Wiara we własne możliwości jako klucz do sukcesu

Wiara we własne możliwości jako klucz do sukcesu

Ich praca nie kończy się wraz z dzwonkiem - to zaangażowanie, które wykracza daleko poza szkolne mury. Z cierpliwością, oddaniem i prawdziwą pasją wspierają rozwój młodych mieszkańców naszej gminy, towarzysząc im w ważnych momentach dorastania.

Zapraszamy do rozmów z laureatami nagrody - w tym numerze przedstawiamy panią Agnieszkę Węgrecką nauczycielkę języka polskiego w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Myślenicach

Co ta nagroda znaczy dla Pani osobiście i zawodowo?

To potwierdzenie, że to, w co angażuję się każdego dnia od prawie dwudziestu pięciu lat, ma sens. Zawodowo daje mi motywację, by dalej się rozwijać, a osobiście przypomina, że warto być wiernym swoim wartościom.

Jakie wartości lub idee stara się Pani przekazywać uczniom na co dzień?

Najważniejsze są dla mnie relacje, życzliwość i odpowiedzialność - za siebie i za innych. Staram się uczyć młodych ludzi, że każdy ma swoją historię, swoje emocje i że warto być uważnym na drugiego człowieka. Duży nacisk kładę też na samodzielność, zaradność i wiarę we własne możliwości. Chcę, żeby wiedzieli, że nauka jest narzędziem do spełniania marzeń, a zdobywanie wiedzy i rozwijanie się daje po prostu radość.

Czy w swojej pracy ma Pani momenty, które szczególnie zapadły w pamięć?

Jest ich bardzo wiele i często są to drobne, codzienne sytuacje, które mają ogromne znaczenie. Mam w pamięci wielu moich uczniów i ich większe lub mniejsze sukcesy. Czasem to radość, że ktoś w końcu nauczył się pisać tak, że sam może po sobie przeczytać. Czasem to moment, kiedy mimo braku ocen za zadania domowe uczeń przynosi pracę w umówionym terminie, bo po prostu chciał. Bywa też tak, że ktoś wreszcie uwierzy w siebie i napisze wypracowanie, choć wcześniej wydawało mu się to niemożliwe. Zapadają w pamięć krótkie rozmowy na korytarzu, drobiazgi wykonane samodzielnie z prostym: „to dla pani”, kwiatuszki na kartkówkach z dopiskiem „miłego sprawdzania”, żywe dyskusje na lekcjach, mądre przemyślenia i chęć podzielenia się tym. I wreszcie są też te wyjątkowe chwile, kiedy byli uczniowie wracają do szkoły albo spotkani przypadkowo na ulicy zatrzymują się, żeby powiedzieć, co u nich – to dla mnie ogromna wartość i dowód na to, że te relacje naprawdę zostają.

Co najbardziej motywuje Panią do pracy w zawodzie nauczyciela?

Ludzie - młodzi ludzie. Ich energia, szczerość, sukcesy, ale też ich potrzeby, problemy i doświadczenia niejednokrotnie za trudne na ich wiek. Świadomość, że mam realny wpływ na ich przyszłość. To praca, która nieustannie zaskakuje i wymaga ciągłej uważności.

Jakie wyzwania napotyka Pani w pracy i jak sobie z nimi radzi?

Największym wyzwaniem jest zmienność - sytuacji, emocji i w ostatnim czasie realiów edukacyjnych. Często trzeba odłożyć przygotowany plan i zareagować na to, co dzieje się tu i teraz. Staram się być elastyczna, mieć dystans i pamiętać, że nie wszystko da się przewidzieć.

Czy ma Pani swoje „małe rytuały” lub sposoby budowania dobrej atmosfery w klasie?

Tak. Dzień zaczynam od modlitwy, która mnie wycisza i przygotowuje do niełatwej pracy. Każdą lekcję zaczynamy od wspólnego „dzień dobry” wypowiedzianego z uśmiechem i radością, nawet jeśli jesteśmy zmęczeni. Czasem dodaję: „Cieszę się, że jesteście”, bo to prawda - naprawdę dobrze jest ich widzieć. A potem zazwyczaj padają słowa: „Szybko, szybko, już nie rozmawiamy, dziś mamy tyle do zrobienia…”, choć nie brakuje też prób negocjacji ze strony uczniów: „Może dziś luźna lekcja?”. Uśmiechamy się wtedy, bo wszyscy znamy odpowiedź. Ważne są też ustalone zasady - dają poczucie bezpieczeństwa i porządku.

Jakie plany lub marzenia zawodowe ma Pani na kolejne lata?

Chciałabym nadążać za zmianami. Marzę o tym, by dalej mieć w sobie ciekawość i energię do pracy z młodymi ludźmi.

Co powiedziałaby Pani młodemu nauczycielowi rozpoczynającemu swoją drogę zawodową?

Żeby był cierpliwy - wobec uczniów, ale też wobec siebie, pozwalał sobie i im na błędy. Żeby nie bał się być sobą. Żeby pamiętał, że nie zawsze wszystko pójdzie zgodnie z planem, bo ta sama lekcja w różnych klasach może przebiec zupełnie inaczej i to jest w porządku. Żeby umiał znajdować czas dla siebie, choć to bywa najtrudniejsze, ale inaczej nie zostanie mu już sił dla uczniów. I żeby nigdy nie zapominał, że za każdym uczniem stoi człowiek, a nie tylko ocena czy wynik. Bo w tej pracy nie chodzi tylko o to, czego uczymy - ale przede wszystkim o to, jakimi ludźmi pomagamy się im stać.

Rozmawiała Karolina Korneszczuk-Podoba

 

Karolina Korneszczuk-Podoba Karolina Korneszczuk-Podoba Autor artykułu

Studiowała resocjalizację na Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum. Jej największą życiową pasja jest praca, nie wyobraża sobie bezczynności, dlatego często robi wiele rzeczy na raz i z reguły jej się to udaje