Tak zapamiętacie Stacha Cichonia: Rodzina
Nie mówię Ci żegnaj. Mówię do zobaczenia, kiedyś na szlaku, na którym wszyscy się spotkamy. Usiądziemy przy ognisku, a Ty jak zawsze będziesz opowiadał historie ze swojego życia. Byłeś z nami tak krótko, ale przez ten czas tyle dobrego zrobiłeś i przeżyłeś… tyle pięknych chwil. Każdy Ci coś zawdzięcza. Uśmiech co rano, dobre słowo, wsparcie, wiedzę, czy wreszcie bezinteresowną pomoc, którą byłeś gotowy ofiarować każdemu, kto jej potrzebował.
Boję się, że drzewa w naszym ogrodzie uschną, a krzewy zwiędną. Bo już teraz tylko wiatr będzie im gwizdał i tylko ptaki będą im śpiewać. Dziękujemy Ci, że wnosiłeś tyle życia do naszego domu. Byłeś jego duszą. Słyszane zza rogu Twoje słynne „Uszanowanie Panie Marianie!” sygnalizowało, że idzie Stachu, że zaraz będzie gwar i ruch… i jak to zawsze mówiliśmy siedząc przy stole „w naszym domu nie istnieje pojecie niezręczna cisza”.
Kochałeś świat i ludzi. Widziałeś piękno w każdym krajobrazie, w każdym żyjącym stworzeniu, a świat kochał Ciebie i odkrywał przed Tobą swoje oblicze.
Pamiętajmy o Stachu, bo choć nie powie już do nas „Przyjacielu”, „Hej Amigo!”, „Perełeczki”, czy „Kociątko”, to pamiętajmy o nim zawsze; czy to wędrując po górach, czy wsłuchując się w szum fal. Zmówmy za niego zdrowaśkę, bo on na pewno będzie nad nami czuwał.
Do zobaczenia Stachu, przecieraj nam szlaki w niebie!
Rodzina
