„To będzie rewolucja w systemie” – rozmowa z prezesem ZUO Myślenice Januszem Szczecińskim

„To będzie rewolucja w systemie” – rozmowa z prezesem ZUO Myślenice Januszem Szczecińskim
o wprowadzeniu systemu kaucyjnego
Od 1 października 2025 r. rusza w Polsce system kaucyjny. Co Pan sądzi o wprowadzanych przez rząd nowych regulacjach w zakresie gospodarowania odpadami?
Wprowadzenie systemu kaucyjnego w Polsce spowoduje istotne zmiany w funkcjonowaniu instalacji komunalnych oraz gminnych systemów gospodarowania odpadami. Choć inicjatywa ta ma na celu zwiększenie poziomu recyklingu, to jak wynika z upublicznionych raportów Deloitte i Rady RIPOK wprowadzenie systemu kaucyjnego bez wcześniejszego lub co najmniej równoczesnego wprowadzenia systemu ROP (Rozszerzona odpowiedzialność producenta), przyniesie olbrzymie koszty, którymi obciążone zostaną samorządy, a właściwie ich mieszkańcy. Natomiast sam efekt środowiskowy będzie znikomy. Z wspomnianego wcześniej raportu firmy Deloitte pod tytułem „System kaucyjny w Polsce – koszty, perspektywy, szanse” opublikowanego we wrześniu 2024 r. wynika bowiem, że koszty inwestycyjne wprowadzenia systemu kaucyjnego w Polsce w perspektywie 10 lat mają wynieść około 14 mld zł, a koszty organizacyjne kolejne około 23 mld zł. Jeżeli zestawimy to z faktem, iż system kaucyjny obejmie tylko około 1,5% wprowadzanych na rynek odpadów i w kilkuletniej perspektywie jego funkcjonowania poprawi ogólny poziom recyklingu co najwyżej o 0,6%, to łączne koszty wdrożenia tego systemu na poziomie 37 mld zł wydają się nieuzasadnione. Jednoznaczne i zbieżne stanowisko w tym zakresie wyrażają zarówno strona samorządowa m.in. Związek Miast Polskich czy Związek Gmin Wiejskich RP, jak również organizacje branżowe m.in. KIGO (Krajowa Izba Gospodarki Odpadami), którego ZUO jest członkiem.
Dlaczego jak najszybsze wdrożenie ROP jest tak istotne?
Ponieważ dopiero wprowadzenie ROP wywoła zmiany systemowe i prawdziwie zreformuje rynek odpadowy w Polsce w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym. Zgodnie z dyrektywą UE z 2018 regulującą ROP, to zanieczyszczający, czyli producent wprowadzający produkt na rynek, a nie obywatel, będzie ponosił odpowiedzialność finansową i organizacyjną za cały cykl życia produktu, od etapu projektowania, przez użytkowanie, aż po końcowe zagospodarowanie odpadów. W ten sposób za pomocą systemu z rynku byłyby eliminowane „złe” opakowania niepodlegające recyklingowi i zastępowane opakowaniami „dobrymi” nadającymi się do recyklingu, co w konsekwencji spowodowałoby istotną, pozytywną zmianę zawartości strumienia odpadów i umożliwiło zwiększenie poziomów przygotowania surowców do ponownego użycia i recyklingu. Należy tu również dodać, że na dzień dzisiejszy tylko nieco ponad połowa państw unijnych zdecydowała się na wprowadzenie systemu kaucyjnego, przy czym tam, gdzie system wprowadzono, zrobiono to łącznie z systemem ROP. Zastanawiająca jest zatem kolejność działań polskiego rządu. Choć jesteśmy przez UE zobligowani do wprowadzenia ROP i mamy w tym zakresie już dwuletnią zwłokę, to rząd wbrew głosom samorządowców i organizacji branżowych w pierwszej kolejności przeprocedował i olbrzymimi kosztami wprowadza w życie przepisy dotyczące kaucji, które w UE nie są obowiązkowe. Przecież mówimy tu o nowym systemie, który jest tylko substytucyjnym systemem zbierania odpadów do funkcjonującego gminnego systemu zbierania odpadów, w który w ostatnich kilkunastu latach państwo polskie zainwestowało olbrzymie środki.
System kaucyjny bez RPO nie ma sensu?
Powiedzmy tak: sam system kaucyjny bez ROP nie rozwiązuje żadnych istotnych problemów w gospodarce odpadami, ponieważ zgodnie z hierarchią postępowania z odpadami, przede wszystkim należy zapobiegać ich powstawaniu. Dlatego powinniśmy eliminować z rynku opakowania jednorazowe, które nie podlegają recyklingowi, a system kaucyjny jednoznacznie ukierunkować na opakowania wielokrotnego użytku. Ponadto z powodu braku ROP nie tylko nie eliminujemy z obiegu „złych” opakowań, ale dodatkowo nie mamy co z nimi robić z uwagi na obowiązujący zakaz składowania odpadów wysokokalorycznych oraz niedobór instalacji do ich termicznego przetworzenia. W Polsce aktualnie posiadamy tylko 8 ITPOE (Instalacje Termicznego Przetwarzania z Odzyskiem Energii), a kolejne 2 mają zostać oddane w tym roku. To zdecydowane za mało w stosunku do potrzeb. Dodać trzeba, że deficyt instalacji termicznego przetworzenia niejednokrotnie prowadzi do sytuacji, że instalacje komunalne nie mają możliwości przekazania do finalnego zagospodarowania wytworzonych przez siebie odpadów frakcji palnej. Według obliczeń prof. Grzegorza Wielgosińskiego z Politechniki Łódzkiej, każdego roku, około 2 mln Mg odpadów kalorycznych, tj. tych, które nie nadają się do recyklingu, nie ma możliwości termicznego zagospodarowania z powodu braku instalacji ITPOE. Po wprowadzeniu systemu kaucyjnego przy jednoczesnym braku ROP, rozsegregowanie żółtego worka stanie się bardziej problematyczne, gdyż frakcje odpadów które w nim pozostaną, w dużej mierze okażą się niesprzedawalne. Nowy system zmniejszy objętościowo worek, ale nie zmniejszy problemu. Już teraz średnio około 50% odpadów opakowaniowych segregowanych przez obywateli i zbieranych do „żółtego worka” nie nadaje się do recyklingu z tej przyczyny, że są produkowane ze „złych” materiałów.
Jak Pana zdaniem system kaucyjny wpłynie na instalacje komunalne i koszty zagospodarowania, które ponoszą mieszkańcy?
Morfologia odpadów trafiających do RIPOK (Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych) niewątpliwie ulegnie zmianie. Instalacje komunalne takie jak nasza, pozbawione zostaną najcenniejszych strumieni odpadów, czyli butelek PET i puszek aluminiowych, stanowiących ponad 50% przychodów Spółki ze sprzedaży surowców wtórnych. Analogicznie spadną nam znacznie także przychody ze sprzedaży DPR (Dokumentów Potwierdzających Recykling) skupywanych przez organizacje odzysku, które w imieniu przedsiębiorców wprowadzających na rynek produkty w opakowaniach wypełniają obowiązki określone przepisami prawa. Do instalacji komunalnych będą zatem trafiać tylko odpady, których wartość recyklingowa i ekonomiczna będzie niska. Oznacza to, że systemy gminne będą droższe, gdyż system kaucyjny będzie wyjmował ze strumienia odpadów te najłatwiejsze w segregacji i zarazem najbardziej wartościowe surowce, przy pozostawieniu instalacjom gminnym całego strumienia uciążliwego i kosztownego w utylizacji balastu. Trzeba tu także wspomnieć o stale rosnących z roku na rok kosztach. Mam tu na myśli m.in. tzw. opłatę marszałkowską za korzystanie ze środowiska. Opłata ta za składowanie odpadów tylko w okresie ostatnich 2 lat wzrosła o blisko 30 %, a patrząc w szerszej perspektywie, to koszt ten po zmianie przepisów w 2016 roku na przestrzeni lat wzrósł o ponad 400 %. Nie można również zapominać o wzrostach cen paliw, energii, kosztów pracy czy usług zewnętrznych, które w ostatnich latach również podrożały o kilkadziesiąt procent. To wszystko niestety powoduje spadek rentowności systemu, który trzeba będzie w jakiś sposób zrekompensować. Bez wprowadzenia systemu ROP, który miałby ograniczyć ilość „złych” opakowań i dofinansowywać gminną gospodarkę odpadami, opłaty za zagospodarowanie odpadów komunalnych ponoszone przez mieszkańców nieuchronnie będą rosnąć.
Czy Spółka współpracuje z gminą w zakresie przewidywania skutków i przygotowania ewentualnej korekty stawek za odpady?
Jestem w stałym kontakcie z kierownictwem oraz pracownikami urzędu, którym sygnalizuję, jak wprowadzany system kaucyjny bez wdrożenia ROP negatywnie wpłynie na Spółkę powodując spadek jej przychodów i wzrost kosztów zagospodarowania odpadów.
Jakie wnioski na koniec?
Opierając się o powszechnie dostępne informacje, w mojej opinii to system ROP powinien być podstawą gospodarki odpadami, a system kaucyjny jedynie jego uzupełnieniem. Obecne działania rządu odwracają tę kolejność i prowadzą do olbrzymich kosztów oraz niesprawiedliwego ich podziału, gdyż koszty te w głównej mierze obciążą gminy, czyli jej mieszkańców, a nie produkujących i wprowadzających na rynek nieekologiczne opakowania. Ponadto wprowadzany za miliardy złotych system kaucyjny obejmie bardzo wąski strumień odpadów i w znikomym stopniu poprawi poziom recyklingu. Oczywistym wydaje się zatem, że bez zmiany rodzaju opakowań wprowadzanych na rynek jakakolwiek istotna pozytywna zmiana w liczbie opakowań poddawanych recyklingowi jest wręcz niemożliwa, a znakomitym narzędziem do wprowadzenia przez producentów ekoopakowań jest obciążenie ich kosztami za nieekologicznie opakowania. Przyniesie to wymierne korzyści nie tylko dla portfela mieszkańców, ale przede wszystkim dla środowiska.
rozmawiała Marta Duszyk
