Trzymajcie za nas kciuki!

Trzymajcie za nas kciuki!

MACIEJ HOŁUJ: Wiemy już dzisiaj, że po licznych, ale incydentalnych startach podjął Pan ostateczną decyzję o regularnych startach we wszystkich tegorocznych rundach Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, najważniejszej serii rajdowej w kraju, jak długo dojrzewał Pan do tej decyzji?

TOMASZ BARGIEL: O tym, że chcę takiego rozwiązania wiedziałem już w połowie ubiegłego roku, ale na rozstrzygnięcie czekało kilka ważnych kwestii. Między innymi najważniejsza dotycząca rajdówki, jaką miałbym wystartować. Zastanawiałem się czy powinienem posiadać swoje auto czy jak czynią to niektórzy wypożyczać je w jednym z garaży. Ostatecznie zdecydowałem się na to pierwsze rozwiązanie. Dokonałem zakupu najnowszej wersji rajdowego renault clio rally 3.

Swoje pierwsze rajdowe kroki stawiał Pan w kategorii super rally super race, to zupełnie coś innego niż rajdy płaskie. Kto lub co przekonało Pana do tego, aby spróbować swoich sił właśnie w tej rywalizacji?

Po zdobyciu tytułu wicemistrza Europy w super rally super race pomyślałem, że może warto byłoby posmakować rajdów płaskich, tym bardziej, że tak naprawdę zawsze o tym marzyłem. W podjęciu decyzji pomogły mi paradoksalnie… dolegliwości kręgosłupowe jakich nabawiłem się podczas rywalizacji w super rally super race. Musiałem zaordynować sobie przerwę w startach, ale że należę do ludzi, którzy w bezczynności sportowej nie wytrzymują zbyt długo, postanowiłem po przerwie zwrócić się ku rajdom płaskim. Mam także świadomość tego, że z czterdziestką na karku muszę spełnić swoje sportowe marzenie, bo to ku temu ostatni dzwonek.

Rozumiem, że decyzja zapadła, ale też zanim się pojawiła poprzedzona została startami w wybranych rajdach. Brał Pan w nich udział okazjonalnie testując swoje możliwości, ale także próbując dokonać wyboru samochodu?

Tak. Zadebiutowałem w ubiegłym roku w rundzie RSMP – Rajdzie Nadwiślańskim z Konradem Dudzińskim w roli pilota i w samochodzie toyota yaris. Udało mi się w tym debiucie nieźle pojechać, zająłem 9 miejsce w klasyfikacji generalnej i drugie w swojej klasie. Przekonałem się, że jednak coś potrafię i że to coś sprawia mi ogromną przyjemność. Pojechałem kolejny rajd – Rajd Małopolski, którego pierwszy etap rozgrywany był w Myślenicach, ale ze względu na awarię rajdówki nie był to dla mnie i dla mojego pilota rajd udany. Podobnie zresztą jak Rajd Śląska, w którym powtórzyły się problemy techniczne z samochodem. Natomiast dużą frajdę miałem podczas startu w Rajdzie Wisły docierając do mety na siódmym miejscu w „generalce”. To był bardzo budujący wynik.

Wróćmy na moment do kwestii związanych z samochodem. Wiemy już, że Pana wybór padł na renault clio rally 3 z francuskiej firmy Alpina. Co zdecydowało o takim właśnie, a nie innym wyborze? Dlaczego nie ford fiesta rally 3, samochód, którym też miał Pan okazję startować, a który wśród kierowców startujących w tej kategorii jest bardzo popularny?

Długo główkowałem czy pójść w stronę samochodu rally 3 czy stojącego znacznie wyżej pod względem technicznym i pod względem osiągów samochodu rally 2 czyli takiego jakim posługują się kierowcy ze ścisłej polskiej czołówki. Ostygłem nieco mając świadomość tego, że z moim doświadczeniem na rally 2 jest jeszcze za wcześnie. Zresztą mój wybór konsultowałem z Kubą Wróblem, znakomitym i bardzo doświadczonym pilotem myślenickim, z którym notabene zaplanowałem w tym roku kilka wspólnych startów. Był tego samego zdania co ja. Przyjęliśmy zatem taktykę step by step. Co najciekawsze w tym wszystkim to to, że wybrałem clio nawet nie siedząc w nim. Rajdówkę poznałem nieco bliżej dopiero podczas pierwszych testów, jakie przeprowadziłem na torze Jastrząb pod Radomiem. W podjęciu decyzji ważne były również takie aspekty jak dostępność auta na rynku, możliwość zakupu części zamiennych i wreszcie koszty zakupu i eksploatacji samej rajdówki.

Czy może Pan powiedzieć słów kilka o rajdowym clio, co to za auto, jak zaawansowane technicznie?

Auto ma najnowszą specyfikację jeśli chodzi o karoserię. Zostało przygotowane absolutnie profesjonalnie przez współpracującą z Renault firmę Alpina. Silnik o pojemności skokowej 1,6 cm. sześciennego generuje moc 275 koni mechanicznych. Auto wyposażone zostało w profesjonalną, wspawaną w karoserię klatkę przeciwkapotażową, fotele kubełkowe firmy Sabelt i sześciopunktowe pasy bezpieczeństwa oraz pięciobiegową, sekwencyjną skrzynię biegów. Clio jest szybsze od fiesty, ale podobno nieco gorzej się prowadzi. Są to jednak dane, które będziemy sprawdzać w praktyce podczas testów i samych rajdów.

Plan na ten sezon jest zatem prosty i klarowny. Starty w pełnym cyklu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Ale czy jeszcze coś poza tym?

Tak. Zanim ruszę na trasy rund RSMP chciałbym przetestować auto w czeskim Rajdzie Valaska, który rozegrany zostanie w ostatni weekend marca. Chciałbym także wziąć udział w rundzie Rajdowych Mistrzostw Europy (ERC) kultowym Rajdzie Barum, może w kilku rajdach zaliczanych do Rajdowych Mistrzostw Czech, Słowacji.

Rajdy samochodowe to załoga, kierowca plus pilot. W Pana przypadku mowa jest o… dwóch pilotach?

Tak. Będą to Kuba Wróbel, na doświadczenie którego bardzo liczę oraz Damian Stanek. Dla Kuby priorytet stanowią, co naturalne, starty w rundach Rajdowych Mistrzostw Świata (WRC) u boku Tymka Abramowskiego, ale kiedy tylko terminy rajdów w Polsce i na świecie nie będą kolidowały Kuba wsiądzie do mojej rajdówki. Jeśli to z wymienionych przed chwilą powodów okaże się niemożliwe Kubę zastąpi Damian, mieszkaniec podmyślenickiej Buliny, z który miałem już okazję startować w roku ubiegłym w jednym z rajdów na terenie Słowacji. Damian nie posiada wprawdzie tak dużego doświadczenia jak Kuba, ale jest ambitny, a co najważniejsze na pokładzie rajdówki dogadujemy się bez problemów.

Z jakimi oczekiwaniami wchodzi Pan w swój pierwszy, pełny sezon w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski? Co chciałby Pan osiągnąć?

Przede wszystkim muszę zbudować doświadczenie. To mój priorytet na ten sezon. Będę w stawce totalnym świeżakiem. Większość moich rywali w klasie to kierowcy z doświadczeniem, znający trasy rund RSMP. To ich olbrzymia przewaga nade mną. Chciałbym mniej więcej w połowie sezonu osiągnąć poziom, który pozwalałby mi tracić do lidera w mojej klasie nie więcej jak pół sekundy na każdym kilometrze odcinka specjalnego. A stawka w kategorii rally 3 będzie w tym roku w RSMP bogata. Z tego co wiem nieoficjalnie do rywalizacji szykuje się piętnaście, a może nawet dwadzieścia załóg. Ma to być najliczniejsza i najbardziej wyrównana stawka w całych mistrzostwach. Jedno wiem na pewno – będzie z kim walczyć.

Najwyraźniej nie unika Pan tej walki?

Tak. Takie rozwiązanie niesie ze sobą sporo emocji i jeśli się uda osiągnąć dobry wynik tyle samo satysfakcji

I już całkiem na koniec naszej rozmowy chciałbym zadać Panu pytanie z kategorii: co na to wszystko Pana rodzina? Czy ma Pan jej wsparcie?

Cóż mogę powiedzieć? Mój siedmioletni syn jest szczęśliwy z faktu, że tata pojawi się za kierownicą rajdówki. Reszta rodziny może mniej, ale doskonale rozumie moją pasję i nie jest jej przeciwna. No cóż, rajdy to nie szachy. Poza tym skradną trochę czasu, który mógłbym poświęcić rodzinie. Bo to przecież nie tylko sam rajd, ale także przedrajdowe testy i przygotowania. Mam nadzieję jednak, że wszystko to rodzinnie ogarniemy.

I tego Panu także, oprócz satysfakcjonujących wyników, życzę.

Dziękuję i proszę wszystkich kibiców: trzymajcie za nas kciuki!