Szczepionka przeciwko COVID-19

Szczepionka przeciwko COVID-19
Ryszard Tadeusiewicz Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

Zapowiedziałem tydzień temu, że mój kolejny felieton będzie poświęcony referatowi, jaki wygłosiłem na posiedzeniu SEP w związku ze Światowym Dniem Inżyniera. Jednak przyszło ważniejsze wydarzenie, o którym chcę Państwu opowiedzieć, więc streszczenie referatu chwilowo odkładam na bok.

Gdy będziecie Państwo czytać ten felieton – ja będę świeżo po pierwszym szczepieniu przeciwko COVID-19. Wyznaczono mi termin na 8 marca. Co prawda znam weselsze sposoby świętowania Dnia Kobiet, ale to dla mnie jednak radosny dzień, bo być może uzyskam (po drugim szczepieniu) pożądaną odporność na tego paskudnego wirusa i będę z mniejszą obawą podchodził do wszystkich kontaktów z innymi ludźmi, których jednak pracując na uczelni uniknąć nie jestem w stanie.

Ta okoliczność, że właśnie 8 marca z pozycji bacznego obserwatora procesu szczepienia przejdę na pozycję tego, kto sam będzie zaszczepiony, zachęca mnie do tego, żeby podzielić się z Państwem pewnymi informacjami na temat szczepionek, bo ta wiedza może się przydać. Piszę w czasie przyszłym, bo moje felietony przygotowuję z wyprzedzeniem, więc cała ta przygoda jest jeszcze przede mną, ale w następnym tygodniu podzielę się wrażeniami, jak to było.

Czym jest szczepionka i po co się ją stosuje?

W organizmie człowieka chorego na COVID toczy się swoisty wyścig między dokonującymi inwazji wirusami, a broniącym układem odpornościowym. Jeśli wirusy zdążą się szybciej rozmnożyć, to człowieka powali ciężka choroba lub nawet spotka śmierć. Jeśli układ odpornościowy wcześniej wykryje intruzów i umie ich niszczyć – to do zakażenia nie dojdzie lub choroba będzie miała łagodny przebieg. U niektórych ludzi układ odpornościowy jest na tyle bystry z natury, że wygrywa z wirusem. Człowiek często nie wie, że taka walka w jego ciele się odbyła, bo przechodzi zakażenie bezobjawowo. Szczęściarz!

Ale u większości ludzi system odpornościowy trzeba nauczyć, jak rozpoznać wroga i jak go zwalczyć. To tak, jakby policjantom rozdać wizerunki bandytów i wyćwiczyć w strzelaniu do ich sylwetek.

Tylko jak pokazać wirusa?

Właśnie poprzez szczepionkę!

Szczepionki „pokazują” układowi odpornościowemu zaszczepionego człowieka wybrane cechy, po których będzie on potem rozpoznawał i niszczył wdzierające się do organizmu wirusy SARS-CoV-2. Szczepionka, którą ja otrzymam, robi to w taki sposób, że do mięśnia (ręki, gdzie się wykonuje szczepienie) wszczepi się „opakowany” w lipidy mRNA. Jest to materiał genetyczny, sterujący syntezą białek w komórkach. Moje komórki mięśnia, do których ten mRNA się dostanie, zaczną produkować i prezentować na swoich powierzchniach białko S – to samo, które tworzy wypustki na powłoce koronawirusa. Oczywiście mój układ odpornościowy zostaje zaalarmowany tym dziwnym procesem i ostro zaatakuje te zmienione komórki, w wyniku czego zostaną one niszczone. Towarzyszyć temu będzie ból i szereg innych przykrości, ale warto przecierpieć. Zresztą tych zabitych komórek będzie niewiele, a doświadczenie, jakie zdobędzie przy tym układ odpornościowy jest wprost bezcenne: wśród ochotników, którzy poddali się testowym szczepieniom, ponad 95% okazało się całkowicie odpornych na COVID!

O tym, jak działają różne szczepionki, które są stosowane na świecie – napiszę w przyszłym tygodniu.