To było do przewidzenia

To było do przewidzenia

Eksperci, naukowcy, lekarze ostrzegali: bez masowych szczepień i budowy odporności populacyjnej będziemy wobec koronawirusa bezradni. Dlaczego? Bo koronawirus – jak każdy wirus – mutuje. Im więcej osób choruje – tym większe „pole” do kolejnych mutacji, a te mogą przybrać zarówno formę „łagodniejszego” , jak i niestety – niebezpieczniejszego wirusa. Niebezpieczniejszego – czyli takiego, który szybciej się rozprzestrzenia, a przebieg choroby może być dużo groźniejszy i częściej prowadzić do poważnych powikłań, czy nawet zgonu.

Jeszcze przed wakacjami ruszyły kampanie informujące o tym, że kolejna fala z pewnością nadejdzie. Wystarczyło zaobserwować doniesienia z innych krajów, które już wtedy borykały się z kolejnymi falami, wywołanymi tym razem dużo zjadliwszą wersją koronawirusa, znaną jako delta. Do fali tej jednak mogliśmy się przygotować – szczepiąc się. Niestety, poziom wyszczepienia mamy zbyt niski, by zastopować rozprzestrzenianie się covid-19.

I zbieramy tego skutki: przez Polskę przechodzi czwarta fala zakażeń, a dobowe bilanse zakażeń przekraczają już 20 tys. Rośnie również liczba zgonów. 19 listopada Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 403 zmarłych z powodu covid-19. Na tle innych krajów europejskich sytuacja w naszym kraju jest coraz gorsza i to zarówno pod kątem liczby zaszczepionych osób, jak i pod kątem zgonów z powodu koronawirusa. Rośnie współczynnik liczby zgonów na milion mieszkańców. Według Uniwersytetu Johna Hopkinsa współczynnik liczby zgonów na 1 milion mieszkańców tygodniowo przekroczył w przypadku naszego kraju 50 - co plasuje nas wysoko ponad Niemcami, Holandią, Włochami, Francją i Hiszpanią.

Szkoda. Był czas by się przygotować. Teraz właśnie za brak tego przygotowania będziemy ponosić kolejne „koszty” w postaci liczby zgonów – i tych bezpośrednio związanych z covidem, ale i zgonów „nadmiarowych” przy nierozpoznanych przypadkach oraz tych, które mogą wynikać z ograniczonego dostępu do służby zdrowia.

Zapewne koronawirus zostanie z nami już przez bardzo długi czas, tak łatwo się go nie pozbędziemy. Nie pomogą w tym nawet szczepienia. Zatem po co mamy się szczepić? Po to, by zmniejszyć ryzyko ciężkiego przebiegu choroby i zmniejszyć tempo rozprzestrzeniania się wirusa w populacji (ma to szczególne znaczenie w kontekście dostępności służby zdrowia i ryzyka jej paraliżu). Tyle, że przecież już to wiemy… mówią o tym wszyscy – od lekarzy, epidemiologów, po polityków i ludzi mediów. I cóż z tego, że wiemy?

Na chwile obecną nie wiadomo jak będzie się rozwijać pandemia. Czy po czwartej fali, przyjdzie piąta, a potem szósta? Czy pandemia wygaśnie, czy też stanie się dzięki mutacjom endemiczna – będzie występować w pewnych regionach, sezonowo, przez kolejne dekady? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że dużą rolę w opanowaniu pandemii stanowi tzw. odporność zbiorowa. Czy kiedykolwiek uda się ją osiągnąć? Patrząc na podejście dużej części naszego społeczeństwa – możemy mieć co do tego duże wątpliwości.

 

Marta Duszyk Marta Duszyk Autor artykułu

Absolwentka teatrologii na UJ, wielka miłośniczka książek, lubi spokój, koty i psy; z uwagą obserwuje otaczającą ją rzeczywistość i ludzi. Sekretarz Redakcji Gazety Myślenickiej od grudnia 2019.