Stali na mrozie

Stali na mrozie

Miejmy nadzieję, że wraz z kalendarzową wiosną przyjdzie ocieplenie, bo inaczej pacjenci opieki całodobowej działającej przy naszym szpitalu nadal będą stali na mrozie, czekając na wizytę. O takim incydencie z początku marca informował nas czytelnik, ale jak sam sprawdziłem w ostatni czwartek wciąż zdarzają się takie przypadki.

W czasie trwającej pandemii mamy wiele przykładów heroicznej postawy lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i innych pracowników szpitali, którzy ryzykują swoim zdrowiem, żeby pomóc chorym. Niestety taki trudny czas pokazuje także wiele niedociągnięć organizacyjnych. W naszym szpitalu zdarza się, że ludzie stoją na polu, czekając na wizytę. Byłem już tego świadkiem, czekając na pobranie wymazu do badania na covid. Tam przynajmniej był namiot, gdzie można się było na chwilę schronić, a obok parking i część pacjentów czekała w namiocie, inni w samochodach, a jeszcze inni mokli na deszczu. Kiedy ja czekałem na badanie lało.

Drugi raz czekałem na szczepienie wraz z nauczycielami. Nie wiem czemu wszyscy mieli przyjść na ósmą rano. Kiedy przyszli, niewielkie poczekalnie nie pomieściły wszystkich i część nauczycieli czekała na zewnątrz. Wówczas padał śnieg i było zimno. Ostatnio w czwartek po południu ludzie stali pod wiatą do opieki całodobowej. Nie wiem ile pacjenci musieli czekać, ale było naprawdę zimno. Jak pisał nasz czytelnik, opisując podobne zdarzenie z początku miesiąca, wówczas stali kilka godzin. Co dziwne na wizytę umawiali się telefonicznie i poinformowano ich ilu pacjentów oczekuje przed nimi i o której zostaną przyjęci. Przyjechali zgodnie z umówioną wizytą. Niestety przewidywania, co do godziny spotkania z lekarzem zupełnie się nie potwierdziły.

Czy ludzie chorzy, z gorączką i innymi dolegliwościami powinni czekać na mrozie? Czy w dobie telefonów komórkowych i samochodów nie można tego rozwiązać inaczej? Rejestracja powinna odbywać się wyłącznie telefonicznie, a pacjenci przychodzić na umówioną godzinę. Rejestratorka informowałaby czekających o ewentualnych opóźnieniach z wyprzedzeniem, tak, aby mogli czekać w domu, a nie pod szpitalem. I tu konieczna byłaby dobra koordynacja, którą ktoś musiałby prowadzić. To oczywiście jest dodatkowy koszt, ale chyba nasze zdrowie jest więcej warte.

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o. Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)