Wit Czernecki - start do wielkiej filmowej przygody

Wit Czernecki - start do wielkiej filmowej przygody
Tata Władysław oraz Wit Czernecki

Rozmaite były losy aktorów, którzy zadebiutowali na wielkim ekranie i przed wielką publicznością w wieku lat kilkunastu. Henryk Gołębiewski jako nastolatek niemal nie schodził z ekranu, aby potem słuch o nim zaginął na ponad 30 lat. Z drugiej strony jednak Macieja Musiała też oglądamy już od prawie dwóch dekad, a mimo wszystko udaje mu się przejść z kategorii młodocianego idola do roli dorosłego aktora. Która z tych dróg będzie udziałem Wita Czerneckiego trudno dzisiaj wyrokować.

Przygoda z aktorstwem zaczęła się dla Wita wieku lat 13 od serialu „Szkoła”.  Ten paradokumentalny cykl (kręcony w latach 2014-2020) bywał często wyszydzany,  bo posiadał wszystkie wady tego typu produkcji, ale dla wielu młodych ludzi był również  szansą do  pokazania się w telewizji.

- Nie myślałem wtedy o aktorstwie, raczej o poznaniu ludzi, ciekawej przygodzie i jakimś skromnym zarobku - mówi Wit. 

Ponownie mogliśmy zobaczyć Wita, gdy zagrał w 12 -odcinkowym serialu „O mały włos”, który kręcony był w Myślenicach w 2018  roku. Ten paradokument to również nie były Himalaje kinematografii, najdelikatniej rzecz ujmując, ale najwyraźniej prawdziwy talent i charyzma potrafi  się obronić nawet takich okolicznościach.  W 2019 roku Wit dostał propozycję zagrania w filmie „Marusarz”, gdzie grał tytułowego bohatera w momencie, gdy ten był dwunastolatkiem.  Istotnym szczegółem, który zadecydował o tej  nominacji  był fakt, że Wit bardzo dobrze jeździ na nartach, a ta umiejętność w jego epizodzie miała być szczególnie wyeksponowana.  I pewnie zobaczylibyśmy go na wielkim ekranie już rok temu, ale pandemia spowodowała zawieszenie i opóźnienie prac przy tym filmie, a gdy ruszyła ponownie, to sztab reżyserski uznał, że Wit jak na 12 latka wygląda już zbyt dorośle. To, co nie udało się w „Marusarzu”, powiodło się z kolei w filmie „Orlęta. Grodno 39”. Najpierw Wit pomyślnie przeszedł jeden z castingów regionalnych, a potem jeszcze lepiej poszło mu na końcowym przesłuchaniu w Warszawie.

- Zupełnie nie spodziewałem się, że to się może udać. To było  bardzo ciekawe doświadczenie, bo na castingu w Warszawie spotkałem wielu  podobnych do siebie chłopaków (bo tak  miał być sformatowany jeden z głównych  bohaterów czyli Tadek Jasiukiewicz) i prawie wszyscy wydawali mi się lepiej przygotowani do tej próby.  Casting polegał na kilkukrotnym odgrywaniu jednej sceny w różnych układach personalnych i trwał jakieś 15 minut.

Wit dostał jedną  z głównych ról w filmie, który śmiało można nazwać superprodukcją.  Pracy przy „Orlętach” nie przerwała nawet pandemia, chodź w tamtym okresie stanęła przeważająca większość przemysłu filmowego. Kręcony w Radomiu, Poznaniu, Warszawie,  Konstancinie,  Skierniewicach i  Modlinie film jest fabularną opowieścią o nastolatkach, którym  wojna nieodwracalnie zabiera dzieciństwo i stawia przed  najważniejszymi  wyborami  życiowymi ze  świata dorosłych.  To również kawał naszej historii, bo fabuła jest oparta na wydarzeniach, jakie miały miejsce w Grodnie od pierwszego września 1939 roku, czyli od niemieckiego  bombardowania, do 20 września, gdy nieliczne oddziały wojska broniły miasta przed  sowieckim najazdem, a olbrzymią rolę w tej obronie odegrała szkolna młodzież taka  jak Leoś (grany przez Feliksa Mateckiego), Ewelina (Almira Nawrot) czy Tadek, którego rolę zagrał właśnie Wit Czernecki. 

Dla Wita, ale również jego taty Władysława to była okazja do poznania i zobaczenia z bliska takich gwiazd ekranu jak Bartłomiej Topa, Antoni Pawlicki, Leszek Lichota czy też Jowita Budnik.

- To było dla nas  około 20 dni zdjęciowych, naznaczonych bardzo ciekawą i fascynującą, ale również ciężką pracą.  Dzień zdjęciowy zdarzało się, że trwał kilkanaście godzin, w trakcie których trzeba było  zagrać dwie albo trzy sceny, a to oznaczało nieraz kilkanaście dubli i wymagało nie lada cierpliwości oraz koncentracji.  Na dodatek film był kręcony w szczytowym okresie pandemii więc wszystkie zasady sanitarne były respektowane aż do przesady - mówi Władysław Czernecki. 

Na tym zresztą nie kończył się udział państwa Czerneckich w „Orlętach. Grodno 39”, bo Władysław nie tylko sprawował rodzicielską opiekę nad Witem, ale i  zagrał w jednym z epizodów,  podobnie zresztą jak brat Wita, Roch (dwa lata młodszy od Wita i bardzo do niego podobny, ale aż takiej pasji aktorskiej nie wykazuje). Czy „Orlęta. Grodno 39” staną  się takim sukcesem kinowym jak „Miasto 44”, a nazwisko Wit Czernecki  będzie za kilka lat wymieniane jednym tchem z takimi aktorami jak  Antek Królikowski,  Zofia Wichłacz,  Józef Pawłowski albo  Filip Gurłacz (nota bene , również gra w „Orlętach”)? Na pewno dużym gwarantem, że tak może się stać jest osoba reżysera Krzysztofa Łukaszewicza, który ma w dorobku już tak udane filmy jak „Karbala”, „Generał Nil” czy „Żywie Biełarus”.

Dla Wita wrzesień tego roku to czas szczególny. W poniedziałek odbyła się warszawska premiera „Orląt”, w sobotę zobaczymy ten film w kinie Muza w Myślenicach. We wrześniu również Wit rozpocznie naukę w klasie maturalnej myślenickiego liceum z jasnym postanowieniem, że po maturze chce kontynuować swoja aktorską przygodę na studiach wyższych.

- Jeszcze rok, czy 2 lata temu , swoją przyszłość  bardziej wiązałem z jakimiś studiami związanymi z biologią czy też chemią.  Teraz  skłaniam się jednak ku temu, żeby postawić na aktorstwo.  To oczywiście wiąże się z pewnym ryzykiem, bo miejsca  w tej branży jest niewiele, a chętnych bardzo dużo.  W Polsce są 4 Akademia teatralne (Warszawa, Kraków, Łódź i Wrocław), które łącznie rekrutują 240 studentów, przy czym połowa to wydział aktorski, połowa wokalny.  Nie ukrywam, że mnie bardziej interesuje ten pierwszy.  Zdaję sobie również sprawę, że zawsze warto mieć jakiś plan B, w przypadku fascynacji filmem, teatrem czy w ogóle działalnością w show biznesie.

Oprócz aktorstwa Wit interesuję się również muzyką, zaś jego fascynacje w tej dziedzinie sięgają od wczesnej Republiki, Myslovitz i Kino po Kratfwerk. W najbliższych planach ma również nakręcenie (razem z kolegą) nieco awangardowej etiudy na kanwie wiersza Bogusława Leśmiana.  Jedno jest pewne, rolą w „Orlętach. Grodno 39” Wit awansował do aktorskiej, wyższej ligi i oby pozostał w niej jak najdłużej. Oby również dostawał rolę na miarę swojego talentu i zgodne z jego aktorskimi ambicjami.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).