Spotkanie 50 lat po maturze

Miasto 4 grudnia 2014 Wydanie 45/2014
Spotkanie 50 lat po maturze
Spotkanie 50 lat po maturze

Na początku był telefon od kolegi Stanisława Sukty. „Minęła 50. rocznica naszej matury, nareszcie organizujemy spotkanie obu klas! Termin już ustalony”. Nie bardzo wierzyłam, bo kontakty się pourywały i nie udało się nam spotkać przez pół wieku

W przeddzień spotkania kwiatami i zniczami wspominaliśmy kolegów i Profesorów, którzy nie doczekali uroczystości. Pamiętaliśmy m.in. o grobach dyr. Józefa Blaka w Sułkowicach i założyciela liceum dyr. Stanisława Pardyaka.

Właściwa uroczystość zaczęła się od odszukania swoich identyfikatorów, bez których wielu osób trudno byłoby sobie przypomnieć. Powitania, serdeczne uściski, pierwsze wspomnienia lekcji, profesorów, przyjaźni i młodzieńczych sympatii, łzy wzruszenia i radości. Niektórzy jeszcze z przyzwyczajenia, wchodzili nawet do budynku LO przez szatnię.

W auli krótkie oficjalne powitanie uczestników i profesorów, którzy zaszczycili nas swoją obecnością: wychowawca klasy niemieckiej Andrzej Bała, łacińskiej – Henryk Bidziński, Genowefa i Józef Bałukowie oraz Zofia Jaros. Planowane Gaudeamus było tylko z taśmy i cicho. Nareszcie wchodzimy do sal i nie bez trudności odnajdujemy swoje ławki i sąsiadki. Wychowawcy z oryginalnych dzienników z ósmej i jedenastej klasy, sprawdzają obecność. W klasie łacińskiej zaczynało nas 49 osób, do matury doszło 26 i trójka tzw. „spadochroniarzy”, dzisiaj żyje 27, z tego na zjazd przybyło 21 osób.

Ze szkoły przy pięknej pogodzie, spacerkiem przechodzimy do kościoła św. Jakuba. Koło internatu, jego mieszkańcy wspominają jak na niedzielne msze trzeba było przeskakiwać ogrodzenie i spieszyć się by niezauważenie wrócić na śniadanie na 730. Tam już czekają na nas z mszą jezuita o. Jarosław Stawarz i organista Marian Chmiel aby dodatkowymi utworami Bacha i Mozarta uświetnić naszą uroczystość. Psalmy zaśpiewała kol. Gosia Zborowska. W homilii skierowanej do „Szanownych Jubilatów” nowoczesny kaznodzieja krótko nawiązał do ewangelicznej przypowieści o siewcy i ziarnach (Łk 8, 4-15), skomentowanej już przez samego Pana Jezusa, następnie z rozbrajającą szczerością stwierdził, że mistrzowie uczyli go, że do takich wiernych jak my, „wypada mówić krótko, niekoniecznie mądrze, ale obowiązkowo optymistycznie”. Zebrani przyjęli to ze zrozumieniem i uśmiechami przyznali mu rację. Kapłan wykazał się tu wyjątkową erudycją i umiejętnie wykorzystał w tym celu pogodne teksty Jacka Kaczmarskiego i Wisławy Szymborskiej.

Przed uroczystą kolacją w Hotelu Park, kol. Zofia Rybakiezy – prof. Prawa na UJ i w Akademii Frycza Modrzewskiego oraz sędzia Sądu Najwyższego - gorąco i ze wzruszenie podziękowała profesorom za solidne wykształcenie, które pozwoliło nam dostawać się na studia /bez korepetycji/ i poradzić sobie w życiu. Załącznikami do podziękowania były okolicznościowe dzwonki.

W trakcie wieczoru zorganizowaliśmy akcję wspierania krakowskiego Hospicjum Alma Spei, które opiekuje się nieuleczalnie chorymi dziećmi i ich rodzinami. Licytację dodatkowych dzwonków z czerwonym sercem skutecznie, prawie profesjonalnie, poprowadził prof. Józef Bałuk; wygrali Maria Batko Osińska, Zbigniew Dziekan, Wanda Budek Cichoń i Józef Mól. Maturzyści, którzy zostali przelicytowani, mogli dyskretnie wpłacać datki do kapelusza. Zebrana kwota od emerytów /aukcja, wpłaty, końcówka z rozliczenia finansowego Zjazdu/ to 1240zł. Na taką szczodrość uczestników towarzyskiego spotkania miała niewątpliwie wpływ informacja, że kapelanem hospicjum jest ks. dr Grzegorz Godawa z Pcimia. Wspieranie Hospicjum obiecujemy kontynuować akcją 1%. Udało się nam połączyć zabawę ze szlachetną inicjatywą Warto przy tej okazji przypomnieć, że w „Elementarzu etycznym” Karol Wojtyła, jeszcze nie jako papież, napisał: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.”

Wspomnieniom nie było końca do późnej nocy. Leszek Głuś, pamiętany jako utalentowany akordeonista i dobry sportowiec, zaskoczył nas refleksyjnym wierszem „Pamięci Lolki Olszowskiej” (zmarła kilka miesięcy przed spotkaniem). Poprawiny, planowane w Lanckoronie, musieliśmy przesunąć na inny termin, ze względu na pracę w podgrupach w następnym dniu.

Kilkakrotnie w czasie spotkania wiele ciepłych słów uznania i podziękowań padało pod adresem Stanisława Sukty – inicjatora i głównego organizatora spotkania. Wspierali go właściciel Hotelu Park Stefan Hołuj i Krystyna Rachwał Bębenek. Dziękujemy wszystkim osobom, które włączyły się w organizację spotkania, a zwłaszcza Eli Tonderze, Marysi Batko, Teresie Wątor i Halinie Topie. Żegnając się wyrażaliśmy chęć spotkania się znów, na pewno przed upływem kolejnych 50 lat.

Feliksa Czepiel-Uchacz