Uczta na więcej niż jeden wieczór

Uczta na więcej niż jeden wieczór

Prowadząca dyskusyjny klub filmowy Krystyna Łętocha ostrzegała - ten film może być wyzwaniem. Obsypany Oscarami obraz Dana Kwana i Daniela Scheinerta „Wszystko wszędzie naraz” to nie jest coś, co wchodzi jak ulubione piosenki inżyniera Mamonia.

Na tym filmie trzeba się nieźle nagłowić, namyśleć i nakombinować, a nieraz będzie stanowić również wyzwanie estetyczne, bo sporo w nim zapożyczeń kulturowych z kręgów, które nie każdy musi lubić. Jak ktoś ma awersję na sceny walki kung fu, to się nieźle namęczy, ale jeśli ktoś lubi filmową przygodę jako wyjście ze strefy komfortu, to będzie zachwycony.

Przede wszystkim z racji formy tego dzieła. „Matrix”, „Mr. Nobody” , „Zakochany bez pamięci”, „Sens życia według Monty Pythona” razy 10, przemnożony jeszcze przez „Klasztor Shaolin” i humor momentami nawiązujący nawet do Woody Allena (scena z gadającymi kamieniami). Tak, humor - bo ten film poruszający bardzo ważne zagadnienia z dziedziny nauki i filozofii przesiąknięty jest taką dawką czystej zabawy, że po seansie zastanawiamy się czy to było na serio. A jakie to zagadnienia? Ano głównie dotyczące tak zwanych światów równoległych. Istnieją czy nie? Da się miedzy nimi przechodzić? A jeśli tak, to jaką należy zastosować technikę i czy dobrze się wychodzi na takich kombinacjach. Gdyby porównać „Wszystko wszędzie naraz” do jakiegoś filmu polskiej produkcji to byłby to „Przypadek” Kieślowskiego, ale z Witkiem Długoszem, który jednocześnie jest działaczem partyjnym, opozycjonistą i pracownikiem naukowym, zaś samolot, do którego wsiądzie na końcu rozleci się i nie rozleci zarazem. Skomplikowane? Tak jak życie. Ogólna konkluzja filmu jest taka, że najlepszej wersji siebie dobrze szukać na tym świecie, która akurat mamy pod ręką i na koniec „Wszystko wszędzie naraz” spokojnie mógłby się pojawić monty -pythonowski „Always look on the Bride Side of Life”. Tylko czy tak wyrafinowana zagadka miałaby tak proste rozwiązanie? Sami nie wiemy.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).