Wejścia na K2 nie było, ale pojawiła się Elektryczna Zebra

Wejścia na K2 nie było, ale pojawiła się Elektryczna Zebra

Nie jest w tym roku zbyt łaskawa dla uczestników Rynku Pełnego Dźwięków pogoda. Trochę fajnych koncertów nas już ominęło i nie mogliśmy zobaczyć i usłyszeć na  myślenickim rynku chociażby The Horses  też QL  Dixie Bandu.  W ubiegły weekend aura pozwoliła na wykonanie 50% normy.

W sobotę deszcz padał praktycznie przez cały dzień, co uniemożliwiło występ duetowi  K2 (Katarzyna Kubiczek- Dawid  Kopp), ale jeśli niebiosa pozwolą to dane nam będzie ich usłyszeć  27 sierpnia. Dużo bardziej sprzyjające warunki mieliśmy w Myślenicach w ostatnią niedzielę  i trzeba przyznać, że okienko pogodowe nie mogło chyba trafić się w lepszym momencie. Zespół, który zobaczyliśmy 7 sierpnia to bowiem projekt z przyczyn obiektywnych (praca zarobkowa za granicą) unikalny  i ewentualne odwołanie koncertu oznaczałoby, że następna  szansa  na muzyczną prezentację kwartetu pojawiłaby się pewnie za pół roku. 

Nazwali się Elektryczna Zebra i grają w składzie: Adam Zadora- perkusja,  Ryszard Piwowarczyk- gitara,  Paweł Stojewski-bas,  Dariusz Juszczak-gitara.  Występ na myślenickim Rynku był w zasadzie  ich pierwszym koncertem i odbywał się w ramach obu MOKIS-owych cykli czyli „Rynku pełnego dźwięków” jak i „Granego poniedziałku” (tym razem w niedzielę), dzięki czemu nie był tylko odegraniem kilkunastu utworów, ale i  okazją do  rozmowy z samymi muzykami. Materiał, który zaprezentowali w niedzielę to w przeważającej mierze covery, ale zagrane w taki sposób, że można je uznać za twórczą interpretację klasyki jazzu, funku, rocka czy też soulu, a nawet disco i country, bo i takie wstawki mieliśmy tym ponad półtorej godzinnym secie. Było trochę Milesa, „Stefana Cudownego”,  był Marley łamany przez Claptona,  był oczywiście Hendrix i jego „Skrzydełko”, nawet Boney M zagrało, a kiedy Elektryczna Zebra zagrała własną wersję „No Quarter” zeppelinów, to miało się wrażenie, jakby grał Pink Floyd z koncertu w Pompejach i jeszcze z Jacko Pastorius m na basie. Elektryczna zebra to czterech prawdziwych „majstrów” na swoich instrumentach i nawet fakt, że nie mają wokalu akurat w tym przypadku nikomu chyba nie przeszkadza. No ale, skoro na basie wymiata Paweł Stojewski,  na gitarze zafascynowany Davidem Gilmourem  Dariusz Juszczak, to nie ma się co dziwić, bo o klasie takich instrumentalistów jak Ryszard Piwowarczyka i Adam Zadora nie trzeba nikogo przekonywać. Warto natomiast przekonywać samą Elektryczną Zebrę, żeby raczyła pozostawić po sobie jakąś pamiątkę w postaci płyty, albo jakiejkolwiek innej rejestracji dźwiękowej.

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).