To nie była promocja żeńskiego futbolu
Długo, bardzo długo zanosiło się, że los w końcu odda Respektowi Myślenice, to co zabierał regularnie od początku obecnego sezonu w I lidze.
o trzeba przyznać, że choć ekipa z Myślenic zagrała bez pomysłu, by nie rzec słabo, to wygrana, na którą zanosiło się do 90. minuty sprawiłaby, że o stylu nikt by nie pamiętał. Trzy punkty zapewniały podopiecznym Przemysława Senderskiego utrzymanie na zapleczu ekstraklasy, co dla najmłodszej ekipy w lidze jest celem nadrzędnym. Zabrakło tak niewiele.
Trzeba przyznać, że ostatni w tabeli Sokół Kolbuszowa pokazał w Myślenicach, że jak napoleońska gwardia „Umiera, ale się nie poddaje”. Respekt był zespołem lepszym piłkarsko tylko w pierwszym fragmencie. Zdobył w nim też bramkę, po skutecznej dobitce Sonii Jurki. Potem było tylko gorzej. Raz dopisało myśleniczankom szczęście, gdy sędzina najpierw podyktowała dla Sokoła rzut karny, by po chwili zmienić decyzję. I tu sędzinę trzeba pochwalić, bo potrafiła przyznać się do własnego błędu i posłuchała rad asystentki. Sokół jednak gola zdobył i Respeket bezcennych dwóch punktów musi szukać w dwóch ostatnich meczach sezonu.
Paweł Panuś
