Uśmiech nie mniej ważny niż umiejętność liczenia
Jeśli ktoś myśli, że praca księgowego jest nudna, to nasza rozmówczyni stanowczo i zdecydowanie temu zaprzecza. Anna Wierciak, bo o niej mowa, ma ponad 20-letni staż w tym zawodzie, a od 2018 roku jest współwłaścicielką biura rachunkowego Factura, które działa w Myślenicach. Kiedy wstaje od biurka, śpiewa, gra na fortepianie, chodzi na pielgrzymki albo jeździ na koncerty, jest bowiem menedżerką dwóch zespołów.
Odkąd pamięta lubiła cyfry i matematykę, więc już w szkole podstawowej wiedziała, że wybierze liceum ekonomiczne i tak też się stało. Po maturze przyszła pora na studia, zakończone zdobyciem dyplomu magistra zarządzania rachunkowością.
Swoją wspólniczkę – Halinę poznała, kiedy wkrótce po rozpoczęciu studiów, zaczęła swoją pierwszą pracę. Wtedy nie było jeszcze mowy o własnym biznesie. Pomysł na niego pojawił się kilka lat później, kiedy Anna szukała zajęcia, które mogłaby godzić z innymi obowiązkami.
- Właśnie wtedy razem z Haliną wpadłyśmy na pomysł, aby otworzyć biuro rachunkowe – mówi Anna. I dodaje: - Tak zaczęła się nasza współpraca, która z czasem przerodziła się w przyjaźń i to taką prawdziwą, od serca. Ona nie tylko mnie wspiera, ale dwa razy dosłownie uratowała mi życie.
Jak dodaje, obie mają skrajnie różne charaktery i temperamenty. - Ja jestem ogień, ona jest woda. Ja kieruję się emocjami, ona mocno stąpa po ziemi i jest racjonalna, ale przy tych wszystkich różnicach jesteśmy bardzo zgrane i świetnie się uzupełniamy – mówi Anna.
Księgowość fascynuje ją od zawsze. – Dziś wystarczy wprowadzić dane do komputera i on wszystko policzy, jednak w naszej firmie wszystkie dane są dokładnie analizowane przez nas lub naszych pracowników. Dla nas dokładna analiza dokonana przez człowieka, a nie oprogramowanie - jest podstawą dalszego działania i szukania rozwiązań. Zdarzają się naprawdę trudne wyzwania, ale ja właśnie takie, czasem na pozór „beznadziejne” przypadki lubię najbardziej – mówi.
Oprócz rozwiązywania kazusów, bardzo lubi i ceni sobie kontakt z ludźmi. Co więcej, uważa, że w tej pracy komunikacja jest niemniej ważna niż umiejętność liczenia i znajomość przepisów podatkowych, a jest to umiejętność o tyle szczególna, że w odróżnieniu od księgowości, trudno się jej nauczyć. - Uśmiech otwiera każde drzwi – to motto, którego się trzymam. Bywa, że klient przyniesie dokumenty na dzień przed upływem terminu rozliczenia, ale czy to powód do tego, aby roztrząsać czy mógł to zrobić wcześniej, udowadniać mu cokolwiek? Według mnie nie. To w ogóle nie jest moja rola, moją rolą jest rozwiązać problem księgowy i to staram się robić.
To, co mniej lubi w swojej pracy, to zmiany w przepisach, za którymi trzeba stale nadążać oraz „papierologia”, która jak mówi Anna, nie zniknęła mimo komputeryzacji i cyfryzacji i potrafi dać się we znaki. – Tak, czasem toniemy w papierach – mówi, ale zaraz dodaje, że mimo tych wad uwielbia swoją pracę i jest wdzięczna za to, że może ją wykonywać.
- Jeśli ktoś nie wie jak wygląda praca księgowego, wystarczy aby wyobraził sobie biuro, w którym ciągle dzwonią telefony, a na skrzynki mailowe przychodzą coraz to nowe wiadomości, z których każda jest pilna, każda „na już”, albo wręcz „na wczoraj” – mówi Anna. Dlatego też, jak dodaje, ustalanie priorytetów to bezwzględna konieczność.
Przez te lata firma rozwinęła się. - Dobrze pamiętam początki, pracy było mnóstwo, ale dzięki temu, że dawałyśmy z siebie wszystko, a nawet więcej pracując w weekendy, w święta, zarywając noce i odpuszczając wiele spotkań towarzyskich, dziś możemy się cieszyć z tego, co mamy. I obie bardzo sobie cenimy to, że doszłyśmy do momentu, w którym możemy powierzyć obowiązki pracownikom i wyjść z biura wiedząc, że nie zawali się bez nas – mówi Anna.
Początkiem sierpnia regularnie, już od ponad 20 lat, zostawia pracę i biuro na kilka dni, żeby pójść na pielgrzymkę. I jak mówi, serdecznie poleca to każdemu, komu zdarza się narzekać na cokolwiek. – Można tam spotkać ludzi, którzy mogliby narzekać, bo rzeczywiście mają ku temu powody, a jednak tego nie robią. Co więcej, są wdzięczni za wszystko i bije od nich radość. Od nich powinniśmy się uczyć jak żyć – mówi.
Anna „po godzinach” śpiewa w chórze amatorskim i gra na pianinie realizując w ten sposób marzenia jeszcze z czasów dzieciństwa. - Muzyka zawsze była dla mnie ważna. Całkiem niedawno postanowiłam zrobić coś tylko dla siebie i zapisałam się na lekcje gry na pianinie. Marzy mi się, że kiedyś np. zagram na fortepianie stojącym na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina, a inni dołączą do mnie czy to śpiewając, czy grając na innych instrumentach.
Podróże to jej kolejna pasja. Udziela się też w wolontariacie, choć o tym woli nie mówić za dużo.
- Tu, podobnie, jak w pracy, jeśli komuś coś się za moją przyczyną uda lub spełni się czyjeś marzenie, to daje mi to potężną energię i poczucie, że to co robię ma sens – mówi.
