Stryjeńska ze zbiorów Andrzeja Boryczki

Stryjeńska ze zbiorów Andrzeja Boryczki

Zofia Stryjeńska była nazywana „księżniczką sztuki polskiej”, a jej życiorys to w zasadzie gotowy materiał na filmowy serial. W dwudziestoleciu międzywojennym była najbardziej znaną polską artystką wespół z Tamarą Łempicka.

Urodzona w 1891 roku Zofia Stryjeńska z domu Lubańska mając lat 20 i podając się za mężczyznę Tadeusza Grzymałę Lubańskiego rozpoczęła studia malarskie w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium (w tamtejszej Akademii nie przyjmowano wówczas kobiet). Mistyfikację rozpoznano po roku i Zofia Lubańska wróciła do Krakowa, gdzie podjęła intensywną działalność malarską i literacką. Wylansowana przez Jerzego Warchałowskiego z krakowskiego „Czasu”, zdobyła sobie duże uznanie w kręgach inteligencji i Cyganerii Krakowskiej. Ślub z architektem Karolem Stryjeńskim przyczynił się do jeszcze większego spopularyzowania jej twórczości, ale Stryjeńska zawsze pozostawała artystką osobną, oryginalną i posiadającą własne środki wyrazu. Jako malarka, graficzka, ilustratorka i scenografka była przedstawicielką Art Deco, a jej pracę zdobiły wnętrza statków MS Batory i MS Piłsudski, a także cukiernię Wedla w Krakowie oraz Wystawę Światową w Paryżu w 1925 roku.

Wśród technik malarskich jakie uprawniała przeważa tempera, ale zajmowała się również litografią, rysunkiem, plakatem, projektowaniem zabawek, tkaniną dekoracyjną oraz ilustracjami książkowymi. Na wystawie w holu Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu możemy oglądać ilustrowane przez nią pocztówki pochodzące ze zbioru Andrzeja Boryczki, a ściślej rzecz ujmując z kolekcji jego ojca Mariana „Kuby” Boryczki. To unikalna kolekcja, w której możemy dostrzec tę niezwykle charakterystyczną kreskę Zofii Stryjeńskiej i jej rozpoznawalny już na pierwszy rzut oka styl malarski.

Wernisaż wystawy został zwieńczony znakomitym koncertem Iriny Hubiak, ukraińskiej artystki, która z niezrównaną maestrią potrafi łączyć piękny śpiew z graniem na harfopodobnym instrumencie ukraińskim o nazwie bańdura. Irina wykonała cały zestaw piosenek ludowych z Ukrainy, a zakończyła występ utworami, które zna chyba każdy Polak czyli „Dumka na dwa serca” oraz wzruszającą interpretacją pieśni „Hej sokoły”, przy której zaczęli śpiewać nawet słuchacze na widowni w sali lustrzanej. 

 

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o. Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)