej, wywiadów i badań terenowych. Już na etapie studiów, przy analizie zagadnień związanych z polskimi organizacjami zbrojnymi, wykrywacz metali okazał się narzędziem nie tylko praktycznym, ale wręcz niezbędnym w kontekście badań terenowych. Pierwsze urządzenia trafiały do rąk przyszłych pasjonatów często jeszcze w dzieciństwie, nierzadko jako prezent związany z rodzinnymi historiami wojennymi. Dziś ta ciekawość przeszłości przeradza się w działalność o znacznie większym zasięgu. Szacuje się, że w Polsce działa około 250 tysięcy detektorystów, a nieoficjalne liczby są jeszcze wyższe. W samym regionie Myślenic zainteresowanie tym tematem okazało się zaskakująco duże. Powstanie grupy „Detektoryści Poszukiwacze Myślenice Kraków Małopolska” szybko pokazało skalę zjawiska, skupiając ponad dwieście osób i stale przyciągając kolejne.

Naturalnym krokiem było uporządkowanie tych działań. Z inicjatywy Szymona Dyczkowskiego, przy ścisłej współpracy z Mateuszem Skórą, zorganizowano dwuetapowy Myślenicki Zlot Detektorystów. Wydarzenie wykraczało daleko poza standardowe poszukiwania. Uczestnicy mieli okazję zapoznać się z kolekcjami, wymienić doświadczenia, a także rozwinąć umiejętności poruszania się w terenie, w tym z wykorzystaniem radiokomunikacji. Zlot stał się istotnym krokiem w kierunku utworzenia stowarzyszenia rejestrowego. Już na tym etapie grupa skupia osoby o różnorodnych kompetencjach, od historii i geodezji, po ratownictwo i pracę z archiwaliami. Jednym z najbardziej wymownych aspektów wydarzenia była jego otwartość. Wśród uczestników znaleźli się zarówno najmłodsi pasjonaci wraz z rodzinami, jak i osoby, które same pamiętają wydarzenia będące dziś przedmiotem badań. Pokazuje to wyraźnie, że historia nie zna granic wiekowych. Równolegle do działań eksploracyjnych prowadzona była współpraca z Nadleśnictwem Myślenice. Efekty są wymierne, podczas jednego z działań usunięto z terenu blisko 100 kilogramów odpadów. To aspekt często pomijany w dyskusji o detektorystyce, a mający realne znaczenie dla myślenickiego środowiska leśnego.

Największe zainteresowanie budzą jednak same znaleziska. Do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie trafiły już odpowiednio zabezpieczone i opisane artefakty, wśród których znajdują się między innymi austriacki Medal Waleczności, średniowieczny bełt, oficerski gwizdek sygnałowy z czasów I wojny światowej, ostroga datowana na okres średniowiecza oraz elementy oporządzenia żołnierzy austro-węgierskich, związane z operacją łapanowsko-limanowską. Uzupełniają je monety, zarówno dawne, jak i współczesne, przypominające, że historia potrafi zataczać koło.

Wbrew powszechnym przekonaniom, działalność detektorystyczna nie ogranicza się do plaż. Przy spełnieniu odpowiednich formalności możliwe jest prowadzenie badań także w innych lokalizacjach, co otwiera drogę do realnego poznawania historii regionu. Jednym z głównych celów środowiska jest ochrona przed zapomnieniem. Nie bez znaczenia pozostaje także aspekt fizyczny. Poszukiwania w trudnym terenie wymagają dobrej kondycji, szczególnie przy pracy z pełnym wyposażeniem. Jednocześnie stanowią punkt wyjścia do innego rodzaju eksploracji, odkrywania miejsc i obiektów, które zniknęły z map. Detektorystyka, wbrew stereotypom, nie jest pogonią za wartością materialną. To raczej próba nawiązania kontaktu z przeszłością. - Każde znalezisko to tak naprawdę osobliwy uścisk dłoni z osobą, która żyła przed nami. Przedmioty te zasługują na szacunek, tutaj nie ma mowy o sprzedaży czy szacowaniu wartości materialnej, co jest częstym tematem dyskusji osób spoza środowiska. Dla nas to bezcenne artefakty dawnych lat, którymi chcemy podzielić się z wszystkimi, którym nie jest obojętna nasza wspólna tożsamość. Każdy wydobyty przedmiot staje się cichym dowodem na to, że ktoś przed laty zostawił po sobie ślad, który dopiero dziś ma szansę zostać odnaleziony - podkreśla Szymon.

- Naturalnym kierunkiem dla takiej grupy jest stworzenie stowarzyszenia. Już na etapie organizacji zlotów było widać, że to nie jest przypadkowe spotkanie ludzi z wykrywaczami, tylko środowisko, które chce działać świadomie i odpowiedzialnie. Mamy osoby z doświadczeniem terenowym, zaplecze sprzętowe, a także ludzi, którzy naprawdę rozumieją wagę dokumentowania i przekazywania znalezisk do odpowiednich instytucji. Z perspektywy organizacyjnej widać też, jak duży potencjał tkwi w tej grupie, zarówno pod kątem eksploracyjnym, jak i edukacyjnym. Stowarzyszenie daje możliwość uporządkowania tych działań, wyjścia na wyższy poziom współpracy z instytucjami i przede wszystkim budowania pewnej jakości, która będzie kojarzona z tym środowiskiem. To już nie jest tylko pasja, to zaczyna być realna odpowiedzialność za to, co robimy i jak jesteśmy postrzegani - mówi Mateusz, kierownik poszukiwań.

To, co jeszcze niedawno było luźną inicjatywą kilku osób, dziś zaczyna przyjmować formę dobrze zorganizowanego środowiska. Detektorystyka w regionie Myślenic pokazuje, że przy odpowiednim podejściu może być czymś znacznie więcej niż hobby, staje się świadomym działaniem na rzecz historii, porządku w terenie i budowania lokalnej tożsamości. Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek.

Karolina Korneszczuk-Podoba Karolina Korneszczuk-Podoba Autor artykułu

Studiowała resocjalizację na Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum. Jej największą życiową pasja jest praca, nie wyobraża sobie bezczynności, dlatego często robi wiele rzeczy na raz i z reguły jej się to udaje