Tak zapamiętacie Stacha Cichonia: Szymon Sala
Wpadłem na komendę w niedzielę rano nadrobić przekazanie wiadomości dziennikarzom, w tym dla „Gazety Myślenickiej”. To nie był dobry weekend. Nieszczęścia ludzkie na drogach, zawsze przykro o tym pisać… Dyżurny macha mi przez okienko. Co jeszcze? Po chwili już wiem. Szok i niedowierzanie. Zdumienie. Jak to możliwe? Ty, Stachu, też… Mam Twoją postać cały czas przed oczami. Jeszcze przecież dźwięczy mi Twój tembr głosu podczas spotkań na ulicy, w słuchawce telefonu.
Te plany na wspólne wreszcie wyjście na Suchą Polanę. Rozmijały się nam drogi, bo ciągle mięliśmy inne zajęcia. Gdyby to tylko można było cofnąć… Ty, Stachu, wiecznie zajęty różnymi sprawami, ciągle w drodze, życzliwy, kochany, pamiętający, wierny zasadom… Mawiałeś: „Szymonie, przyjacielu złoty, co tam macie z policji dla nas?”. A to przecież Ty byłeś tym Przyjacielem myślenickiej społeczności. Nie zdążyłem Ci o tym powiedzieć na czas. Nie zdążyliśmy. Wyświechtana fraza z Twardowskiego. Za późno… Spoczywaj w spokoju, Staszku!
Szymon Sala
