Stroje regionalne to jej specjalność

Stroje regionalne to jej specjalność

Renata Czech z Pcimia to prawdziwa kobieta z pasją, a przy tym przedsiębiorcza, co przyniosło jej ostatnio zwycięstwo w konkursie „Kobieta innowacyjna a przedsiębiorczość na obszarach wiejskich” zorganizowanym przez Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Karniowicach. Wygrała w kategorii „Innowacyjny produkt lokalny”.

Konkurs był zorganizowany z myślą o liderkach lokalnych społeczności, ambasadorkach lokalnej przedsiębiorczości i miał na celu wyłonić i nagrodzić kobiety kreatywne, przedsiębiorcze, nie bojące się innowacji, a przy tym kultywujące małopolskie tradycje i dbające o dziedzictwo kulturowe Małopolski.

Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Pcimiu nominowały do niego przewodniczącą tegoż koła – Renatę Czech, która od ponad 20 lat prowadzi w Pcimiu zakład krawiecki „Czech Krawiectwo”.

Zamiłowanie do krojenia i szycia, jak sama żartuje, wyssała z mlekiem matki, bo mama, która była samoukiem kochała szyć i zaraziła tą miłością swoje trzy córki, które zostały wykwalifikowanymi krawcowymi.

- Ukończyłam Liceum Zawodowe w Lubniu. Byłam pierwszym rocznikiem, który zaczynał tam naukę w zawodzie krawcowej. Wtedy był to bardzo popularny zawód, nie to co dziś, kiedy znalezienie młodej osoby potrafiącej szyć jest niemalże niemożliwe – mówi pani Renata.

Dziś zajmuje się głównie szyciem strojów regionalnych. Ale nie tylko, bo szyje też stroje sportowe, komunijne, suknie ślubne, wizytowe, a także stroje dla tancerek i zespołów tanecznych. Zdarzyło się jej szyć suknie do tanga argentyńskiego oraz do tańca irlandzkiego.

W jej portfolio najwięcej jest jednak polskich strojów regionalnych.

Żeby jak najwierniej je odwzorować, sięga po stare ryciny i zdjęcia, dopytuje o szczegóły etnografów.

- Nieocenioną pomocą są też dla mnie dawne stroje, które przechowały się gdzieś w czeluściach babcinych szaf i na domowych strychach – mówi.

Jej koleżanki z koła podkreślają, że, tak jak dba o autentyczność wzorów szyjąc stroje regionalne, tak samo w kole dba o to, aby każdy przepis kulinarny był zgodny z tradycją regionu.

Haftowane wzory i zdobienia wykonuje maszynowo. Nie ze względu na brak zdolności, ale koszty. Wykonanie stroju ręcznie haftowanego jest dużo bardziej czaso- i pracochłonne, a przez to taki strój jest dużo droższy, a więc mniej dostępny. Dlatego, żeby wyjść naprzeciw oczekiwaniom klientów, a w szczególności właśnie kół wprowadziła haft maszynowy.

W uszytych przez nią strojach prezentują się na różnych uroczystościach panie z kół ze Stróży, Trzebuni, Krzczonowa, Tokarni, Izdebnika, Lanckorony oraz wielu, wielu innych kół z różnych zakątków nie tylko Małopolski, ale i Polski. Realizowała zamówienia m.in. z Żuław, Mazowsza, Podlasia, Mazur i Łódzkiego. W jej gorsetach, koszulach, spódnicach i spodniach gra także Orkiestra Dęta OSP Tenczyn licząca bagatela ok. 50 osób. No i wreszcie też uszyte przez nią stroje kliszczackie ma również Koło Gospodyń i Gospodarzy z Pcimia oraz zespół Pcimianie. Pani Renata może też pochwalić się tym, że uszyty przez nią serdak otrzymała w prezencie Pierwsza Dama, podczas ubiegłorocznej wizyty pcimskiego koła w Pałacu Prezydenckim.

Działalność w Kole Gospodyń Wiejskich, a właściwie Kole Gospodyń i Gospodarzy to wielka pasja pani Renaty, którą dzieli z mężem Markiem. Ich zamiłowanie do kultury ludowej objawia się na wiele sposobów. Ona szyje stroje regionalne i gotuje regionalne potrawy, on natomiast ocala od zapomnienia gwarę kliszczacką, której nauczył go jego dziadek. Posługuje się nią tak dobrze, że w ubiegłym roku wygrał Ogólnopolskie Konkurs na Gadkę.

Pani Renata od dwóch lat stoi nawet na czele koła jako przewodnicząca. W tym czasie koło m.in. reprezentowało Pcim na Festiwalu KGW „Polska od kuchni”, na którym jego kiszka ze skwarkami na podpłomyku zajęła drugie miejsce. W ubiegłym roku na tym samym festiwalu jedna z członkiń koła – Lucyna Ulman zdobyła tytuł Miss Wdzięku.

Koło gościło też w telewizji, a dokładnie w „Pytaniu na Śniadanie” oraz w Pałacu Prezydenckim. Trudno sobie też bez niego wyobrazić Święto Kliszczaka, dożynki, albo Święto Pieczonego Ziemniaka i Korpiela. W ubiegłym roku KGiGW zorganizowało Pcimską Smażenicę, nawiązując tym samym do dawnego a zapomnianego już zwyczaju związanego z Zielonymi Świątkami, kiedy to ludzie gromadzili się na wspólnej zabawie i jedzeniu jajecznicy. Pcimska „smażenica” była nie byle jaka bo z 1000 jaj!

Tylko w grudniu KGiGW oraz zespół Pcimianie wzięli udział w Mikołajkach w Pcimiu oraz w „Bielańskich Mikołajkach” w Warszawie, gdzie Pcimianie wystąpili przed zespołem Pectus, w Jarmarku Bożonarodzeniowym na krakowskim Rynku, w jubileuszu 50-lecia Zespołu Regionalnego Toporzanie z Tenczyna i w Wigilii na myślenickim Górnym Przedmieściu.

Ale działają nie tylko od święta. Członkinie i członkowie Koła spotykają się regularnie przez cały rok. W czasie tych spotkań wyrabiają własnoręcznie np. ozdoby na świąteczne kiermasze, panie uczą się nowych przyśpiewek ludowych, a panowie uczą się je grać, aby mogli im akompaniować.

Jak widać pani Renata świetnie łączy role przedsiębiorczymi i społeczniczki. Inspiruje kobiety do różnych działań, także założenia własnej firmy, motywuje do wielu aktywności o różnym charakterze: kulturalnym, dobroczynnym itd. To również zauważają i doceniają jej koleżanki.

Zdaniem pań z KGW, pani Renata nie tylko tworzy markę lokalną, jaką są szyte przez nią stroje regionalne, ale sama w sobie jest swego rodzaju marką lokalną i to taką, której nie da się skopiować.