Springsteen jakiego nie znacie

Springsteen jakiego nie znacie

Fani rocka nie są specjalnie rozpieszczani przez kinematografię. Jeśli przyjrzeć się rozmaitym filmowym biografiom postaci z tego kręgu muzycznego, to chyba ledwie kilka z nich zasługuje na bardzo wysoką notę.

Zakładając, że Johnny Cash to muzyk rockowy (a przecież mnóstwo rockmanów wymienia go jako inspirację), to na pewno takim filmem był „Spacer po linie” z 2005 roku, niewielu było rozczarowanych bardzo sugestywnym „Control” z 2007 roku o Ianie Curtisie, wysokie noty zbierał nakręcony w 2019 roku „Rocketman” o Eltonie Johnie. Niezłe filmy nakręcono o Dylanie czy Sidzie Viciousie. Ale czy filmy o Freddiem Mercurym, Jimie Morrisowie, czy Ryśku Riedlu potrafiły chociaż w minimalnym stopniu ukazać fenomen tych artystów albo powiedzieć coś czego o nich nie wiedzieliśmy? Nie brakuje i takich fanów rocka, którzy za najlepszy film biograficzny w tej kategorii uważają mockument o fikcyjnej grupie Spinal Tap.

W tej sytuacji trudno nie pochylić się z uwagą nad pochodzącą z tego roku fabularną opowieścią o Brucie Springsteenie zatytułowaną „Ocal mnie od nicości”. To nie jest cukierkowe „Bohemian Rhapsody” i nie jest to również 2 godzinny teledysk, a dałoby się taki zrobić z całej twórczości „Bossa”. „Ocal mnie od nicości” to również nie jest wcale opowieść o artyście w szczytowym momencie swojej kariery, ale w trakcie nagrywania najsmutniejszego albumu w całej dyskografii czyli „Nebraski” z 1982. Nagrywaniu, któremu towarzyszą zmagania z presją sławy i z własnymi demonami. Więcej nie zdradzimy, bo każde następne zdanie nosiłoby znamiona spojlera. Przyjdźcie zobaczyć do Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu, 17 grudnia o godzinie 19, gdy zostanie wyświetlony w ramach prowadzonego przez Krystynę Łętochę Dyskusyjnego Klubu Filmowego

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).