Węzeł Łysa Góra

Węzeł Łysa Góra

Pełna nostalgii atmosfera tegorocznych zaduszek uleciała nieoczekiwanie już 3 listopada. Od tego dnia wielu z nas nagle poczuło, że na ich ziemską egzystencję mają wpływ potężne siły zewnętrzne. Uderzono bowiem z ogromną mocą w jedną z podstawowych ludzkich potrzeb, jaką jest potrzeba bezpieczeństwa. Okazało się, że istnienie domu, który powinien być azylem spokoju i bezpieczeństwa jest zagrożone. I mam tu na myśli nie tylko dom jako mieszkanie konkretnej rodziny, ale także dom w sensie całej naszej gminnej społeczności. Problemów tych nie spowodowała groźba wojny czy też jakieś nagłe zjawisko atmosferyczne, ale zdawałoby się niewinna informacja o planowanej budowie drogi. Jest nią projektowana trasa szybkiego ruch z Krakowa do Myślenic oraz łącznik do Beskidzkiej Drogi Integracyjnej z ogromnym węzłem na Łysej Górze w Sieprawiu. Dla wyrysowanych, jak się nas przekonuje, w optymalnej linii kresek na mapie nie są stanowią żadnej przeszkody nie tylko góry, doliny, lasy i pola ale też starsze i nowsze domy, w tym także te, których budowa jeszcze się toczy.

Czym ta cała inwestycja będzie dla naszej miejscowości i gminy? Przede wszystkim trzeba jasno sobie uświadomić, że planowana droga nie przyniesie nam absolutnie żadnych korzyści. Będzie to tylko trasa tranzytowa dla ruchu dalekobieżnego, a Siepraw będzie miał tyko węzeł, na który nie będzie wjazdu. Dla nas pozostaną tylko i wyłącznie uciążliwości. Taką bodaj najbardziej rzucająca się w oczy są ogromne wyburzenia. Ale to tylko mały ułamek problemów, które nas wszystkich czekają. Może to nie miejsce aby je wszystkie wyliczać. Każdy może sam trochę o tym poczytać i wyrobić sobie własne zdanie. Dość powiedzieć, że nasze dotychczasowe życie dotkną zmiany, które trudno sobie nawet wyobrazić. Brutalna ingerencja w krajobraz i uwarunkowania geograficzne, zniszczenie lasów, a w miejsce tego nieustanny hałas i zanieczyszczenia generowane przez 70 tysięcy samochodów na dobę. To wszystko będą oglądać, słuchać i wydychać ci wszyscy mieszkańcy, którym może w tej chwili wydawać się, że problem ich za bardzo nie dotyczy. Zaplanowanie ogromnego węzła w zachodniej części Sieprawia będzie powodować, że wiatry, które zwykle wieja z tamtego kierunku będą te wszystkie uciążliwości spychać na wschód wzdłuż sieprawskiej doliny.

Ceną jaką ma zapłacić Siepraw za „usprawnienie” ruchu tranzytowego są miedzy innymi wyburzenia. Biorąc pod uwagę wielkość Sieprawia ich skala jest gigantyczna. Planowane wyburzenia miałyby objąć około 50 domów, czyli około 4% zasobów mieszkaniowych Sieprawia. Może wydawać się, że to niewiele. Jednak w skali małej miejscowości jest to liczba ogromna. Z czym na przykład dla Krakowa wiązałoby się zniszczenie 4% zabudowy? Otóż w tym przypadku byłoby to około 15 tysięcy mieszkań czyli tyle, ile ma kilka sporych osiedli mieszkaniowych. W całej historii Sieprawia nie było nigdy tak ogromnych strat. Takich zniszczeń nie wyrządziły nigdy ani wojny ani klęski naturalne.

Nasza Konstytucja stanowi, że Rzeczpospolita Polska chroni własność. Równocześnie jednak dopuszcza wywłaszczenia na cele publiczne, ale za słusznym odszkodowaniem. Jak jednak ustalić czy odszkodowanie jest słuszne? Czy liczyć się powinna tylko wartość materialna? Ile wart jest stary dom z belkami, na których inicjały w XIX wieku wyrył pradziadek? Jak wycenić gruszę, którą przed I wojną światową posadził dziadek? Jak wycenić sad założy 70 lat temu przez ojca? Czy mają one tylko wartość drewna na opał? Jaką wartość mają dla kogoś z zewnątrz te wszystkie potoki, brzyski, łąki i krzaki z takim trudem wydzierane przyrodzie, w które wsiąknął pot tylu minionych pokoleń? Ile kosztuje wykuta z wielkim mozołem w litej skale studnia, która przez długie dziesiątki lat dawała wodę dla kilku okolicznych rodzin? To przykłady tylko z jednego podwórka, którego los jest zagrożony. A takich domów jest kilkadziesiąt i każdy z nich mógłby opowiedzieć podobną historię.

Oprócz tych rzucających się w oczy problemów, które w tej chwili nie pozwalają na spokojny sen tym mieszkańcom, których domy leżą planowanej trasie drogi, inwestycja ta spowoduje również inne zniszczenia i bezpowrotne straty. Przede wszystkim droga w planowanej formie spowoduje degradację naturalnego krajobrazu – niwelacje wzgórz, zasypanie dolin. Projektowana trasa praktycznie anihiluje wszystkie sieprawskie większe lasy. W Lesie Plebańskim w okolicach Skały Kopytko przewidziany jest wylot tunelu przecinającego Górę Świątnicką. (W jednaj z wersji projektu w tym miejscu przewidziano nawet ogromny MOP). Znaczenie Kopytka jako miejsca magicznego i owianego legendami jest oczywiste dla większości mieszkańców Sieprawia i Świątnik. Zniszczenie tego miejsca byłoby wyrwaniem naszych korzeni. Zaś likwidacja znacznej części Plebańskiego Lasu, to wyrwanie jednego z sieprawskich zielonych płuc. Drugie zielone płuco, jakim jest porastający Łysą Górę Las Dulski również przewidziano do prawie całkowitego wyniszczenia. To właśnie w tym miejscu zaplanowano ogromny węzeł drogowy. W tym lesie w strefie zagrożenia znajduje się również inna z sieprawskich skałek, jaką jest tak zwany „Diabelski Kamień.” Jeśli dodamy do tego również zniszczenia lasów na północnych stokach Krzyszkowskiej Góry, to okazuje się, że w miejsce chroniącej teraz Siepraw od zachodu zielonej bariery otrzymamy betonowy węzeł drogowy ze wszystkimi jego dolegliwościami. Pomiędzy Lasem Plebańskim a Lasem Dulskim trasa przecina również i niszczy mniejsze laski porastające doliny między Psiarą a Łysą Górą (dolina Słomcyno) oraz między Łysymi Górami (dolina Baszczyny). Może nie zastanawiamy się nad tym na co dzień, a tych małych enklawach rosną jedne z najdorodniejszych sieprawskich dębów. Na swoje nieszczęście nie są one Dębami Rogalińskimi ani nawet Prokocimskimi więc przewidziano dla nich smutny koniec.

Nowa droga za nic ma także starodawne i nowsze obiekty kultu. Na Łysej Górze II poprowadzona jest wprost przez tak święte miejsce jak czczony tam od wieków Krzyż. Jest on nie tylko obiektem kultu, ale też stanowi znany prawie wszystkim punkt odniesienia. Kiedy mówimy: „przy Krzyżu” czy „koło Krzyża” doskonale rozumiemy o jakie miejsce chodzi. Krzyż w tym miejscu uwidoczniono już na austriackich mapach katastralnych z 1847 roku. Tak na marginesie mapy te (wykorzystywane zresztą do dziś) tworzono w związku z wprowadzonym przez zaborcę uwłaszczeniem chłopów. Swoistym chichotem historii, jest fakt, że uwłaszczenia dokonał zaborca, a dziś w wolnej Polsce planuje się wywłaszczenie. Innym ikonicznym obiektem kultu, w który trafia nowa droga jest kapliczka na tzw. „Lipce” na Łysej Górze I. Jest to kapliczka zawieszona na ogromnej i rozłożystej lipie. To drzewo nawet dla najstarszych mieszkańców zawsze było wielkie. Jeśli chodzi o grubość pnia należy ono do najpotężniejszych sieprawskich drzew. Dalej w strefie zagrożenia są jeszcze dwie nowsze kapliczki na ulicy Kwiatowej. Jedna z nich to piękna figura Matki Bożej Saletyńskiej, a druga – może mniej efektowna – ale za to z ciekawą historią zlokalizowana na Zalesiu.

Również żaden z domów, które planuje się zburzyć nie jest tylko anonimowym budynkiem. Każdy z nich ma swoją krótszą lub dłuższą historię. Każdy też zasługuje na szacunek i ochronę. Zanim reforma adresów wprowadziła nazwy ulic, domy z najdłuższą historią bardzo łatwo można było zidentyfikować. Miały one niskie numery. Numerację domów najprawdopodobniej wprowadzono w drugiej połowie XVIII wieku. Według tak zwanej „Metryki Józefińskiej” z 1785 roku w Sieprawiu było około 250 domów. Wyłączając przypadki przechodzenia numeru domu z jednego siedliska na inne, można zatem przyjąć, że wszystkie domy, których numery były niższe niż 250 miały swoich poprzedników co najmniej 250 lat temu. Duża liczba domów o niskich numerach znajdowała się właśnie na Łysej Górze. W strefie planowanej drogi jest najniższy w tej okolicy dom o dawnym numerze 9 a także całe skupisko domów o numerach od 80 wzwyż. Każde takie stare siedlisko to gniazdo z którego wyrastają współczesne sieprawskie rodziny. Pewnie takim najciekawszym przykładem jest dom o dawnym numerze 81, gdzie swoje korzenie może odnaleźć znaczna część obecnych mieszkańców Łysej Góry, a także wielu innych mieszkańców Sieprawia i okolic. Jest to też jeden z najstarszych sieprawskich domów. Mieszkał w nim między innymi wybitny artysta malarz Stanisław Pyrdek. Innym z wciąż jeszcze istniejących starych domów na Łysej Górze jest dom, w którym mieszkała Julia z Salawów - rodzona siostra Błogosławionej Anieli Salawy.

Celem powyższego, skrótowego zestawienia jest uświadomienie nam wszystkim -mieszkańcom Gminy Siepraw – zagrożeń i wymiernych strat jakie planowana arbitralnie inwestycja za sobą niesie. Uderza ona w nasze podstawowe potrzeby i niesie ze sobą ogromne emocje, obawy i stres. Mamy więc pełne morale prawo aby się przed nią bronić i protestować przeciwko decyzjom, które nie uwzględniają uwarunkowań społecznych i historycznych.

Stanisław Konarski